Translate

poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 25

25 * Oczami Nialla * Otworzyłem oczy, ale widziałem wszystko zamazane. Powfoli zacząłem widzieć kontury. Ktoś stał obok mojego łóżka i trzymał coś w rękach. Widziałem jej blond włosy. Po paru chwilach już dokładnie widziałem Isabellę. W dłoniach trzymała duuuży wiklinowy kosz pełen jedzenia. Uśmiechnęła się do mnie promiennie. - Cześć! Jestem jak obiecałam! - Ale ty nic nie obiecywałaś...- wyszeptałem -Oj tam!- machnęła ręką. - Popatrz co ci przyniosłam!- podniosła do twarzy kosz z jedzeniem- I co? Jesteś szczęśliwy? - zapytała. Trochę nie mogłem się obudzić, nie kontaktowałem, byłem po prostu zmęczony. Obruciłem głowę w kierunku zegara. 6:15, ale ta dziewczyna wcześnie wstaje.[ Jeśli to czytasz napisz w komentarzu KOSZYK ]. - Jest dopiero 6:15- wyszeptałem. Bella zrobiła smutne oczka. - Nie chciałam ci przeszkadzać...- posmutniała. - Nie nie! To nie tak! Nie przeszkadzasz mi, tylko wiesz... po tych wszystkich lekach to jestem zmęczony no nie dam rady prowadzić jakiejś " niezwykle ciekawej i niesamowitej konwersacji"- nakreśliłem w powietrzu cudzysłów i uśmiechnąłem się. Ona odwzajemniła to, ale był to sztuczny uśmiech. Obraziłem ją?- pomyślałem - Tak. Obraziłeś ją!- odpowiedział głos w mojej głowie. - To może ja już pójdę...- powiedziała niepewnie Isabella odgarniając za ucho kosmyk blond włosów. Skinąłem głową na pożegnanie. Byłem na prawdę wykoczony. - Wróć jutro...- wykrztusiłem- może uda ci się poznać resztę chłopaków. Wreszcie zauważyłem iskierki w jej oczach. Była na prawdę fajna. * Oczami Eleanor * Gdy tylko usłyszałam o wypadku chłopców, wsiadłam w samochód i pojechałam do szpitala. - Gdzie leży Louis Tomilson!?- krzyknęłam do pierwszego napotkanego lekarza. Ten włożył okulary i przypatrzył się mi. - To pani nic nie wie?- zapytał tajemniczo ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Hello! Jak wam się podoba ten rozdział? Piszcie w komentarzach pochwały i zażalenia. By Angela 123

2 komentarze: