Translate

sobota, 9 marca 2013

Rozdział 6

Harry zarządził grilla bo w przeciwieństwie do wczorajszej pogody, dziś było słonecznie i ciepło. Podczas tych wszystkich przygotowań zauważyłam, że gdzieś zniknął Liam. Zaniepokoiłam się troche. Poszłam na piętro i zapukałam do jego pokoju. Nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do pokoju. Łóżko było zaścielone, w pokoju panował NIENATURALNY porządek. - Liam? Liaaaaam? Nie było go. Wyszłam z pokoju Liama i weszłam do swojego. W moim pokoju panował totalny bałagan. Zauważyłam, że na poduszce leży jakaś kartka. " Spotkajmy się w ruinach ok.12:30 LIAM" Znałam to miejsce... były to ruiny starej twierdzy obronnej. Mało ludzi tam chodzi. Część nie wie o tym miejscu, część to nie interesuje a inni wierzą w RZEKOME duchy gen. Willsona i innych poległych w tym miejscu i boją się tam chodzić. Tak naprawdę spotkać tam kogoś to CUD. Tylko po co Liam chciał się tam spotkać SAM NA SAM?! Nie myślałam nad tym długo, odświeżyłam się, uczesałam, lekko pomalowałam, ubrałam sukienkę i czarne converse i zbiegłam na dół. Powiedziałam, że przypomniałam sobie o wizycie u dentysty i, że nie wiem kiedy wrócę. Chłopcy się troche zdziwili, ale nic nie powiedzieli. Popatrzyłam na wyświetlacz iPhona wskazywał 12:23. Przyspieszyłam kroku. W oddali zamajaczył kształt ruin. O 12:58 byłam na miejscu. Spóźniłam się TROCHĘ... usłyszałam jakiś szelest, kroki nagle z piętra podypał się mi na dłonie piach. - Liam? Gdzie jesteś? To ja Ama... Liaaaaam? Odpowiedziała mi cisza. Coś a raczej ktoś przebiegł za moimi plecami. Odwróciłam się, lecz nikogo nie zauważyłam. -Liam! To nie jest śmieszne!- krzyknęłam. Poczułam zimną dłoń na ramieniu. Przeraziłam się. Bałam się odwrócić. Poczułam drugą rękę na drugim ramieniu. Ktoś pocałował mnię lodowatymi ustami w szyję. Jego ręka spoczęła na moich plecaci i...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz