Translate

wtorek, 5 marca 2013

C.D rozdziału 3

Wszyscy chłopcy przenieśli się do filmowej rzeeczywistości. Tylko ja z Liamem byliśmy gdzieś inidziej. Nie w filmie, nie w rzeczywistości, w naszym własnym świecie. Gdy film się skończył, w ciszy zaczeliśmy sprzątać popcorn który walał się po całym pokoju. Mimo że film był komedią, to panowała wyjątkowa jak nia nich cisza. Dochodziła 24:00. - Ide się położyć...- powiedziałam. Chłopcy nie zwrócili na to szczegulnej uwagi. Zaczęłam powoli wlec się na góre. Gdy byłam na trzecim stopniu ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się. To był Liam. - Co jest? - zapytałam. Chłopak spóścił wzrok, zarumienił się i póścił moją rękę. - Chciałem się pożegnać... i... - Dobranoc! - Poczekaj! Bo chciałem ci powiedzieć, to znaczy... dobranoc...- powiedział cicho i pobiegł do salonu. Dziwnie się zachował...- pomyślałam i powlokłam się do mojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic, związałam na noc włosy i przebrałam się w piżamkę. Gdy tylko się położyłam, do razu wpłynęłam do krainy Morfeusza. Śniło mi się że spaceruje po lesie... nagle znalazłam się w jakimś starym, nawiedzonym (?) domu. Bałam się... Nagle usłyszałam kroki na piętrze. Weszłam do starej sypialni i nagle coś pchnęło mnie na łóżko. Przestraszona szybko wstałam i zaczęłam biec w stronę drzwi, lecz one zatrzasnęły się przedemną zaczęłam szarpać, żeby się otworzyły, ale nie otwierały się. Krzyczałam, waliłam pięściami we wrota. Nagle ktoś jednym ruchem ręki obrócił mnie i przyparł do drzwi. Zbliżył się do mnie. Był kilka centymetrów odemnie. Jego dłoń musnęła moje udo, druga spoczęła za moją szyją. Miałam cały czas zamknięte oczy. Wtedy coś kazało mi je otworzyć i zobaczyłam przed sobą... Liama!!! Zbliżył swoje usta do moich i delikatnie je musnął. Objęłam go w pasie z całej siły i zaczęłam namiętnie całować. On chwycił mnię i... - WAKE UP!!!- ze snu wyrwał mnie głos Louisa. Spojrzałam na zegarek 6:12 !!! Zarzuciłam na ramiona puchaty koc i wyszłam żeby go udusić. - POGRZAŁO CIĘ?! - wrzasnęłam od progu i rzuciłam się na niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz