Translate
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 8
* Oczami Amandy *
Cały czas zastanawiałam się czy powiedzieć Liamowi co tak właściwie zaszło w ruinach... i tak by mi nie uwierzył. Przecierz widziałam ducha! Nawet sama sobie nie specjalnie wierzyłam…
Postanowiłam na razie nie zaprzątać sobie tym głowy. Tylko po co Liam chciał się ze mną spotkać? Schyliłam się, żeby powkładać tależe do zmywarki. W kolanie poczułam przeszywający, pieczący ból. "Rozwaliłam" sobie go, gdy duch zepchnął mnie ze schodów... Nie, nie powiem o tym Liamowi... po co go martwić... reszta chłopców cały czas myślała, że byłam u dentysty... podprzątałam kuchnię i poszłam do chłopców, któży rozmawiali o czymś w ogrodzie. Stanęłam przed nimi i chciałam coś powiedzieć. Nie mogłam. Nie, że się stresowałam czy coś. Po prostu fizycznie nie miałam możliwości mówić, nie miałam siły ruszyć nie tylko wargami ale i całym ciałem. Nagle wszystko zaczęło się rozmazywać, słyszałam już tylko jakieś pojedyńcze głoski ze słów i upadłam na taras- zemdlałam...
* Oczami Nialla *
Stała przed nami kilkanaście sekund bez słowa, bez ruchu po czym upadła na twardy kamień na tarasie. Wszyscy zerwaliśmy się z krzeseł jak poparzeni.
- Jezu!!! Dzwońcie po pogotowie krzyknął Lou.
Natychmiast chwyciłem telegon i wykręciłem 112. " Dzień dobry. 18 letnia dziewczyna zemdlała, nie wiemy dla czego, upadła na taras. " podałem adres, a gdy powiedzieli, że za chwile będą, rozłączyłem się. Po kilku minutach faceci w czerwonych ubraniach wpakowali ją do ambulansu i odjechali na sygnałach. Zayan chwycił kluczyki od samochodu i pobiegł w stronę vana. Liam wszystkich popychał popędzał. Po kilku minutach byliśmy już w szpitalnym korytarzu. Daddy zapytał się pielęgniarki gdzie leży Amanda Smith.
- Do końca korytarzem, w lewo czwarte drzwi od prawej, to chyba sala nr...( coś przewertowała w ogromniej księdze) 34- odpowiedziała miło.
Jak jakieś dzikie stado pognaliśmy w stronę 34 Szarpnąłem za drzwi i wbiegliśmy do pokoju.
- O Boże!- krzyknęła pielęgniarka, co było reakcją na nasze zachowanie
- O Boże… - szepną Lou na widok Amy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dalej!!!
OdpowiedzUsuńAwww *.*
OdpowiedzUsuń