Translate
poniedziałek, 4 marca 2013
Rozdział 2
A do tego ten Zack mój bra... syn mojego ojczyma... Nikogo nie było w domu... Chciałam płakać i krzyczeć... nie wiedziałam co myśleć... nagle jeden samotny impuls pokierował moim ciałem. Ręka chwyciła telefon i zadzwoniła pod 3- szybkie wybieranie numeru Harrego.
- Halo? - usłyszałam zawadiacki i uwodzicielski głos Loczka
- Hi! Dzwonie... dzwonie bo mam doła...
- Uuu mam przyjechać?
- Nie! To...to znaczy tak... nie potrafię żyć w tym domu gdzie każdy kąt przypomina mi o Zacku i Johnie...
- Spoko będę po ciebie za 30 min.- krzyknął cały uhahany i rozłączył się z efektownym cmokcmok na końcu.
Ah ten Hazza... włożyłam pół mojej szafy do walizki, wzięłam szybki prysznic, uczesałam włosy, zrobiłam lekki makijaż i wybiegłam przed dom aby uściskać Hazzę.
- Wyglądasz bosko! - wrzasnął na pół miasta Loczek i skinięciem wskazał auto, zato sam wyciągnął z kieszeni dwa Twixy, jednego dał mi a drugiego zjadł sam.
-Hej, Ama to gdzie jedziemy?
- Do ciebie... - odpowiedziałam krótko
Harry skamieniał. Twix wypadł mu z ręki, uśmiech znikł z twarzy. Wiedziałam że jest jakiś problem.
- Harry co jest?
- B...Bb...Bo ja nie powiedziałem ci wszystkiego... ja...
- cicho, powiesz mi po drodze - zakrzyknęłam i wpakowałam się do niebieskiego vana.
Jechaliśmy w milczeniu. Nie chciałam nic mówić chociarz widziałam, że mojego przyjaciela coś gryzie. I tak by mi nie powiedział- pomyślałam i zmęczona oparłam głowę o szybę samochodu. Zasnęłam. Obudził mnie ciepły oddech na policzku.
- wstawaj kochanie- szepnął Loczek
- nie jestem twoim kochaniem -mruknęłam i powoli wysiadłam z vana. Oczom moim ukazał się wielki dom nowoczesny i naprawde ładny z jeszcze większym ogrodem.
- ty tu mieszkasz!? - spytałam z niedowierzaniem
- no tak się złożyło...- miałknął Hazza - poczekaj bo w domu...
Nie słuchałam go już . Pobiegłam do drzwi i zadzwoniłam. Po chwili otworzył mi jakiś boski brunet z włosami na biebera i bluzką w paski.
- Kochanie moje... zapomniałeś klucza? Mam nadzieje że przywiozłeś mi marchewki...- przystojbiak mówił nie patrząc na mnie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz