Cd rozdziału 5
Na początku biegłam ile miałam sił. Nie wiedziałam gdzie- prosto przed siebie. Po godzinie usiadłam na ławce w opustoszałym parku. Padał deszcz, wiał wiatr i było zimno. Podkuliłam nogi. W płaszczu znalazłam tylko 5£. Kupiłam sobie bułkę bo przecierz nie jadłam obiadu. Chciałam wracać ale... honor mi nie pozwalał... noc spędziłam w parku na ławce... bałam się... obudził mnie czyjś głos. Należał do wysokiej, szczupłej brunetki w moim wieku. Nie powiem, była całkiem ładna. Na smyczy prowadziła rudego szpica fińskiego.
- Hej... co ty tu robisz? - zapytała troskliwie- jest 5:30. Dlaczego nocowałaś w parku?
- To długa historia...
- Chodź, mieszkam tu niedaleko. Zrobię ci śniadanie i wszystko mi opowiesz. A tak wogule to jestem Eleanor.
- Amanda.
Eleanor rzeczywiście mieszkała blisko. Po 10 minutach byłyśmy u niej w domu. Co mnie zdziwiło, mieszkała sama. Po 15 minutach postawiła przedemną tależ kanapek i filiżankę kawy.
Opowiedziałam jej całą historię. Rozumiałyśmy się. Gdy temat zszedł na ciuchy, dowiedziałam się, że ma ona duże zniszki w jednym sklepie. Miała mi dać jakąś karte która do tych zniżek upoważniała
(Miała ich kilka ) zobaczyłam, że coś wypadło jej z portfela. Podniosłam kartkę i rozwinęłam. Wcięło mnie. Na tej kartce było zdjęcie Louisa i Eleanor przytulonych na plaży. Spojżałam na dziewczynę. Ona to chyba zauważyła że trzymam w dłoniach zdjęcie i szybko wyjaśniła.
- To mój chłopak Louis Tomilson. On jest w zespo...
- OMG! Ale ja z NIMI mieszkam!!
Moja i Eleanor mina w tej chwili= bezcenne. Narzekałam na jej chłopaka ale dopiero teraz zorientowałam się, że ani razu nie podałam ich imion. Teraz zaczęły się rozmowy o One Direction. Po dwuch godzinach, gdy już wzięłam prysznic u niej w domu, razem pojechałyśmy do domu. Gdy tylko Liam mnie zobaczył rzucił mi się na szyje. Chłopcy skomentowali to donośnym Uuuuuuuu. Zaraz za mną weszła Eleanor. Powitała Lou buziakiem w policzek. Nie rozmawialiśmy o moim zniknięciu. Chłopcy zachowywali się jak zwykle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz