Translate

poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 24

24 * Oczami Nialla * Zayana wyprosili i kazali mu iść do domu. Ja mogłem już spokojnie chodzić. Nawet mój cerber Jill, przemiła, ale nadopiekuńcza pielęgniarka pozwoliła mi przechadzać się po szpitalu. AMANDA to był mój cel. Szukałem jej sali. Leżała w sali nr. 10. Pielęgniarka pozwoliła mi wejść do niej na 5 minut. Usiadłem na skraju jej łóżka. Rozglądnąłem się. W pomieszczeniu byłem tylko ja i ona. Delikatnie chwyciłem jej dłoń. Patrzyłem się na jej bladą, zimną twarz. Przejechałem wierzchem dłoni po jej policzku. - Musisz żyć... dla nas... dla mnie...- szeptałem, a łzy potokami lały się z moich oczu- kocham cię... kocham cię od zawsze, ale bałem się narzucać... wole mieć ciebie jako przyjaciółkę niż stracić cię na zawsze przez odrzucenie... kocham cię ponad wszystko, ale ty o tym nie wiesz...- zakończyłem i odgarnąłem jej z czoła kosmyk rudych włosów. - Nie możesz umrzeć... musisz być silna... * Oczami Monici * Stałam przy łóżku Liama. Przyłożyłam moją dłoń do jego czoła. Było ciepłe, gorące. Upewniłam się za pomocą termometru. Miał gorączkę. Dałam mu coś na zbicie jej. Chwyciłam Liama za rękę. - Musisz być silny...- wyszeptałam i otarłam łzę, która spłynęła mi po policzku. *** Stałam nad łóżkiem Liama i wypełniałam jego kartę. Przed chwilą był obchód, jego stan się poprawił. Zamknęłam długopis i odłożyłam go łącznie z teczką na mały stoliczek. Poprawiłam kroplówkę i jeszcze raz sprawdziłam liste leków jakie chłopak miał dzisiaj zażyć. -Monica? Gdzie ja jestem?- ledwo słyszalnie szepnął Liam. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Nie powiem, że mam wene, ale sami to oceńcie. Koment prosze :P By Angela123

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz