Translate

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 29

29 * Oczami Harrego * - Jak się pan dzisiaj czuje?- zapytała mnie Maggie - Gdy mówi pani do mnie przez pan, to dużo starzej. Harry jestem.- wyciągnąłem dłoń -Maggie, ale wolę Meg. To jak się dzisiaj czujesz Harry? - Całkiek dob... - Harry!!! Jak sie masz?!- usłyszałem znajomy głos, głos Zayana - Co ty tu robisz?- zapytałem - Byłem u Nialla. To jest Bella, nasza fanka. - Hej...- mruknąłem zniechęcony- Gdzie wtedy uciekłeś? Isabella popatrzyła na Zayana zdziwiona. - Ja...- zaczął mulat - Tłumacz się teraz! Głupio ci przy dziewczynie, przy fance?! - krzyczałem - Uspokuj się! - Ja? A kto z nienacka pocałował Amandę, uciekł z domu skacząc przez okno, nie odbierał telefonów i pojawił się dopiero po tygodniu??!!!! - Ja może pójdę...- szepnęła Bella i wyszła. - Jak możesz?- krzyknął mi Zayan w twarz- Przy Belli!!! - Aoh! Zakochałeś się? Najpierw Ama, teraz Isabella?! Zmieniasz dziewczyny szybciej niż ja! Chłopak zacisnął wargi. - Cześć.- wydusiuł i wyszedł. - Twfh...- rzuciłem poduszką o podłogę. * Oczami Isabelli * - Bella poczekaj!- usłyszałam za sobą głos mulata. Nie odwróciłam się, a nawet przyspieszyłam kroku. Nie był taki jaki mi się wydawał. Pewnie całe 1D jest takie... okropne. Udają przed kamerami jakiś wspaniałych, a są skłóceni. Teraz już biegłam, popchnęłam drzwi i wypadłam na parking. Zatrzymałam się. Gdzie iść? MUSZĘ wracać do "domu". Po kilku minutach stanęłam przed rozwalającą się ruderą. Po cichu weszłam do środka, ale NIESTETY zostałam zauważona. Mój ojciec ZNÓW był pijany. Zataczał się w moim kierunku. Podniósł butelkę i uderzył nią mnie w twarz, rozcinając wargę i policzek. - Gdzie byłaś przez dwa dni!- krzyczał - U kollleżannki... - Tu jest twój dom! Nie licz, że nie będzie kary. Idź do salonu! " To nie będzie zwykła kara, jak szlaban itp. On znowu chce mnie wykorzystać w wiadomy sposób."- pomyślałam, odwróciłam się i chciałam uciec, ale on przyciągnął mnie do siebie... (godzine później) To była chyba najdłuższa " kara" w moim życiu. Gdy wreszcie odepchnął mnie od siebie,skuliłam się w kącie. Popatrzyłam na niego wrogo. Zaczął znowó pić wódkę. Po cichu pobiegłam di kąta w którym mieszkałam. Chwyciłam jakiś sweter, naciągnęłam go na siebie. Miałam dużo otwartych ran, z watgi i policzka wciąż lała się krew. Wyglądałam gorzej niż powstaniec. Biegłam przez ulicę przed siebie, gdy nagle wpadłam na kogoś. Chciałam się wycofać, odejść, ale ten ktoś chwycił mnie i przytulił. -Bella? Co się stało?!- zapytał, a ja wtuliłam się w jego tors i płakałam. ~~~ Hej! Jak myślicie, na kogo wpadła Bella? Piszcie w komentarzach. Postanowilam, ze dodam ten rozdział mimo, ze nie bylo 4 komentów, ale następny rozdział kosztuje 3 komentarze bez zniżki ;) by Angela123

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 28

28 * Oczami Eleanor * Siedziałam przy łóżku Louisa i mocno trzymałam go za rękę. Z każdym spojżeniem w jego stronę, do oczu napływały mi łzy. Moja krew, została powoli wtłaczana do krwioobiegu Lou. - Musisz z tego wyjść...- szeptałam co chwilę. Nagle do pokoju wszedł doktor. - Co z nim? - zapytałam - Lepiej, ale nie mogę powiedzieć kiedy się wybudzi i... czy w ogóle się obudzi... - Na pewno. On jest bardzo silny...- powiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza. - Proszę się nie martwić... już późno... niech pani pojedzie do domu odpocząć. - Nie... zostanę przy nim... jeśli mogę... Doktor poklepał mnie po ramieniu i wyszedł. * Oczami Zayana * - Cześć Niall! - powitałem przyjaciela. - Hej! Harry się wybudził, a Liam... Usiadłem na zimnym taborecie.[ Jeśli to czytasz napisz w komentarzu TABORET i swoją opinie na temat tego rozdziału ] - A Liam? - zapytałem - Miał przeszczep serca, już wszystko dobrze... idź się z nimi zobaczyć. - Za chwilę. Teraz chcę pogadać z tobą o... - Heeeej!!! - usłyszałem melodyjny dziewczęcy głos za plecami. Odwróciłem się. Zobaczyłem wysoką, szczupłą, niebieskooką blondynkę. Była baaaaaardzo ładna. Poderwałem się z krzesła. - Jestem Zayan. - Hahahaha- roześmiała się, a brzmiało to jak śpiew ptaków.- Wiem! Kocham was! Jestem Isabella. - T...ty przyszłaś do Nialla? - zapytałem- Niall, nie mówiłeś, że masz taką ładną koleżankę! - mrugnąłem, Bella się zarumieniła. - Tak... to ja ich znalazłam po wypadku...- powiedziała, a ja podsunąłem jej krzesło. - Siadaj!- uśmiechnąłem się, a ona to odwzajemniła. - Wiesz, że Harry się obudził? - zpytał Isy Niall - Naprawdę?! To wspaniale chodźmy do niego! - Ja nie mogę...- wskazał na siebie Niall - Idź z Zayanem. - Chodź!- powiedziałem ochoczo do dziewczyny i pociągnąłem ją za rękaw. ~~~ Cześć! Jak się wam podoba ten rozdział? Ostatnio jest gorzej z komentarzami, tak więc, mały szantarz: 4KOMENTARZE= NOWY ROZDZIAŁ by Angela123

środa, 27 marca 2013

Rozdział 27

27 * Oczami Liama * Po dwóch godzinach po rozmowie z Monicą, przszedł do mnie jakiś starszy lekarz, podał kartkę i powiedział, że mają serce i, że mam mieć za kilka minut przeszczep. Byłem zszokowany, bałem się. Bałem się jak cholera. Tak szybko?! Zkąd znaleźli dawcę? Nie miałem czasu na rozmyślania. - Licz od 10-0- powiedział anastezjolog. 10...9...8... Dalej już nic nie pamiętam... *** Obudziłem się. Wokół panowała ciemność. Próbowałem coś powiedzieć, ale nie mogłem. Machnąłem ręką. - Prof. Martin szybko! - usłyszałem krzyk, a później ktoś z całej siły walnął mnie z ręki w twarz. ZABOLAŁO, ale pomogło, trochę otrzeźwiałem. Otworzyłem znowu oczy, zobaczyłem światełko gdzieś w kącie pokoju. To była lampka na biórko. - Jak się czujesz? - usłyszałem zimny głos obok mnie. - Źle...- nie kłamałem - To normalne, jesteś zmęczony, ale nie możesz zasnąć. Usłyszałem jakiś szept a później szelest. - Kiedy będziesz miał siłę to przeczytaj.- powiedziała pielęgniarka wkładając mi do ręki kopertę. Skinąłem głową i przymknąłem oczy. Znowu dostałem po twarzy. - Nie możesz spać.- smutno uśmiechnęła się pielęgniarka. Popatrzyłem na kopertę. Z wielkim wysiłkiem podniosłem ją do oczu. Otworzyłem. W środku był list napisany starannym pismem. " Drogi Liamie Piszę ten list szybko, niestarannie. Muszę ci coś wyznać. Skoro czytasz ten list, to znaczy, że jesteś już po przeszczepie i operacja się udała. Cieszę się z tego powodu. Kocham cię... mimo, że dzieli nas 5 lat różnicy wieku, to cię kocham. Wiem, że bez wzajemności, masz Amande i życzę wam szczęścia. Chciała bym ci coś dać, a właściwie to już dałam. Moje serce nie bije już dla mnie tylko dla ciebie. Tak, dobrze myślisz. To ja byłam dawcą. Nie zmarnuj tego daru. Uratowałam ci życię i mam jedną prośbę. Przychodź czasami na mój grób i nie zapomnij o mnie. Kocham cię, na zawsze twoja MONICA " Wypuściłem list z dłoni. Umarła, abym ja mógł żyć... kochała mnie... naprawde mnie kochała... ~~~ Hi! Jest kolejny rozdział. Jeśli się wam podoba to komentujcie. Angela123

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 26

26 * Oczami Eleanor * - Jak nic nie wiem? Co mam wiedzieć?! - zaniepokoiłam się. - Pan Louis Tomilson... bardzo mi przykro...- powiedział lekarz. Usiadłam na niewygodnym krześle. - A...Alle...Ale co... co tak właś... właściwie... się sta... stało? - głos łamał mi się coraz bardziej. Doktor usiadł obok mnie. - To on był kierowcą, miał wbite wiele odłamków, ba! Całych kawałków szyby. Stracił wiele krwi... nie uda mu się z tego wyplątać. Na domiar złego, otwierająca się poduszka powietrzna, działała z opóźnieniem, więc chłopak uderzył głową w kierownicę, a otwierająca się poduszka uderzyła we wbite szkło, wbijając je jeszcze głębiej. -Ja mam taką samą grupę krwi jak Lou... mogła bym oddać...- wyszeptałam. - To z pewnością pomoże, ale nie wiem czy... wystarczy... - M...Mogę... czy mogę go odwiedzić? - Naturalnie...- odpowiedział i wskazał salę. Od razu pobiegłam do sali. Szarpnęłam drzwi i znieruchomiałam. Blada twarz, szwy, plastry, bandarze, rozczochrane włosy, krew wtłaczana przez jakieś rurki, nie wytrzymałam, zemdlałam. * Oczami Liama * - Monica? Gdzie ja jestem? Dziewczyna patrzyła na mnie oczami pełnymi radości i szczęścia. Przysunęła krzesło i usiadła. Wytłumaczyła mi moje " położenie" i choroby. Zapadła niezręczna cisza. Do moich oczu napłynęły łzy. Odwróciłem głowę, nie chciałem okazywać swojej słabości. [Czytasz= komentuj] - Co z Amą?- zmieniłem temat. - Ona... jest w śpiączce, będzie miała operację. - Czy ja mogę ją zobaczyć? Monica spojżała na urządzenia do których byłem podłączony. - Niestety nie...- wyszeptała. Przymknąłem oczy. Poczułem jej ciepłą dłoń na mojej. Spojżałem na nią. * Oczami Monici * Spojżał na mnie a ja zatopiłam się w jego czekoladowo miodowych tęczówkach. Pomyślałam teraz albo nigdy. - Liam bo ja cię...- nie dam rady pomyślałam- to znaczy ja ci muszę zmienić kroplówkę...- niezgrabnie wybrnęłam i szybko wzięłam swoją dłoń. Już wiedziałam co jest moim przeznaczeniem i co powinnam zrobić. ~ Ważne! Na potrzeby bloga skróciłam czas rehabilitacji idt po przeszczepie do 0. Sorry.

poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 25

25 * Oczami Nialla * Otworzyłem oczy, ale widziałem wszystko zamazane. Powfoli zacząłem widzieć kontury. Ktoś stał obok mojego łóżka i trzymał coś w rękach. Widziałem jej blond włosy. Po paru chwilach już dokładnie widziałem Isabellę. W dłoniach trzymała duuuży wiklinowy kosz pełen jedzenia. Uśmiechnęła się do mnie promiennie. - Cześć! Jestem jak obiecałam! - Ale ty nic nie obiecywałaś...- wyszeptałem -Oj tam!- machnęła ręką. - Popatrz co ci przyniosłam!- podniosła do twarzy kosz z jedzeniem- I co? Jesteś szczęśliwy? - zapytała. Trochę nie mogłem się obudzić, nie kontaktowałem, byłem po prostu zmęczony. Obruciłem głowę w kierunku zegara. 6:15, ale ta dziewczyna wcześnie wstaje.[ Jeśli to czytasz napisz w komentarzu KOSZYK ]. - Jest dopiero 6:15- wyszeptałem. Bella zrobiła smutne oczka. - Nie chciałam ci przeszkadzać...- posmutniała. - Nie nie! To nie tak! Nie przeszkadzasz mi, tylko wiesz... po tych wszystkich lekach to jestem zmęczony no nie dam rady prowadzić jakiejś " niezwykle ciekawej i niesamowitej konwersacji"- nakreśliłem w powietrzu cudzysłów i uśmiechnąłem się. Ona odwzajemniła to, ale był to sztuczny uśmiech. Obraziłem ją?- pomyślałem - Tak. Obraziłeś ją!- odpowiedział głos w mojej głowie. - To może ja już pójdę...- powiedziała niepewnie Isabella odgarniając za ucho kosmyk blond włosów. Skinąłem głową na pożegnanie. Byłem na prawdę wykoczony. - Wróć jutro...- wykrztusiłem- może uda ci się poznać resztę chłopaków. Wreszcie zauważyłem iskierki w jej oczach. Była na prawdę fajna. * Oczami Eleanor * Gdy tylko usłyszałam o wypadku chłopców, wsiadłam w samochód i pojechałam do szpitala. - Gdzie leży Louis Tomilson!?- krzyknęłam do pierwszego napotkanego lekarza. Ten włożył okulary i przypatrzył się mi. - To pani nic nie wie?- zapytał tajemniczo ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Hello! Jak wam się podoba ten rozdział? Piszcie w komentarzach pochwały i zażalenia. By Angela 123

Rozdział 24

24 * Oczami Nialla * Zayana wyprosili i kazali mu iść do domu. Ja mogłem już spokojnie chodzić. Nawet mój cerber Jill, przemiła, ale nadopiekuńcza pielęgniarka pozwoliła mi przechadzać się po szpitalu. AMANDA to był mój cel. Szukałem jej sali. Leżała w sali nr. 10. Pielęgniarka pozwoliła mi wejść do niej na 5 minut. Usiadłem na skraju jej łóżka. Rozglądnąłem się. W pomieszczeniu byłem tylko ja i ona. Delikatnie chwyciłem jej dłoń. Patrzyłem się na jej bladą, zimną twarz. Przejechałem wierzchem dłoni po jej policzku. - Musisz żyć... dla nas... dla mnie...- szeptałem, a łzy potokami lały się z moich oczu- kocham cię... kocham cię od zawsze, ale bałem się narzucać... wole mieć ciebie jako przyjaciółkę niż stracić cię na zawsze przez odrzucenie... kocham cię ponad wszystko, ale ty o tym nie wiesz...- zakończyłem i odgarnąłem jej z czoła kosmyk rudych włosów. - Nie możesz umrzeć... musisz być silna... * Oczami Monici * Stałam przy łóżku Liama. Przyłożyłam moją dłoń do jego czoła. Było ciepłe, gorące. Upewniłam się za pomocą termometru. Miał gorączkę. Dałam mu coś na zbicie jej. Chwyciłam Liama za rękę. - Musisz być silny...- wyszeptałam i otarłam łzę, która spłynęła mi po policzku. *** Stałam nad łóżkiem Liama i wypełniałam jego kartę. Przed chwilą był obchód, jego stan się poprawił. Zamknęłam długopis i odłożyłam go łącznie z teczką na mały stoliczek. Poprawiłam kroplówkę i jeszcze raz sprawdziłam liste leków jakie chłopak miał dzisiaj zażyć. -Monica? Gdzie ja jestem?- ledwo słyszalnie szepnął Liam. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Nie powiem, że mam wene, ale sami to oceńcie. Koment prosze :P By Angela123

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 23

23 * Oczami Zayana * Słuchałem słów wypowiadanych przez prowadzącą. Cisnąłem pilotem o podłogę. Wyłączyłem TV, spakowałem swoje rzeczy, nakreśliłem list do Emmy i wybiegłem z kamienicy. Na polu była już szarówka, po ulicy wiła się mgła, padał gęsty deszcz. Nie zwracałem na to uwagi. Biegłem jak postrzelony, przepychając się pomiędzy przechodniami i nie patrząc na pędzące samochody wbiegałem im niemalże pod koła. Gdy wbiegłem do szpitala, dosłownie kapała ze mnie woda, włosy opadły mi na czoło, spodnie były brudne od błota jednym słowem- katastrofa. Uśmiechnąłem się głupawo do zdziwionych lekarzy i pacjętów, po czym skierowałem się w stronę rejestracji. Ale paparazzi będą mieli materiał. Uśmiechnąłem się na widok nagłówków w gazetach " Zayan Malik czy błotny potwór nawiedzający szpitale". - Dobry wieczór!- uśmiechnąłem się- Gdzie leży Niall Horan, Louis Tomilson, Harry Styles i Liam Payne? - Może pan odwiedzić tylko Nialla. Skierowałem się do sali w której leżał mój przyjaciel. Wzrok miał spuszczony bawił się dłońmi. - Hej stary! Co się tam właściwie stało? - zapytałem od progu. Irlandczyk spojżał na mnie wrogo. - Pytanie gdzie ty byłeś!- wrzasnął blondyn Cofnąłem się zdziwiny. - Gdzie byłeś, po tym jak uciekłeś, gdzie byłeś jak Ama pocieła się nożem, gdzie byłeś podczas wypadku!?- Niall kontynuował przerwaną wypowiedź.Zrezygnowany opadłem na twardy taboret. Przymknąłem oczy. - C...co...co z Amandą? Blondyn opadł na poduszkę. - Nie wiem...- westchnął, a po jego policzku spłynęło kilka łez. * Oczami Harrego * Wędrowałem po kwiecistej łące. Nie wiedziałem gdzie idę. Przed siebie. Nagle jakieś mocne światło błysnęło mi przed oczami. Odwróciłem się. To samo. Otaczało mnie mocne, białe światło. Wsztstko wokół zaczęło wirować. Spojżałem w górę. Widziałem ciemność. -Panie Styles! Panie Styles!- ktoś krzyczał i trząsł mnie za ramię- Panie Styles! Słyszy mnie pan? -Auuu!!!- krzyknąłem - Obudził się...- westchnął ktoś. ~~~ No to mamy kolejny rozdział "> jak się wam podoba? By Angela123

Rozdział 22

22 * Oczami Isabelli * Jak pozwolił lekarz, przyszłam do szpitala na kolejny dzień. Zapytałam, gdzie leżą chłopcy. Pielęgniarka zlustrowała mnie wzrokiem. - A ty to kto? - spytała oschle - Mmm... ja... ja ich znalazłam... to znaczy…-jąkałam się jak przedszkolak. -Pffff... nie tłumacz się! Możesz odwiedzić tylko jednego. Tego blondaska… mmm... Nialla Horana. Podziękowałam i pobiegłam do wskazanej sali. Łza zakręciła mi się w oku na widok irlandczyka. Była to łza szczęścia? Nie... współczucia i troski. Tutaj był człowiekiem... Podsunęłam twardy taboret i usiadłam przy łóżku. Upewniłam się, że śpi i delikatnie chwyciłam jego dłoń. Nie myślałam o nim jak o idolu... tylko jak o człowieku... zwykłym nastolatku... nagle Niall otworzył oczy i spojżał na mnie. - Kim jesteś?- zapytał * Oczami Monici * Stałam w bezruchu z osłupieniem wpatrując się w bladą Amandę. Chwyciłam kartę pacjętki. " Rana kłuta scyzorykiem i nacięcia na rękach. Stan krytyczny bliski śmierci. " Co się stało?- pomyślałam Do sali wszedł lekarz. - Coś się stało? - Czy... czy ona z tego wyjdzie? - zapytałam Mr. Wolf spóścił głowę. - Scyzoryk został wbity tuż przy sercu. Będzie mieć operacje, ale do tego jest potrzebny specjalistyczny sprzęt i... - A ten chłopak? Liam Payne? Co z nim? - Odkryliśmy u niego coś w sercu. MUSI mieć przeszczep, ale ma rzadką grupe krwi i... - Tak wiem...- mruknęłam i wybiegłam z sali. * Oczami Zayana * Od pół doby, sms-y i telefony od chłopaków ucichły. Gdy dzwoniłem nie odbierali. -Phew! Obrażalscy!- powiedziałem sam do siebie. Usiadłem na kanapie. Emma poszła do pracy. Dorabia jako kelnerka. Chwyciłem pilota i przełączałem kanały. Na jednym z nich był program " Życie celebrytów na gorąco ". - Ciekawe czy będzie coś o nas.- uśmiechnąłem się do siebie. Nagle, uśmiech znikł z mojej twarzy. Podgłośniłem TV. " Znany boys band One Direction wczoraj wieczorem miał tragiczny wypadek. Harry Styles, Liam Payne,Louis Tomilson i Niall Horan leżą w szpitalu w bardzo poważnym stanie.Tylko gdzie Zayan Malik?Czy uciekł z miejsca wypadku?"

Rozdział 21

* Oczami Amandy * - Jak mogłeś to zrobić!?- krzyczałam, płakałam i waliłam pięściami w tors blondyna. - Ja nic nie zrobiłem! -Zabije cie! Słyszysz? Zabije! - Nie zabijesz... ja już nie żyje. Podobnie jak ty. Już nic nie zrobisz.- chłopak mówił niewzruszenie - To nie prawda nie prawda!!!- krzyczałam - Zamknij się!- wrzasnął Do oczu ponownie napłynęły mi łzy. - Nie! Nie będziesz władał moim umysłem. Jestem Amanda Eleanor Smith i żyje! Żyje dla Liama!!!- zrobiło mi się czarno przed oczami. Upadłam... * Oczami Nialla * Nie wiedziałem gdzie jestem. Najpierw usłyszałem denerwujące pikanie. Uchyliłem powiekę. Wszystko było rozmazane. Po jakimś czasie powoli zaczynałem widzieć kontury. Zauważyłem młodą pielęgniarkę dodającą coś do mojej kroplówki. Czyli jestem w szpitalu. Dopiero teraz zacząłem sobie wszystko przypominać. Ucieczkę Zayana, wypadek Amy, omdlenie Liama i nasz wypadek. - Co z Amandą?- wyszeptałem zachrypnientym głosem. * Oczami lekarza mr. Wolf * - Panie doktorze ten chłopak z wypadku!- krzyknęła pielęgniarka wbiegając do mojego gabinetu. Zerwałem się z krzesła i pobiegłem w kierunku sali nr. 5. - Co z nim?! - krzyknąłem od progu do prof. Martina ( tego co niedawno był lekarzem i leczył Amandę). - Nie jest dobrze... musi mieć przeszczep serca. Monica (ta która była przy Amandzie) skamieniała. * Oczami Monici * Patrzyłam z przerażeniem na nieruchomą twarz Liama. Jeszcze tak niedawno... grał dla Amy w środku nocy, a teraz? Musi mieć przeszczep. Nie uda mu się... nie znajdzie dawcy... chyba, że...- w mojej głowie pojawiła się niemal samobójcza myśl. - Pani Monico! Niech pani da to do kroplówki pacjętki spod 10- ątki.- z rozmyślań wyrwał mnie głos prof. Martina. Skinęłam głową i pobiegłam do 10-ątki. Podłączyłam kroplówkę i spojżałam na łóżko. Leżała na nim cała zakrwawiona Amanda... ~~~ Hej! Jak się wam podoba ten rozdział? Piszcie w komentarzach :* By Angela123

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 20

* Oczami Isabelli * Stałam jak słup soli wpatrując się w niebieskiego vana. Wszędzie bym go poznała. Na szczęście część mego umysłu nie wzruszona napotkaniem auta idoli, kazała mi zadzwonić na pogotowie, straż pożarną i policję. Wszystkie służby przyjechały błyskawicznie. Nogi ugięły się podemną, gdy zobaczyłam jak wynoszą z samochodu całego zakrwawionwgo Louisa, a później resztę zespołu. Twardo usiadłam na chodniku. Jeden z ratowników podbiegł do mnie i powiedział, abym jechała z nimi. Nie powiem- zdziwiłam się, ale bez wachania zgodziłam. Jechaliśmy karetką. Wtedy uświadomiłam sobie, że coś nie gra. - Przepraszam, a gdzie jest taki wysoki brunet z włosami na biebera? Sanitariusz popatrzył na mnie podejżliwie. - Pani z rodziny? - Nie ale... - Przykro mi...- posmutniał i odszedł, aby sprawdzić coś przy Niallu. Podeszłam do okrągłego okienka z tyłu karetki i spojżałam na umykający Londyn. Pomyślałam o mamie... Łza zakręciła mi się w oku. Jeszcze nie tak dawno to ona leżała w karetce, to ona miała wypadek. Moje uszy przeszył przeraźliwy pisk. Zsunęłam się na podłogę. To moja wyobraźnia. Cztery lata temu ten dźwięk brutalnie oznajmił, że Maggie odeszła... pozwalała mi mówić do siebie po imieniu... kochana Maggie moja mama... - Czy coś się stało? - zapytał młody ratownik - Dlaczego to tak wolno jedzie!? Chcecie, żeby oni wszyscy poumierali?!- darłam się. Lekarz podniusł ręce do góry i cofnął się kilka kroków. Karetka podjechała pod szpital. Zauważyłam, że inna przywiozła rudą dziewczynę z ranami od noża... Pielęgniarka pozwoliła mi dopiero jutro ich odwiedzić. Bez słowa wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę "domu". Nie... to nie był dom... NEVER!!! ~~~ Hi! Prosze komentujcie :> By Angela 123

Rozdział 19

* Oczami Liama * Siedziałem w vanie z podkulonymi nogami i płakałem. Słyszałem że chłopaki wołają mnie i szturchają, ale ja nie zwracałem na nich uwagi. Myślałem tylko o niej i o tym czemu to zrobiła. Przed oczami cały czas widziałem ją leżącą na podłodze ze scyzorykiem w ręku. " Boże... dlaczego ona to zrobiła... dlaczego właśnie ona..." te myśli całkowicie mną zawładnęły. Po policzkach spłynęły łzy. Nagle poczułem mocne ściśnięcie w sercu. Coś zamigotało mi przed oczami, a później nie pamiętam już nic. Tylko ciemność. * Oczami Nialla * Patrzyłem się na Liama, gdy ten nagle osunął się z fotela. - Louis! Zatrzymaj się! Liamowi się coś stało!!! Ten nic nie odpowiedział, tylko gwałtownie skręcił kierownicą i zachamował- szybko-za szybko. Czerwony samochód z ogromną szybkością uderzył w vana pękła szyba, odłamki szkła były w całym aucie, szczegulnie poraniły Lou. Nie pamiętam co było dalej. Zasnąłem? Zemdlłem? A może po prostu to co na mnie spadło było za ciężkie i już nie żyje? * Oczami Isabell * - To co? Spotykamy się w piątek? - zapytałam El - Ustalone! O 19:00. Pa! Do domu miałam jeszcze kilka minut drogi. Zaczynało się zmieszchać. Wyjęłam z przetartej torby telefon i słuchawki, po czym włączyłam piosenkę One Direction "Gotta be you" jedyną piosenkę którą miałam w telefonie. Potrafiłam słuchać jej godzinami... Przechodziłam właśnie przez BlueStreet gdy zobaczyłam coś strasznego ale i z drugiej strony niesamowitego. ~~~ Hej! Pogorszyliście się ostatnio w komentarzach. Mam genialny pomysł na nexty, ale plis o koment. Zdjęcie: Isabella Moon nowa bohaterka 18 lat :* By Angela123

piątek, 22 marca 2013

Rozdział 18

Byłam przerażona. Mojemu ojcu zawtórowały inne... " Take me up" " Take us up" Podszedł do mnie przystojny chłopak. - Jedno słowo wszystkie znikną, jeden krok wszystko zniknie, jeden wybór zrani wszystkie... pocałunek ma wielką moc żywych ale i umarłych. Od ciebie zależy który przyjmiesz...- mówił tajemniczo. Wtedy mnie zatkało. Zobaczyłam Liama. Był jakby nieobecny. - Co ty tu robisz?! - krzyknęłam. On tylko tempo się na mnie patrzył. Blondyn skinął ręką. - Co wybierasz... który pocałunek.- powiedział wskazując na siebie i Liama. Nie panowałam nad sobą. Chciałam podejść do Liama, ale jakaś niewidzialna siła pchnęła mnie do blondaska. Ktoś lub coś zawładnęło moim umysłem. Objęłam chłopaka i złożyłam namiętny pocałunek na jego zimnych ustach. Liam zniknął, a ja wtuliłam się w ramię chłopaka łudząc się, że mam go tylko dla siebie. Stara, ziemska ja już nie istniała. Tajemnicza siła przejeła kontrole nad ciałem. * Oczami Liama * - Ama otwórz!- krzyczałem i płakałem jednocześnie. Waliłem pięściami w drzwi. Wszystko było rozmazane przez potoki łez. Twarz była mokra. - Aaama...- krzyczałem coraz ciszej, co było już raczej westchnięciem niż zawołaniem. Teraz praktycznie leżałem na miękkim dywanie, zraszając go łzami. Z dołu przybiegł Louis trzymając w ręku jakieś narzędzia. Zwinnie przeskoczył mnie i w jakiś sposób udało mu się rozwalić zamek po czym jednym kopnięciem wywarzył drzwi i wszedł do pokoju. Podniosłem się z podłogi i pobiegłem za nim. Na środku pokoju z otwartymi oczami leżała Amanda. Z dłoni i klatki piersiowej ciekła jej krew. Upadłem na kolana i zalewając się łzami pochyliłem się nad nią. Nie patrząc się, po omacku znalazłem telefon i wybrałem 112. Ręce mi się trzęsły. Louis uklęknął obok mnie, położył mi rękę na ramieniu i wziął telefon. Podczas gdy on dzwonił na pogotowie, ja udzieliłem jej pierwszej pomocy. Ale czy to wogule miało sens? Pogotowie przyjechało błyskawicznie. Zabrali ją, pozostawiając w jej pokoju krwisty ślad. Nie mogłem się ruszyć. Po chwili podszedł do mnie Niall i zaprowadził do vana ~~~ Hejo mamy pełnoletni rozdział. Dlatego prosze o prezenty w postaci komentarzy. Jak wam się podoba ostatni wontek? Prosze w konentarzacj. HAPPY BIRTHDAY By Angela 123 I♥1D and 1D♪

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 17

* Oczami Liama * Jak poparzeni zerwaliśmy się z siedzień i pognaliśmy na piętro. Widok jego pokoju, rzeczywiście był... przerażający... ale Zayan?! On zawsze był taki... spokojny(o ile ktoś z nas może być spokojny). -Coś się musiało stać.- wyszeptałem. Chłopcy popatrzyli na mnie jak na obłąkanego. -Przecierz on by nam powiedział...- zaprzeczał Niall. Jednak sam w to nie wierzył. Amanda stała cicho w drzwiach ze spuszczoną głową i patrzyła się na swoje dłonie, nerwowo zagryzając dolną wargę. Popatrzyłem na nią znacząco. Ona to zauważyła i jeszcze mocniej przygryzła wargę. Posunąłem się w jej stronę. -Ama...-szepnąłem. Nie musiałem nic więcej mówić. Wiedziała o co mi chodzi. Wszyscy patrzyliśmy się na nią. Zacisnęła powieki i wybiegła z pokoju. * Oczami Amandy * - Nienawidze, nienawide,niemawidze...- słowa skierowane kiedyś do mojej rodzicielki obudziły się na nowo ,echem odbijając się w mojej głowie. Kierowałam je do Liama... nie... do całego 1D... nie myślałam racjonalnie, przed oczami miałam cały czas spojżenie mojego chłopaka które kuło mnie, raniło i spalało od środka… Co się ze mną dzieje... nie potrafiłam żyć tak dalej. To co skrywałam w sobie prze długi czas, to co uporczywie zasłaniałam innymi wspomnieniami ujawniło się, a ja za wszelką cene chciałam się tego pozbyć. On nigdy się tak na mnie nie patrzył. Chwyciłvam coś i z całej siły dźgnęłam tym czymś w serce. -NIGDY!!!- krzyknęłam na cały głos i upadłam na podłogę. Wszystko zaczęło wirować, rozmazywać... zasnęłam? Nie... ja umarłam... Kierowałam się białą drogą wysypaną piaskiem. Nie wiedziałam gdzie idę. Chciałam tego. Skręciłam w boczną uliczkę i weszłam do białej chatki podobnej do greckich domków na wybrzeżach. Odsłoniłam twardy, kratowany materiał zasłaniający wejście. Zobaczyłam małego chłopca."Take me up..." usłyszałam w głowie" Zabierz mnie!!!" Spojżałam na sufit. " To nie jest sposób. Samobójstwo to nie sposób..." " Take me up…" Wołanie w głowie nasiliło się. Wybiegłam z domku. Zobaczyłam kilka osób... zobaczyłam ojca." Take me up..."- wołał ~~~ Hej! Czy czujecie zmiane stylu pisania? piszcie w komentach co myślicie. Jeśli to czytasz- skomentój. Moje marznie na przyszłość- 1 post 20 komentarzy. Pomozcie mirozreklamować mój blog By Angela123

wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 16

* Oczami Zayana * OMG... Jak ja mogłem tak zrobić? Nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego, to było bardziej w stylu Style'sa. Może lepiej było by postępować jak zawsze? Gdybym mógł tylko cofnąć czas. Pobiegłem do mojego pokoju. Otworzyłem szafkę, przesunąłem i wyjąłem z niej rzeczy, wpakowałem do torby, do kieszeni włożyłem małą butkę, otworzyłem okno, zrzuciłem torbę trzy metry w dół na ziemię. Oglądnąłem się na mój pokój i skoczyłem. Chwyciłem się gałęzi lipy i zszedłem na trawę. Podniosłem torbę i pobiegłem przed siebie. Skręciłem w King Street, później w Forest Street i jeszcze w kilka innych mniejszych uliczek. Stanąłem przed wysoką kamienicą. Przejechałem palcem po nazwiskach na domofonie. Jest! Greenstone. Zadzwoniłem pod to mieszkanie. - Hm? - Emma? To ja Zayan. Bzzzzzz. Zabrzęczał dzwoneczek oznajmujący, że drzwi zostały otworzone. Popchnąłem drzwi i wbiegłem po schodach na czwarte piętro. Przeszedłem korytarzem i zobaczyłem mieszkanie z numerem 5. Zapukałem. Otworzyły się drzwi i ujżałem w nich Emmę. Jak dawno jej już nie widziałem. Uściskałem ją i wszedłem do środka. - Hej- powiedziała- Co jest? - Mam problem... Emma spojżała na mnie zaciekawiona. - Czy mógłbym u ciebie przenocować noc lub dwie? - No jasne! Możesz zostać ile chcesz. No ale opowiedz w czym rzecz. Opowiedziałem jej całą historię. Emma ze zrozumieniem pokręciła głową. Dobrze mieć taką przyjaciółkę. *Oczami Amandy* Miałam wyrzuty sumienia, po tym jak zachowałam się przed Zayanem. Postanowiłam go przeprosić. Wyszłam na piętro i zapukałam do jego pokoju. Nikt mi nie odpowiedział. Nacisnęłam delikatnie mosiężną klamkę. Uchyliłam drzwi. W pokoju paliło się światło, szafki były poodwierane, ubrania i inne przedmioty wyrzucone były z szafy, okno było otwarte. Nie powiem- przeraziił mnie ten widok.-Zayan?- krzyknęłem- Zayan gdzie jesteś? Zbiegłam na dół. - Chłopaki Zayan zniknął!- krzyczałam - Co? Jak to zniknął?! - przestraszył się Louis - No nie ma go, azzz sami zobaczcie! - Ale przecież nie wychodził!- upierał się Niall - Wyszedł oknem. ~~~~~~~~~~~ Hej! Proszę o komentarzE bo im więcej komentarzy tym większa chęć do pisania więc szybciej nowy rozdział Kocham tych któży kochają mnie Angela123

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 15

* Oczami Liama * Wreszcie się przełamałem i poprosiłel Amę o chodzenie. Siedzieliśmy na ławce jeszcze przez jakiś czas. Nagle okno się otworzyło i wychylił się z niego Louis. Patrzył się na nas przez chwilę, po czym wzruszył ramionami i z powrotem schował się w domu. Popatrzyliśmy się na siebie i wybuchneliśmy śmiechem. Wróciliśmy do domu. Była 18:00. Ciągle głodny Niall zaczął marudzić, że chce coć zjeść. Zaproponowałem, że zrobię naleśniki, co wywołało wielkie oburzenie sir. Harryego Naleśnik Style'sa. Nie zwracając na niego uwagi, skierowałem się do kuchni. Ama zaproponowała mi swoją pomoc. * Oczami Amandy * Robiliśmy ciasto na naleśniki i potrzebna nam była mąka. Schyliłam się, żeby ją wyjąć z szafki. Gdy wstawałam odwróciłam się i nasze usta się spotkały. * Oczami Harrego * Wyglądała tak ślicznie, tylko właściwie z kim? * Oczami Nialla * Byłem głodny. Nie, nie! Byłem zazdrosny, albo może raczej głodny? Nie. Zdecydowaniw byłem zazdrosny... * Oczami Zayana * Chyba się troche zdziwiła…… Ha! Co ja mówie!? Ona skamieniała. * Oczami Louisa * Wyglądała tak, jakby nie wiedziała co się stało... * Oczami Zayana * Pocałowałem ją. * Oczami Amandy * Zayan stał za mną, a gdy się odwróciłam nasze usta się spotkały... Patrzyłam na niego przez chwilę. Nie... to nie może dziać się na prawdę... Jak on mógł to zrobić? Nic do nie go nie czułam... to znaczy przyjaźniliśmy się, ale to wszystko, przecież przyjaźnie się z całym zespołem a chodzę z Liamem. Spóściłam wzrok i wybiegłam z kuchni. Czułam się upokożona i wykorzystana... Czyli podobałam się także Zayanowi? Jakie ja mam skąplikowane życie... Tylko dlaczego? ~~~ Hej! Dawno nie bylo rozdzialu teraz jest. Koment proszę:)

czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 14

* Oczami Liama * Amanda zacisnęła dłonie, aż pobielały jej opuszki, a paznokcie wbiły się w dłoń. Zagryzła wargi i władczym krokiem z dumnie podniesionym podbrudkiem wyszła z kapsuły. " Co ją ugryzło?"- pomyślałem. - Chcę już wracać...- szepnęła Ama do ucha Nialla. Ten popatrzył na nią, ale nic nie mówił, tylko skinął na nas głową, abyśmy weszli do vana. Ama usiadła między Irlandczykiem, a Hazzą. Ja natomiast usiadłem w " bagażniku ". Oparłem głowę o szybę i przymknąłem oczy. *** Była 16:46. Nie mogłem być dłużej w tym domu, więc wyszedłem do ogrodu i usiadłem na drewnianej ławce pod jabłonią. Zacząłem czytać " Eragona ". Nagle ktoś usiadł obok mnie. Podniosłem wzrok. To była Amanda... * Oczami Amandy * - Przepraszam...- szepnęłam - Za co? - Ja... ja poprostu... zagubiłam się w tym wszystkim... ja... ja nie wiem na czym stoję... to znaczy... gdy nie chciałeś mi powiedzieć czemu się chciałeś spotkać w ruinach... to ja... pomyślałam, że ty mi nie ufasz... ale ja po prostu cię koch... Liam zbliżył swoją twarz do mojej i... delikatnie pocałował mnie w usta. Zarumieniłam się... LIAM PAYNE mnię pocałował!!! Uśmiechnęłam się delikatnie... on to odwzajemnił. - Będziesz moją dziewczyną? - zapytał Przytuliłam się do niego ( ah! Od jak dawna chciałam to zrobić! ) - Tak... - szepnęłam mu na ucho i pocałowałam w policzek. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Hej! To nowy rozdzialik, Ama jest z Liamem! Jak się to wam podoba? Jak podoba się wam ten rozdział? 2komentarze = nowy rozdział By Angela 123

środa, 13 marca 2013

Bohaterowie

Amanda Smith 18 lat Harry Styles 18 lat Niall Horan 19 lat Zayn Malik 19 lat Louis Tomilson 20 lat Liam Payne 19 lat Isabella Moon 18 lat Naomi Moon 17 lat Ayana Sherwood 19 lat Avril Johnson 18 lat Holly McCartney 19 lat

Rozdział 13

* Oczami Amandy * - C...haha...cco...hihi...wyyy... ttu... rrobbicie...huehue...- przez łzy i śmiech mówił Loczek - Oglądaliśmy film - odpowiedział Liam. - A...aaallee... www... nooccy? - dociekał Hazza - Tak...- odparłam krótko. - Co będziemy dzisiaj robić? - zapytał Zayan - Co powiecie na LONDON EYE?- triumfująco zakrzyknął Niall - Jak dla mnie spoko.- powiedziałam i pobiegłam do pokoju się odświeżyć i ubrać. Po godzinie zbiegłam do salonu. Zastałam tam tylko Liama. Reszta zapewne jeszcze szykowała się do jakże eleganckiego wyjścia. Usiadłam koło Liama. - Kiedy macie jakiś koncert? - zapytałam, bo nie miałam pomysłu, jak zacząć rozmowę. - Nie wiem... puki co nie...- odpowiedział, tak jakbym wyrwała go z jakiś głębokich przemyśleń. No świetnie! I co mam dalej mówić? - O czym tak myślisz? - pytałam dalej Widać było, że to pytanie go zaskoczyło. - No... a tak ogólnie... Nie kontynuowałam dalej tej rozmowy. Chłopcy zeszli i pojechaliśmy pod London Eye. Zayan stał pierwszy a my za nim (w kolejce). Jakiś facet liczył osoby wchodzące do kapsuł. Wszyscy wchodzili, po czym mężczyzna zatrzasnął drzwi. Rozglądnęłam się. Teraz byłam pierwsza, a za mną stał tylko LIAM. Weszliśmy do kolejnej kapsuły gdzie byliśmy tylko we dwoje. Zsunęłam się na podłogę i usiadłam. Obok mnie klapnął Liam. - Co chciałeś mi powiedzieć w ruinach?- zapytałam Chłopak otworzył usta aby coś powiedzieć, lecz po chwili zamknął je na powrót. Wygląda na to, że nie odpowiadało mu to pytanie.Spojżałam na niego oczekując odpowiedzi. On spóścił wzrok. Odwróciłam się twarzą do przeszklonej ściany kapsuły i spojżałam na widok Londynu. Oparłam czoło o szybę i przymknęłam oczy. Nie ufa mi? Dlaczego nic nie chce mi mówić? - myślałam... po policzku spłynęła mi jedna samotna łza. DRIIINGG! Zadzwonił dzwonek informujący nas, że kapsuła znalazła się na poziomie ziemi. Drzwi otworzyły się ze zgrzytem. Odwróciłam twarz, było widać, że płakałam. Liam z troską popatrzył na mnie, jego spojżenie mówiło "Czemu płakałaś?" Zacisnęłan drżące wargi i ruszyłam przed siebie

wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 12

* Oczami Liama * Była 2:30 w nocy. Chwyciłem iPhona i podświetliłem wyświetlacz. W lewym górnym rogu dostrzegłem znaczek koperty. Kliknąłem na niego. WIADOMOŚĆ SMS OD: AMA♥ " Przyjdź o 3:10 do lasu " Dziwne... - pomyślałem. Ubrałem się w jeansy koszulę i szalik. Na nogi założyłem czarne conversy. Przeczesałem włosy i po cichu wyszedłem z domu. Nogi same poprowadziły mnię do miejsca, gdzie czekała na mnie Ama. Stała oparta o drzewo. Gestem wskazała abym podszedł do niej. Gdy byłem pół metra od niej szepnąłem. - Nie powinnaś sama przychodzić do lasu o tej porze. W ogóle nie powinniśmy tutaj być. Ona tylko uśmiechnęła się tajemniczo, i skoczyła w moją stronę. Zanim się zorientowałem, pocałowała mnie w usta. Stałem tak przed nią przez uchwilę, a gdy wyciągnąłem w jej stronę rękę, ona zniknęła... Obudziłem się... to wszystko był tylko sen. Dla pewności sprwdziłem Sms- y. Nie miałem tego sms od Amy. Opadłem na poduszkę. To tylko sen…- jakby echem odbijało się to w mojej głowie. W zasadzie cieszyłem się, że to nie stało się na prawdę... Wtem spadły mi książki z etażerki. Zacząłem je zbierać. Nagle usłyszałem kroki. Wybiegłem z pokoju i... zderzyłem się z kimś. Upadłem na plecy. Auć! Moja głowa. Ktoś podał mi rękę.AMANDA. - Sorry- powidziała- powinnam uważać. - Nie, nie to moja wina...- zaczerwieniłem się - Bo ja usłyszałam hałas i… - Ta… książki mi spadły... która godzina? Ama gestem wskazała abym był cicho i wszedł do jej pokoju. - 3:25... wiesz co? Mi się już nie chce spać... - Mi też nie, może byśmy tak razem… Amanda popatrzyła na uchylone drzwi. Zamknąłem je jednym ruchem ręki. - Nie tu... chodź do salonu, bo obudzimy chłopaków.- powiedziała Zeszliśmy na parter, Ama położyła się na kanapie, a ja wyjąłem jakiś film z szafki ( hahaha xd). Był to jakiś horror komediowy. W połowie filmu zasnęliśmy. Obudziły nas ciepłe promienie słońca i… chłopaki. Niall grał na gitarze, a reszta coś śpiewała. Ja z Amą byliśmy w dość dziwnej pozycji( ale nie wnikajmy). Po chwili wszyscy tarzaliśmy się ze śmiechu po podłodze. ~koment

Rozdział 11

* Oczami Narratora * Amanda obudziła się. Powili otworzyła oczy. Widziała mgłę. Pielęgniarka pobiegła po Mrs. Martina. * Oczami Młodej Pielęgniarki* Biedny Liam. Pojechał kilka sekund przed przebudzeniem się Amy. Tak mało brakowało, żeby się minęli... Ale może, to dobrze, że się nie spotkali? Była 1:00 w nocy. Gdy wytłumaczyliśmy z lekarzem dziewczynie co się stało, była 2:00. Na szczęście jej czaszka nie była pęknięta. Ama nie będzie operowana. Z samego rana, do szpitalnej recepcji zadzwonił jeden z przyjaciół Amandy. - Co z nią? - Jest dobrze, obudziła się, jest już w pełni przytomna. Będziecie mogli po nią przyjechać. * Oczami Liama * Gdy pielęgniarka się rozłączyła. Pobiegłem budzić chłopców. Gdy usłyszeli co się stało, wszyscy ( nawet Zayan ) po 15 min. Byli w vanie. Dojechaliśmy do szpitala i pobiegliśmy do 34. Amanda siedziała ubrana na łóżku i rozmawiała o czymś z pielęgniarką. Gdy je zobaczyłem, lekko się zarumieniłem. Monica ( młoda pielęgniarka) uśmiechnęła się na mój widok. Amanda obróciła głowę i na nasz widok zaczęła się śmiać. Może nie tyle na nasz widok, co na oklapnięte włosy Zayana. Biedaczek tak się spieszył, że nie miał czasu nałożyć żelu ;'). Mrs. Martin powiedział mi, żebyśmy jeszcze cztery razy przyjechali na badania kontrolne. Podał nam terminy i wyszliśmy ze szpitala. Po przyjeździe Ama pochłonęła tależ kanapek z nutellą i powiedziała, że jest zmęczona i idzie się położyć. My całe popołudnie spędziliśmy na oglądaniu filmów. * Oczami Amandy * Weszłam do pokoju i usiadłam przy biórku. Przytuliłam twarz do płatków czerwonych róż. Głęboko wciągnęłam słodko pachnące powietrze. Ciekawe kto mi je przyniósł? Byłam tego prawie pewna : LIAM. Nie miałam jednak siły o tym myśleć. Wzięłam dłuuuuugi i gorący prysznic, przebrałam się w piżamkę i położyłam spać. * Oczami Liama * Kończyliśmy właśnie oglądać 10 film. Dochodziła 22:00. - Jestem zmęczony… - mruknąłem i nie czekając na odpowiedź, ruszyłem na piętro. Wykonałem wszystkie wieczorne czynności i położyłem się spać... ♪ komentujcie plis♪

Rozdział 10

* Oczami Liama * Powlokłem się do sali nr.34. Chłopcy cały czas siedzieli wokół Amandy. - Chodźcie...- mruknąłem zasmucony - Co?! - krzyknął Niall - Doktor powiedział, że mamy iść... wrócimy jutro… Po długich namowach, chłopcy " wypełzli "z sali i wgramolili się do vana. Dochodziła 23:00. Gdy dojechaliśmy do domu, każdy poszedł do swego pokoju. Gdy wszyscy spali, wziąłem gitarę i pojechałem do szpitala. Stanąłem pod oknem Amandy i zacząłem grać naszą piosenkę " Little things". Zobaczyłem, że z okna z sali Amy wychiliła się młoda pielęgniarka i rzuciła mi zwiniętą kartkę. " Ślicznie grasz i śpiewasz, stan Amy się poprawił, gdy grałeś to się uśmiechnęła. Myślę że ty też się jej podobasz, ale uważaj na Mrs. Mrtina, jak go zobaczysz to uciekaj." Dokończyłem piosenkę i rzuciłem w stronę pielęgniarki bukiet róż dla Amy, z prośbą, aby nie mówiła od kogo. Uprzedzony przez pielęgniarkę wcześniej, że zbliża się Mrs. Martin, szybko wsiadłem do vana i wróciłem do domu. Szybko położyłem się spać. * Oczami Amandy * Słyszałam jakieś fragmenty "Little thinhs" które rozmywały się w mojej głowie. Kto był tak miły i póścił mi moją ulubioną piosenkę? Poczułam kroplówkę na ręce, chciałam otworzyć oczy, ale gdy próbowałam, moją głowę przeszywał ból. Ale tak właściwie to... GDZIE JA JESTEM?! * Oczami Młodej Pielęgniarki * Jaki uroczy i miły był ten chłopak. Amanda ma niezwykłe szczęście, a może raczej niezwykłego wielbiciela? Usłyszałam ciche brzdęknięcie strun gitary, które poruszyły się przy wkładaniu instrumentu do auta, ciche przekleństwo z powodu zdemaskowania a później już tylko warkot silnika. Spojżałam na kwiaty a później na Amę. I wtedy myślałam, że zacznę płakać. Jedno z urządzeń wskazywało, że Amanda... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Baaaardzo krótki rozdział, ale zależało mi, żeby skończyć w kulminacyjnym momęcie. Proszę komentujcie w komentarzach piszcie jak myślicie co wskazywało urządzenie, czy podoba wam się postać LIAMA i jego zachowanie, czy jest romantyczny i taki słodki że ojoj. Postaram się w środę dodać bohaterów

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 9

* Oczami Liama * Amanda leżała nie ruchomo na szpitalnym, białym łóżku. Miała bladą twarz, sine oczodoły, zamknięte oczy, głowę owiniętą bandażem. Była podłączona do kroplówki i innych nieznanych mi urządzeń. Usiadłem koło jej łóżka. Miała zimne dłonie. Chłopcy poszli w moje ślady. Siedzieliśmy wianuszkiem wiokół łóżka Amy. Po chwili do sali wszedł doktor. Z politowaniem patrzył to na nas to na Amande. - Co z nią?- zapytałem - Jest cała posiniaczona, ma pękniętą czaszkę, jeszcze przed omdleniem, miała wstrząs mózgu. Oprócz tego ma liczne zadrapania. Czy któryś z was jest rodziną? - Ja jestem przyjacielem…- powiedział Harry - My... my wszyscy jesteśmy jej przyjaciółmi- sprostowałem. - Muszę się o to spytać,- zaczął poważnie lekarz- ale czy dziewczyna miała jakiś wypadek ostatnio, ktoś ją pobił, napadł, spadła zkąś? Wszyscy zrobili DUŻE OCZY, bo nie wiedzieli co stało się w ruinach. Z resztą ja też nie wiedziałem. - Słuchajcie chłopcy, takie omdlenia nie robią się z nikąd, więc jeśli wie...- mówił lekarz - A kiedy się obudzi?- przerwał mu Zayan - Nie wiemy miała poważny uraz i... - Ale wszystko będzie dobrze? - troskliwie zapytał Niall - Nie przerywajcie mi chłopcy. Tak jak mówiłem, ma pękniętą czaszkę... - Czy będzie miała operację? - zaciekawił się Louis Ale doktor tylko machnął ręką. - Tylko mi przerywacie.- burknął i wyszedł z 34- wórki. Nie mówiąc nic chłopcą, pobiegłem za lekarzem. - Mrs. Martin! - wołałem - Co!?- niemiło odpowiedział - Bo ja wiem coś, ale nie chciałem tego mówić przy chłopakach. - Słucham! - Dzisiaj, ja... zaprosiłem ją, to znaczy Amandę, powiedziałem żeby...- moja wypowiedź była pozbawiona sensu- no umówiłem się z nią w ruinach, ale nie przychodziła, a później się okazało, że poszła do innych, a jak ją później spotkałem to ... płakała, miała potatganą sukienkę. Na ręce miała krew. Pytałem co się stało, ale nie chciała mi powiedzieć. - Dobrze, że mi to powiedziałeś. Zabierz kolegów do domu. Zrobimy pani Amandzie jeszcze kilka badań. Możecie wrócić jutro ale teraz ona potrzebuje spokoju. ~~~~~~~~~~~~~~~~~ Sorry,że takie nudne ale nie mam weny. Nie wiem co zrobić. Z kim.ma być Amanda? Z Liamem czy z Harrym? A może z Nialem

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 8

* Oczami Amandy * Cały czas zastanawiałam się czy powiedzieć Liamowi co tak właściwie zaszło w ruinach... i tak by mi nie uwierzył. Przecierz widziałam ducha! Nawet sama sobie nie specjalnie wierzyłam… Postanowiłam na razie nie zaprzątać sobie tym głowy. Tylko po co Liam chciał się ze mną spotkać? Schyliłam się, żeby powkładać tależe do zmywarki. W kolanie poczułam przeszywający, pieczący ból. "Rozwaliłam" sobie go, gdy duch zepchnął mnie ze schodów... Nie, nie powiem o tym Liamowi... po co go martwić... reszta chłopców cały czas myślała, że byłam u dentysty... podprzątałam kuchnię i poszłam do chłopców, któży rozmawiali o czymś w ogrodzie. Stanęłam przed nimi i chciałam coś powiedzieć. Nie mogłam. Nie, że się stresowałam czy coś. Po prostu fizycznie nie miałam możliwości mówić, nie miałam siły ruszyć nie tylko wargami ale i całym ciałem. Nagle wszystko zaczęło się rozmazywać, słyszałam już tylko jakieś pojedyńcze głoski ze słów i upadłam na taras- zemdlałam... * Oczami Nialla * Stała przed nami kilkanaście sekund bez słowa, bez ruchu po czym upadła na twardy kamień na tarasie. Wszyscy zerwaliśmy się z krzeseł jak poparzeni. - Jezu!!! Dzwońcie po pogotowie krzyknął Lou. Natychmiast chwyciłem telegon i wykręciłem 112. " Dzień dobry. 18 letnia dziewczyna zemdlała, nie wiemy dla czego, upadła na taras. " podałem adres, a gdy powiedzieli, że za chwile będą, rozłączyłem się. Po kilku minutach faceci w czerwonych ubraniach wpakowali ją do ambulansu i odjechali na sygnałach. Zayan chwycił kluczyki od samochodu i pobiegł w stronę vana. Liam wszystkich popychał popędzał. Po kilku minutach byliśmy już w szpitalnym korytarzu. Daddy zapytał się pielęgniarki gdzie leży Amanda Smith. - Do końca korytarzem, w lewo czwarte drzwi od prawej, to chyba sala nr...( coś przewertowała w ogromniej księdze) 34- odpowiedziała miło. Jak jakieś dzikie stado pognaliśmy w stronę 34 Szarpnąłem za drzwi i wbiegliśmy do pokoju. - O Boże!- krzyknęła pielęgniarka, co było reakcją na nasze zachowanie - O Boże… - szepną Lou na widok Amy.

sobota, 9 marca 2013

Uwaga!!!

Piszę to już któryś raz więc mi wybaczcie. Z dnia na dzień spada mi ilość wejść na bloga nie mówiąc już o wejściach na poszczególne posty. Z góry przepraszam, że moje rozdziały są takie krótkie, ale piszę je na telefonie i... dlatego są takie jakie są. Wracając do sprawy, zastanawiam się nad USUNIĘCIEM BLOGA. Jeśli czytacie to proszę o komentarze. Jeśli dostanę 5 KOMENTARZY, nie usunę bloga. Na razie zastanawiam się nad zawieszeniem działalności bloga, chyba, że do jutra dostanę chociaż jeden komentarz. No i piszcie czy wam się podoba, co jest źle a co dobrze i czy blog jest fajny. min 5 komentów= blog zostaje min.1 koment= piszę dalej przez jakiś czas aż nie dostanę 5 komentów 2 komentarze= nowy rozdział Kocham tych którzy są ze mną: ANGELA 123

Rozdział 7

... byłam przerażona, sama z dala od jakichkolwiek istnień ludzkich...jakiś lodowaty człowiek całował mnie i nie wiadomo co mu jeszcze przyjdzie do głowy. Odwróciłam się co chyba nie było najlepszym pomysłem. Przede mną stał... DUCH!!! Najzwyklejszy duch, w mundurze, biały, na pół przeźroczysty, dość młody. Na naszywce na mundurze widniał napis "kap. James Willson". "Przecież to był generał, a nie kapitan... Czy generał Willson miał syna?" Nie było to teraz ważne. Moje wcześniejsze rozmyślanie trwało ułamek sekundy. Wcześniej nie uciekałam, bo bałam się, że ten ktoś ma broń ale teraz gdy wiem, że to jest duch... OMG moje myśli były przedziwne bo kto zastanawiał się kiedyś czy duchy mają broń. Rzuciłam się do ucieczki, ale James był szybszy i chwycił mnie obiema rękami po czym przyciągnął do siebie. Gdyby tylko Liam tu był... Niestety on nie pojawiał się. Rozmyślił się, czy może pomyślał, że nie znalazłam kartki i wrócił do domu... Byłam zdana na zachcianki ducha... *Oczami Liama* Była już 14:00 a ona wciąż się nie zjawiała. "Zresztą, byłem głupi. Czemu Amanda miała by w środku grilla zostawić wszystkich i pójść do swojego pokoju, po czym znaleźć kartkę, przeczytać ją i cała w skowronkach przybiec tu do mnie i rzucić mi się na szyję?! To nie możliwe. Traktowała mnie jak innych chłopaków, nie podobałem się jej. Byłem przyzwyczajony do tego, że ta ja byłem tym NAJGORSZYM z zespołu. Reszta chłopców jest przystojna, szalona, wyluzowana... mają pełno fanek, a o mnie się zapomina i zawsze mówią "Ten... ta podróbka Harry'ego" zawsze byłem uważany za spokojnego i opanowanego, a nawet czasami nudnego i zapoważnego. Czemu więc taka wspaniała i idealna dziewczyna jak Ama miała by się zakochać w kimś takim jak ja?! Na pewno od zawsze podoba jej się Harry, zresztą jak zwykle... Może teraz całują się gdzieś w domu z dala od innych... Jestem żałosny..." Z takimi rozmyśleniami wstałem z kamienia i szybkim krokiem poszedłem do domu. Wszyscy bawili się tam w najlepsze. Jednak nie widziałem Amandy. - Gdzie jest Ama- zapytałem - Mówiła, że idzie na umówioną wizytę u dentysty i, że nie wie kiedy wróci.- odpowiedział szybko Hazza. Zdziwiło mnie to trochę. Tak nagle sobie przypomniała?! Zdawała się być uporządkowaną osobą która nigdy o niczym nie zapomina... Nie myślałem nad tym długo. Poszedłem do jej pokoju i zauważyłem, że kartka która leżała na poduszce, teraz była włożona do jakiegoś zeszytu leżącego na etażerce. Musiała przeczytać list i... Zbiegłem da dół. - O której wyszła? Ile jej już nie ma?- krzyczałem jak opęntany prosto w twarz Harry'ego. - Uspokój się!!! Wyszła koło 12:30!!! Teraz jest 15:00 to nie ma jej tylko 2,5 godziny!!! To, że raz zniknęła, nie znaczy, że zniknie znowu!!!- krzyczał Harry Nie skomentowałem tego. Po prostu poszedłem. Z powrotem do ruin. Jednak tym razem poszedłem do tych, które są o wiele bliżej domu... Po dwudziestu minutach doszedłem do ruin. Usłyszałem, że ktoś płacze (?) Podbiegłem bliżej. Na brudnej, starej posadzce, w podartej sukience, w rozczochranych włosach z rozmazanym makijażem, siedziała AMANDA! - Boże co się stało?!- z przerażeniem zapytałem, gdy tylko podszedłem bliżej. Ona nic nie odpowiedziała, tylko przytuliła mnie z całej siły. - Chdźmy do domu...- szepnęła - Ama co jest? - Nie ważne... Choźmy... Nie pytałem się jej o szczegóły. Przez całą drogę, Ama trzymała się mnie z rękę i szła z głową wtuloną z moje ramię, co mimo pozorów nie było spowodowane zakochaniem, ale raczej... PRZERAŻENIEM, STRACHEM... Gdy doszliśmy do domu, Amanda puściła moją dłoń i pobiegła do siebie. Spojrzałem na moją rękę, była na niej... krew. "Boże co się tam stało?!" myślałem cały czas. "To moja wina... To ja ją prosiłem, żeby tam poszła sama." Usiadłem pod jej drzwiami i czekałem... czekałem... czekałem... czekałem 2 godziny. po tym czasie, z pokoju wyszła Amanda. Natychmiast wstałem. Była trochę zdziwiona moją obecnością. Jej mina sprawiła, że język uwiązł mi w gardle... Nie wiedziałem co powiedzieć. - Co ty tu robisz? Czemu siedzisz pod moimi drzwiami?- zapytała - Bo... Ja... to znaczy... chciałem się zapytać... nie chodzi o to, że... no... mmm...- jąkałem się - O co chciałeś się zapytać?- zapytała słodkim głosem lekko się rumieniąc, natomiast ja byłem pewny, że spaliłem buraka... -Pewnie nie będziesz chciała mi powiedzieć- zacząłem- ale co tak właściwie zaszło w tych ruinach? - Masz rację... Nie zabardzo wiedziałem z czym "MAM RACJĘ" ale nie powiedziałem nic więcej. Delikatnie wyciągnąłem dłoń w jej kierunku. Ona chyba tego nie zauważyła, a raczej nie chciała widzieć. Zbiegła na dół, nie czekając na mnie... Zasmucony zsunąłem się po ścianie na podłogę i ukryłem twarz w ramionach..."Jestem żałosny" powtarzałem sobie w myślach...

Rozdział 6

Harry zarządził grilla bo w przeciwieństwie do wczorajszej pogody, dziś było słonecznie i ciepło. Podczas tych wszystkich przygotowań zauważyłam, że gdzieś zniknął Liam. Zaniepokoiłam się troche. Poszłam na piętro i zapukałam do jego pokoju. Nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do pokoju. Łóżko było zaścielone, w pokoju panował NIENATURALNY porządek. - Liam? Liaaaaam? Nie było go. Wyszłam z pokoju Liama i weszłam do swojego. W moim pokoju panował totalny bałagan. Zauważyłam, że na poduszce leży jakaś kartka. " Spotkajmy się w ruinach ok.12:30 LIAM" Znałam to miejsce... były to ruiny starej twierdzy obronnej. Mało ludzi tam chodzi. Część nie wie o tym miejscu, część to nie interesuje a inni wierzą w RZEKOME duchy gen. Willsona i innych poległych w tym miejscu i boją się tam chodzić. Tak naprawdę spotkać tam kogoś to CUD. Tylko po co Liam chciał się tam spotkać SAM NA SAM?! Nie myślałam nad tym długo, odświeżyłam się, uczesałam, lekko pomalowałam, ubrałam sukienkę i czarne converse i zbiegłam na dół. Powiedziałam, że przypomniałam sobie o wizycie u dentysty i, że nie wiem kiedy wrócę. Chłopcy się troche zdziwili, ale nic nie powiedzieli. Popatrzyłam na wyświetlacz iPhona wskazywał 12:23. Przyspieszyłam kroku. W oddali zamajaczył kształt ruin. O 12:58 byłam na miejscu. Spóźniłam się TROCHĘ... usłyszałam jakiś szelest, kroki nagle z piętra podypał się mi na dłonie piach. - Liam? Gdzie jesteś? To ja Ama... Liaaaaam? Odpowiedziała mi cisza. Coś a raczej ktoś przebiegł za moimi plecami. Odwróciłam się, lecz nikogo nie zauważyłam. -Liam! To nie jest śmieszne!- krzyknęłam. Poczułam zimną dłoń na ramieniu. Przeraziłam się. Bałam się odwrócić. Poczułam drugą rękę na drugim ramieniu. Ktoś pocałował mnię lodowatymi ustami w szyję. Jego ręka spoczęła na moich plecaci i...

Cd rozdziału 5

Na początku biegłam ile miałam sił. Nie wiedziałam gdzie- prosto przed siebie. Po godzinie usiadłam na ławce w opustoszałym parku. Padał deszcz, wiał wiatr i było zimno. Podkuliłam nogi. W płaszczu znalazłam tylko 5£. Kupiłam sobie bułkę bo przecierz nie jadłam obiadu. Chciałam wracać ale... honor mi nie pozwalał... noc spędziłam w parku na ławce... bałam się... obudził mnie czyjś głos. Należał do wysokiej, szczupłej brunetki w moim wieku. Nie powiem, była całkiem ładna. Na smyczy prowadziła rudego szpica fińskiego. - Hej... co ty tu robisz? - zapytała troskliwie- jest 5:30. Dlaczego nocowałaś w parku? - To długa historia... - Chodź, mieszkam tu niedaleko. Zrobię ci śniadanie i wszystko mi opowiesz. A tak wogule to jestem Eleanor. - Amanda. Eleanor rzeczywiście mieszkała blisko. Po 10 minutach byłyśmy u niej w domu. Co mnie zdziwiło, mieszkała sama. Po 15 minutach postawiła przedemną tależ kanapek i filiżankę kawy. Opowiedziałam jej całą historię. Rozumiałyśmy się. Gdy temat zszedł na ciuchy, dowiedziałam się, że ma ona duże zniszki w jednym sklepie. Miała mi dać jakąś karte która do tych zniżek upoważniała (Miała ich kilka ) zobaczyłam, że coś wypadło jej z portfela. Podniosłam kartkę i rozwinęłam. Wcięło mnie. Na tej kartce było zdjęcie Louisa i Eleanor przytulonych na plaży. Spojżałam na dziewczynę. Ona to chyba zauważyła że trzymam w dłoniach zdjęcie i szybko wyjaśniła. - To mój chłopak Louis Tomilson. On jest w zespo... - OMG! Ale ja z NIMI mieszkam!! Moja i Eleanor mina w tej chwili= bezcenne. Narzekałam na jej chłopaka ale dopiero teraz zorientowałam się, że ani razu nie podałam ich imion. Teraz zaczęły się rozmowy o One Direction. Po dwuch godzinach, gdy już wzięłam prysznic u niej w domu, razem pojechałyśmy do domu. Gdy tylko Liam mnie zobaczył rzucił mi się na szyje. Chłopcy skomentowali to donośnym Uuuuuuuu. Zaraz za mną weszła Eleanor. Powitała Lou buziakiem w policzek. Nie rozmawialiśmy o moim zniknięciu. Chłopcy zachowywali się jak zwykle.

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 5

Rozdział 5 < Oczami Liama > Uciekła... nie chciała mnie widzieć... nie myśle, że chodzi o mnie, ale czuje się głupio. Chciałem biec za nią, ale nie mogłem się ruszyć. Siedziałem tam jak palant przez kilka minut. Było mi zimno, ale nie czułem tego. Nie chce jej stracić bo ją kocham... Wstałem i powlokłem się do domu... reszta chłopców była zajęta swoimi sprawami... dopiero po dwóch godzinach od sytuacji na polu wyszedłem ze swojego pokoju i zapukałem do drzwi Amy. Nikt nie odpowiedział. Delikatnie nacisnąłem klamkę. Zaskrzypiały drzwi. Uchyliłem je. Nikogo nie było. Zbiegłem na dół. - Widzieliście Amandę?! - N...Nie... myślałem że jest u siebie...- zaniepokoił się Hazza - Nie ma jej! Słyszysz?! Nie ma!!!- krzyczałem jak opentany i potrząsnołem Harrym. - Uspokuj się!- wrzasnął Lou- Ona musi gdzieś być!!! - Zadzwonie do niej!- powiedział odkrywczo Harry. " W tym monencie, abonament jest niedostępny. Proszę spróbować ponownie później. In this time..."- mówił głos sekretarki gdy dzwoniło się pod numer Amandy. Przepadła?- pomyślałem- nie... przecież musi gdzieś być... na wieczór napewno wróci... Cały dzień minął w atmosferze niepewności, strachu... dochodziła 20:00, było lato więc dopiero zaczęło się zciemniać. Amanda nie wróciła do domu. Wcześniej ja z Niallem pojechaliśmy jej szukać. Harry już dawno zadzwonił do państwa Smith, lecz Ama nie była u nich. - Wróci... Wróci na pewno… - pocieszał mnie Zayan Dzwoniliśmy na policje, ale zaginienie można zgłosić po 48 h od zniknięcia osoby. - Może nocuje u koleżanki… - mówiliśmy między sobą, jednak nikt w to nie wierzył. Czekaliśmy na nią do 04:00. Później chłopcy poszli spać. Ja czekałem jeszcze do 06:00... później już nie pamiętam nic... zasnąłem. Obudzili mnie chłopcy około 13:00. -Wróciła?!- krzyknąłem gdy tylko wróciłem do życia. - Nie...- mruknął Hazza - Pojedźmy jej szukać...- zaproponowałem - Gdzie chcesz jej szukać?! - Zayan uświadomił mi, że gadam jak jakiś zakochany szczeniak.-Londyn ma ponad 8 mln mieszkańców a ty chcesz znaleźć właśnie ją?! To nie możliwe!!!

środa, 6 marca 2013

Prosze... przeczytaj... :'(

Hej! Mam już 120 wejść na bloga!!! Jednak nadal prosze o komentarze... 3 KOMENTARZE= NOWY ROZDZIAŁ by Angela 123 I♥1D I♥♪1D

C.D rozdziału 4

Tak...- ze zdziwieniem odpowiedział Niall Harry wyraźnie się speszył. Było mu głupio że nie powiedział mi tego wcześniej. Byłam zawiedziona zachowaniem Hazzy. Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic. Chwyciłam mój płaszczyk, zarzuciłam go na siebię i wybiegłam na pole. Ten dzień nie zaliczał się do najcieplejszych. Wiał silny i zimny wiatr. Mimo, że świeciło słońce, było tylko 10°C... trzęsłam się z zimna. Usiadłam na jednym z rozłożonych leżaków, podciągnełam nogi pod brodę, schowałam twarz w dłoniach i płakałam... nie wiem dlaczego... wszystkie złe zdarzenia zbierały się we mnie, odkładały się smutki i powstrzymane łzy, a teraz to wszystko pękło, przelało się i płakałam za 18 lat mojego istnienia. Chciałam być sama... nagle poczułam czyjąś przyjemnie ciepłą dłoń na ramieniu. Nie podniosłam głowy, nie poruszyłam się... nie wiem dlaczego... może myślałam że mnie nie ma, nie widać? Po prostu chciałam nieistnieć... - Ama...- usłyszałam ciepły głos Liama... Normalnie byłabym wniebowzięta, ale przez Harry'ego miałam w sobie taką nielogiczną niechęć do nich wszystkich... chciałabym teraz uciec od tego wszystkiego, ale nie miałam gdzie. Byłam niemal jak ptak w klatce. Nie patrząc na Liama pobiegłam do domu(?)...

wtorek, 5 marca 2013

WAŻNE!!!

Proszę żebyście komentowali jeśli wam się podoba. Bez sensu byłoby pisać sama do siebie. Tak więc 1 komentarz= nowy rozdział. Będę pisać choćby dla 1 osoby tylko niech się taka znajdzie. 1kom= next rozdział By Angela 123

Rozdział 4

Gdy weszłam na początku się zmieszałam. Liam dopiero po chwili mnie zauważył i zdjął słuchawki. Był troche zdziwiony( zrestą to nie dziwne, bez pukania weszłam do jego pokoju o 6:45 :P) Nie miałam " planu awaryjnego" na taką sytuację. Liam wstał i podszedł do mnie. Chwile się na mnie patrzył jakby nie wiedział czy to prawda czy sen. Po chwili otrzonsnoł się. - Hm? O co chodzi? - zapytał zaspanym głosem, a przecież nie spał... - Louis mnie obudził o 6:14... teraz śpi... chciałam zobaczyć czy... czy ktoś oprócz mnie nie śpi więc... - Spoko, rozumiem... nie mogłem dzisiaj spać...- powiedział i usiadł na łóżku. Klapnęłam obok niego. Gadaliśmy trzy godziny o naszych rodzinach, życiu itp. Kiedy neonowy wyświetlacz radiobudzika wskazał 10:00, pomyślałam, że wypadało by obudzić innych. Liam wziął gitare(!) I zaczął grać na niej i śpiewać. Słyszałam gdzieś tą piosenke... zaczęłam śpiewać razem z nim. Takim " zespołem " chodziliśmy od pokoju do pokoju. Najpierw obudziliśny Louisa ( sweet zemsta), później Nialla, Zayana na końcu Harrego, który przez sen mruczał coś o kotkach ( tak wg. to budziliśmy go chyba 10 min). Niezastąpiony mistrz i szef kuchni Harry Styles, upichcił :* nam pyszniutkie naleśniczki. Gdy myłam naczynia razem z Liamem ( a raczej wkładałam je do zmywarki TECHNOLOGIA) przypomniałam sobie mój sen... zrobiło mi się głupio, że śniły mi się takie rzeczy. Nagle zadzwonił telefon ( dzwonek " Rock me"). Nikt go nie odrbrał, jednak, usłyszałam coś co mnie zdziwiło. - O!O! Słyszycie teraz moja solówka! - krzyczał Zayan. "Moja solówka"?!- pomyślałam... Co to znaczy?! I nagle mnie olśniło ( mój refleks ;P) chłopcy : Louis, Liam, Harry, Zayan i Niall byli ONE DIRECTION!!!!!! Znałam ten zespół, lubiłam ich piosenki ale nie wiedziałam jak wyglądają członkowie ani jak się nazywają. Teraz wszystko stało się jasne... Zespół mieszka razem. Harry nie mógł się spotykać bo miał próby, koncerty, wywiady itp Pobiegłam do salonu i na cały głos wrzasnełam. - WY JESTEŚCIE ONE DIRECTION!!!

Koniec rozdziału 3

- Hej no chwia! Walcz jak prawdziwy królik! - powiedział niezrozumiale i rzucił we mnie marchewką. Nic nie mówiąc, obróciłam się na pięcie i wróciłam do siebie. Nie potrafiłam usnąć. Wzięłam więc szybki prysznic, ubrałam się, pomalowałam i wzięłam do ręki iPhona. Po chwili zrobiło się cicho. Wyszłam na korytarz i podeszłam pod drzwi od pokoju Louisa. Spał! Po cichu podeszłam do pokoju Liama i weszłam do środka. Na parapecie z słuchawkami na uszach siedział Liam...

C.D rozdziału 3

Wszyscy chłopcy przenieśli się do filmowej rzeeczywistości. Tylko ja z Liamem byliśmy gdzieś inidziej. Nie w filmie, nie w rzeczywistości, w naszym własnym świecie. Gdy film się skończył, w ciszy zaczeliśmy sprzątać popcorn który walał się po całym pokoju. Mimo że film był komedią, to panowała wyjątkowa jak nia nich cisza. Dochodziła 24:00. - Ide się położyć...- powiedziałam. Chłopcy nie zwrócili na to szczegulnej uwagi. Zaczęłam powoli wlec się na góre. Gdy byłam na trzecim stopniu ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się. To był Liam. - Co jest? - zapytałam. Chłopak spóścił wzrok, zarumienił się i póścił moją rękę. - Chciałem się pożegnać... i... - Dobranoc! - Poczekaj! Bo chciałem ci powiedzieć, to znaczy... dobranoc...- powiedział cicho i pobiegł do salonu. Dziwnie się zachował...- pomyślałam i powlokłam się do mojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic, związałam na noc włosy i przebrałam się w piżamkę. Gdy tylko się położyłam, do razu wpłynęłam do krainy Morfeusza. Śniło mi się że spaceruje po lesie... nagle znalazłam się w jakimś starym, nawiedzonym (?) domu. Bałam się... Nagle usłyszałam kroki na piętrze. Weszłam do starej sypialni i nagle coś pchnęło mnie na łóżko. Przestraszona szybko wstałam i zaczęłam biec w stronę drzwi, lecz one zatrzasnęły się przedemną zaczęłam szarpać, żeby się otworzyły, ale nie otwierały się. Krzyczałam, waliłam pięściami we wrota. Nagle ktoś jednym ruchem ręki obrócił mnie i przyparł do drzwi. Zbliżył się do mnie. Był kilka centymetrów odemnie. Jego dłoń musnęła moje udo, druga spoczęła za moją szyją. Miałam cały czas zamknięte oczy. Wtedy coś kazało mi je otworzyć i zobaczyłam przed sobą... Liama!!! Zbliżył swoje usta do moich i delikatnie je musnął. Objęłam go w pasie z całej siły i zaczęłam namiętnie całować. On chwycił mnię i... - WAKE UP!!!- ze snu wyrwał mnie głos Louisa. Spojrzałam na zegarek 6:12 !!! Zarzuciłam na ramiona puchaty koc i wyszłam żeby go udusić. - POGRZAŁO CIĘ?! - wrzasnęłam od progu i rzuciłam się na niego.

Rozdział 3

- KIM TY DO CHOLERY JESTEŚ!? - krzyknął gdy zorientował się że nie jestem Harrym. Przez moją głowę przeszła jedna myśl. Mój przyjaciel ma chłopaka (?) Z któtym mieszka(?) Czyli jest... - Jestem Amanda Smith... Mów mi... Ama... - Louis. Louis Tomilson.- uśmiechnął się zawadiacko ( patrz: wyszczerzył) i gestem zaprosił mnie do środka. Wyglądnął za drzwi i zawołał Hazze, który płakał , siedząc na podjeździe. W domu zobaczyłam, że na Xboxie gra jakiś słodki mulat. Nie zauważył mnie. Harry zaprowadził mnie dalej. W połowie w lodówce siedział blondyn. -Lou! Cała lodówka jest w marchewkach i przetworach marchewkowych gdzie ty do cholery dałeś moje kanapki i pep... Hej... kim jesteś? Uśmiechnęłam się bo bawiła mnie reakcja chłopców na moją obecność. - To jest Amanda Smith- szybko wyjaśnił Harry - Jestem Niall Horan! Jesteś może głodna? Właśnie miałem jeść naleśniki i pomyślałem że...- blondyn mówił z uroczym irlandzkim akcentem. Tylko co ci mega przystojni faceci robili w domu mojego przyjaciela?! -A ten TV addict? - zapytałam - Raczej Miss Universe To Zayan Malik- powiedzieli równocześnie Lou i Niall Mulat chyba dopiero teraz zauważył moją obecność, lecz cząstka jego jeszcze nie zepsutego przez żel do włosów :) mózgu była chyba przytomna bo wstał od xboxa i jakby nigdy nic powiedział - Hej Ama! I poszedł jeść kanapkę. Miłe towarzystwo( sarkazm) jednak gdzieś w głębi czułam że się zaprzyjaźnimy. Niall wziął moją walizkę ( przy czym prawie pobił się z Louisem który też chciał ją nieść. Ostatecznie Lou poniósł ... mnie) na górę i zaprowadzili mnie do pokoju gdzie będę przez najbliższy czas mieszkać. Gdy po długich błaganiach chłopcy zostawili mnie samą, umyłam się, przebrałam, uczesałam i zrobiłam lekki make up, po czym nie patrząc przed siebie wybiegłam z pokoju i BUM!!! Zderzyłam się z kimś. Pozbierałam szybko kartki które trzymałam, ten ktoś mi pomógł, nasze ręce się spotkały jego na mojej. Popatrzyliśmy się na siebie, spojżałam mu głęboko w oczy, czułam jego ciepły oddech. Trwało to kilka sekund. Nasze twarze były bardzo blisko... podniosłam jego telefon qwerty z przyczepionymi do niego słuchawkami i podałam mu go. On spuścił wzrok, wziął telefon z moich dłoni, podniósł się z podłogi i podał mi rękę. Wstałam. - Nie miałem cię jeszcze okazji poznać- zaśmiał się.- jestem Liam Payne. Niesamowite. Na kilka minut zamykam się w pokoju żeby pobyć sam a już się tyle zdażyło. - Tak, ale to przeznaczenie kazało nam wyjść z pokoi w tym samym czasie... Jestem Amanda Smith, przyjaciółka Harrego. Troche tu z wami pomieszkam.- uśmiechnęłam się i razem z Liamem zbiegłam po schodach na dół. Kiedy chłopcy nas zobaczyli, Harry się uśmiechnął. - Widzę, że poznałaś już naszego Daddy'ego. -Hej! No to co robimy przez reszte dnia? - spytał Louis - Co powiecie na kino? - zaproponował Niall myśląc w rzeczywistości bardziej o popcornie niż o samym filmie. - Świetny pomysł- poparliśmy go razem - A co grają? - zapnytouałam - No... nie wiem... "Podróż na tajemniczą wyspę", "Hobbit", "Listy do M", "Narzeczony mino woli"… - Ja bym poszła na jakąś komedie... - Mamy kilka na DVD, może zostańmy w domu i…- zaproponował Liam Niall wyraźnie posmutniał. - Ale…-zaczął irlandczyk - Zrobisz sobie popcorn w mikrofalówce!- pocieszył go milczący dotąd Zayan. -Więc postanowione! Zostajemy w domu.- zakończył Hazza Klapnęłam na kanapie i zaczęła się bitwa. Każdy chciał usiąść obok mnie. Pierwszy ustąpił Zayan. Ostatecznie siedziałam obok Nialla i Liama! Zaczął się film. Louis jadł marchewkę, Niall wpieprzał garściami popcorn, Harry jadł dwa Twixy na raz, Zayan poprawiał włosy, a Liam delikatnie przybliżył się do mnie. Spojżałam na niego kontem oka. Jego brązowe włosy spadły mu na oczy, końcówki jego włosów dotykały mojego ramienia. Nawet to mi się podobało. Jego włosy pachniały delikatnie zielonymi jabłkami. Pochyliłam głowę w jego stronę. Znałam go tylko kilka godzin...nawet nie kilka. Czułam, że coś z tego będzie.

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 2

A do tego ten Zack mój bra... syn mojego ojczyma... Nikogo nie było w domu... Chciałam płakać i krzyczeć... nie wiedziałam co myśleć... nagle jeden samotny impuls pokierował moim ciałem. Ręka chwyciła telefon i zadzwoniła pod 3- szybkie wybieranie numeru Harrego. - Halo? - usłyszałam zawadiacki i uwodzicielski głos Loczka - Hi! Dzwonie... dzwonie bo mam doła... - Uuu mam przyjechać? - Nie! To...to znaczy tak... nie potrafię żyć w tym domu gdzie każdy kąt przypomina mi o Zacku i Johnie... - Spoko będę po ciebie za 30 min.- krzyknął cały uhahany i rozłączył się z efektownym cmokcmok na końcu. Ah ten Hazza... włożyłam pół mojej szafy do walizki, wzięłam szybki prysznic, uczesałam włosy, zrobiłam lekki makijaż i wybiegłam przed dom aby uściskać Hazzę. - Wyglądasz bosko! - wrzasnął na pół miasta Loczek i skinięciem wskazał auto, zato sam wyciągnął z kieszeni dwa Twixy, jednego dał mi a drugiego zjadł sam. -Hej, Ama to gdzie jedziemy? - Do ciebie... - odpowiedziałam krótko Harry skamieniał. Twix wypadł mu z ręki, uśmiech znikł z twarzy. Wiedziałam że jest jakiś problem. - Harry co jest? - B...Bb...Bo ja nie powiedziałem ci wszystkiego... ja... - cicho, powiesz mi po drodze - zakrzyknęłam i wpakowałam się do niebieskiego vana. Jechaliśmy w milczeniu. Nie chciałam nic mówić chociarz widziałam, że mojego przyjaciela coś gryzie. I tak by mi nie powiedział- pomyślałam i zmęczona oparłam głowę o szybę samochodu. Zasnęłam. Obudził mnie ciepły oddech na policzku. - wstawaj kochanie- szepnął Loczek - nie jestem twoim kochaniem -mruknęłam i powoli wysiadłam z vana. Oczom moim ukazał się wielki dom nowoczesny i naprawde ładny z jeszcze większym ogrodem. - ty tu mieszkasz!? - spytałam z niedowierzaniem - no tak się złożyło...- miałknął Hazza - poczekaj bo w domu... Nie słuchałam go już . Pobiegłam do drzwi i zadzwoniłam. Po chwili otworzył mi jakiś boski brunet z włosami na biebera i bluzką w paski. - Kochanie moje... zapomniałeś klucza? Mam nadzieje że przywiozłeś mi marchewki...- przystojbiak mówił nie patrząc na mnie

Rozdział 1

-Dlaczego ty taka jesteś?! - krzyknęłam na moją rodzicielkę. -Amananda! -Zostaw mnie! Znowu... Moja matka znowu się czepia...Właśnie skończył się rok szkolny... Kolejne nudne wakacje. Moja przyjaciółka wyjeżdża na całe 2 miesiące na Karaiby. Jej rodzice mają dużo kasy mogą sobie na to pozwolić. Moi nie są biedni ale nie lubią wyjeżdżać. Jestem jedynaczką, moja mama wdową. Kilka miesięcy temu temu wzięła ślub z jakimś... palantem... Nie cierpie go a jeszcze gorsze jest to że on ma syna... moja mama i John( mój ojczym) strasznie ubóstwiają go. Ja go nienawidzie.. - On nie jest moim bratem!!!- krzyczałam zawsze gdy go widziałam, gdy ktoś nas tak nazywał. Mieszkamy w Londynie... mam przyjaciela... ma na imię Harry Styles. Jest strasznie tajemniczy. Często nie może się spotykać nigdy nie byłam u niego w domu. Jutro moja matka chce iść ze mną na rozmowe na studia plastyczne ( mam 18 lat ) ale ja nie chcę. Od zawsze chciałam być architektem wnętż. I jeszcze ten Zack mój bra... syn mojego

Powitanie

Hej! Jestem adminką tego bloga Angela 123. Tak o sobie.. Mam prawie 14 lat, jestem directioner, lubie koty(jak Harry). Tego bloga chcę poświęcić wszystkim Directioners. Oprócz nowinek o 1D będę pisać długie opowiadanie, coś na wzór dłuższego imaginu oD które ostatnio stały się popularne w sieci. Proszę o konentarze bo nie wiem czy ktoś będzie moim blogiem zainteresowany. Wszystkie uwagi dot.bloga też piszcie w komentarzach.Kocham was Angela123