Translate

środa, 6 marca 2013

C.D rozdziału 4

Tak...- ze zdziwieniem odpowiedział Niall Harry wyraźnie się speszył. Było mu głupio że nie powiedział mi tego wcześniej. Byłam zawiedziona zachowaniem Hazzy. Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic. Chwyciłam mój płaszczyk, zarzuciłam go na siebię i wybiegłam na pole. Ten dzień nie zaliczał się do najcieplejszych. Wiał silny i zimny wiatr. Mimo, że świeciło słońce, było tylko 10°C... trzęsłam się z zimna. Usiadłam na jednym z rozłożonych leżaków, podciągnełam nogi pod brodę, schowałam twarz w dłoniach i płakałam... nie wiem dlaczego... wszystkie złe zdarzenia zbierały się we mnie, odkładały się smutki i powstrzymane łzy, a teraz to wszystko pękło, przelało się i płakałam za 18 lat mojego istnienia. Chciałam być sama... nagle poczułam czyjąś przyjemnie ciepłą dłoń na ramieniu. Nie podniosłam głowy, nie poruszyłam się... nie wiem dlaczego... może myślałam że mnie nie ma, nie widać? Po prostu chciałam nieistnieć... - Ama...- usłyszałam ciepły głos Liama... Normalnie byłabym wniebowzięta, ale przez Harry'ego miałam w sobie taką nielogiczną niechęć do nich wszystkich... chciałabym teraz uciec od tego wszystkiego, ale nie miałam gdzie. Byłam niemal jak ptak w klatce. Nie patrząc na Liama pobiegłam do domu(?)...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz