Translate
środa, 18 grudnia 2013
Rozdział 73
Rozdział 73
- Mamy chyba większy problem... -Szepnęła wskazując na Harrego i innne wampiry które ich otoczyły...
*Oczami Harry'ego*
- Oh, to tak nie ładnie... my nie jesteśmy problemem...- złowieszczo się uśmiechnąłem.
- Popatrzcie się...- wyjąłem szkatułkę z pierścieniami- Charles i ja, od dawna gramy w innych drużynach...
- On jest twoim ojcem!- krzyknęła Holly.
- Ojcem, wujkiem, ciocią, dziadkiem, wszystko jedno! Znacie dalszą część Legendy? Charles pochwycił wiszący na ścianie sztylet i dźgnął nim prosto w serce pięknej Meredrith. Ugodzona diamentowym ostrzem dziewczyna, upadła nieżywa na kryształową posadzkę. Krew powili plamiła nieskazitelne lustrzane płyty. Charles nie przejął się tym, popychany rządzą władzy nad Pierścieniami. Ale Meredrith była w ciąży. Gdy leżała i wykrwawiała się na śmierć, ostatkiem sił rozcięła swój brzuch i wyjęła mnie z niego. Z obawy przed Charlesem schowała mnie do rękawa jej sukni. Zbiegł do skarbca i bez problemu pokonał wszystkie drzwi. Odnalazł szkatułkę z Pierścieniami i wybiegł z piwnic. Rządza powoli w nim gasła. Będąc na powierzchni zobaczył ciało młodej Meredrith. Dopiero wtedy zrozumiał co zrobił. Zaślepiła go rozpacz, podobnie jak wcześniej rządza władzy. Zdesperowany ubrał na palce wszystkie pięć pierścieni i próbował wskrzesić ukochaną. Ale nie udało się mu to, gdyż ona poświęciła się dla mnie. Kopnął jej ciało jak psa i uciekł. Pierwszą rzeczą jaką pije niemowle jest mleko matki. Ja natomiast piłem jej krew. Jestem vampirem jak Charles, Ayana, Avril, Naomi... Jeśli zdobędę wszystkie pierścienie, zemszcze się na Charlsie i wskrzesze Meredrith...- po moim policzku spłynęły łzy, które szybko otarłem dłonią.
* Oczami STRAŻNIKA *
-Pomożemy ci...- szepnąłem i zdjąłem z głowy szary kaptur, który zawsze zasłaniał mi twarz.
- PAUL!?- krzyknął na cały głos Liam- Przecież ty nie żyjesz!!!
~~~
Hi! Nowa postać
Paul Baker (Payne) 20 lat w role którego wcieli się jedyny i niezastąpiony młody LEONARDO DICAPRIO *.* wejdź http://pu.i.wp.pl/k,MzkwMTExMDEsNDY3NjE5,f,leonero.jpg
wtorek, 10 grudnia 2013
Mały IMAGIN od autorki :*
Chwyciła telefon i napisała mu " Kocham cię! Odpisz, jeśli czujesz to samo, a jeśli nie, to zignoruj tego SMS-a". Nacisnęła "wyślij" i rzuciła się na łóżko, co chwile spoglądając nerwowo na telefon. Godziny mijały, a ona cały czas leżała, wspominając wspólnie spędzone chwile.
"Myliłam się... on nic do mnie nie czuje..." pomyślała i już miała wejść do łazienki, gdy usłyszała dzwonek do drzwi... Była druga w nocy... Przestraszona podeszła do drzwi i je uchyliła. Po jej policzkach spłynęły łzy. To on stał u progu i uśmiechał się do niej.
- Co ty tu robisz? Przecież mieszkasz w Manchesterze!
- Przyleciałem samolotem.
- Tak daleko? Dlaczego? Coś się stało?
- Tak... Uświadomiłem sobie, że ktoś kogo kocham od zawsze był przy mnie... Dla ciebie przyszedł bym tu nawet z drugiego końca Świata. Kocham cię...- wyszeptał, a ona wiedziała, że zakochała się we właściwym chłopaku...
By Angela123
Rozdział 72
Rozdział 72
*Oczami Holly*
Szliśmy po cichu w kierunku villi de Rosse, ostatniego miejsca w którym mieszkał Charles. Wszyscy mieli ponure miny. Powtarzałam sobiecw myślach, że on tam będzie. Musi tam być... Powoli znad zamglonego wzgórza zaczęły wyłaniać się kontury przeklętej twierdzy. Serce zaczęło mi bić szybciej. Coś mi mówiło, że nie wrócimy cało z tej misji...
*Oczami Harry'ego*
Siedziałem oparty o metalowy zagłówek łóżka. W dłoniach nerwowo obracałem pierścień. Spojrzałem na Lady siedzącą na szerokim parapecie okna.
- Muszę iść...- mruknąłem. Ona tylko coś tam mruknęła... Chwyciłem szkatułkę... W środku były 4 pierścienie. Brakowało jeszcze jednego- pierścienia Ziemi...
- Idę do Charlesa...
- Co?! - krzyknęła, jednak ja się nie zatrzymałem...
*Oczami Holly*
Wszyscy zaczailiśmy się pod drzwiami villi. Liam dał mi znak, a Lou z impetem otworzył drzwi.
- Na waszym miejscu bym się tak nie spieszył...- krzyknął Charles. W rękach trzymał Amandę, której przykładał nóż do szyi.
- Ona zginie... Chyba, że dacie mi pierścień ziemi... - Nie mamy go!- krzyknął Liam
- Jutro o 24:00 na klifie św. Franciszka... Czekam...- krzyknął, po czym on i Amanda zniknęli...
- Co my zrobimy?- krzyknął w moją stronę Liam.
- Mamy chyba większy problem... -Szepnęłam wskazując na Harrego i innne wampiry które nas otoczyły...
~~~
Hej! Postaram sie dodać next rozdział przed świętami :*
By Angela123
sobota, 26 października 2013
wtorek, 17 września 2013
Rozdział 71
71
* Oczami Amandy *
Obudziło mnie nieprzyjemne zimno w stopach. Otworzyłam oczy. Poczułam ogromny ból w głowie.
- Co się stało?- szepnęłam. Na w pół leżałam oparta o ścianę plecami. Przez chwilę przestraszyłam się do czego mogło dojść, ale byłam w ubraniu... uff... do niczego nie doszło... ale co tak właściwie się stało? Ostatnie co pamiętam to to jak podszedł do mnie ten facet i zaproponował podwózkę... Wyciągnęłam telefon i wybrałam nuner do Liama. Pierwszy... drugi... trzeci... czwarty... piąty... szósty sygnał... sekretarka.
- Kurde!- rzuciłam telefonem o podłogę, czego chwilę później już żałowałam.
- No trudno...- szepnęłam do siebie. Jedyne czego byłam pewna to to, że jestem w LA. Wstałam i jak najszybciej wyszłam z villi w której się znajdowałam. Zaczynało świtać, gdy przechodziłam trzecią z kolei przecznice, błąkając się bez celu po Los Angeles...
* Oczami Liama *
- To jaki mamy plan?- zapytałem.
Holly pustym wzrokiem patrzyła w jakiś punkt za moimi plecami. Reszta nie była bardziej żywa.
- To proste.- odezwała się wreszcie Strażniczka (Holly).- Trzeba znaleźć Amandę, gdzie ona tam i Charles, gdzie ojciec tam i syn czyli Harry, a gdzie on tam i jego świta czyli Avril, Ayana, Lady i Naomi...
Na dźwięk ostatniego imienia Bella zadrżała.
- Co jest?- zapytał z troską w głosie Zayn.
- Nie powiedziałam wam wszystkiego...( zaczyna opowiadać tą samą historię co w rozdziale 68 Zaynowi, o swoim ojcu i siostrach).
- Nie wiedzieliśmy...- mruknąłem.
- Nie powiedziałam wam jeszcze wszystkiego. Naomi spadła do wąwozu i "zmarła", ale ugryzły ją vampiry i ona teraz sama nim jest i ma 17 lat...- zakończyła a po jej policzkach spłynęły łzy.
- Dlaczego pomaga Charles'owi?- dociekała Holly.
* Oczami Isabelli *
" Oni powiedzieli, że Pierścieniami ożywią Mame! Nasz koszmar się skończy Bella..."- przypomniałam sobie słowa które powiedziała mi na odchodnym siostra.
- ONA WIERZY, ŻE UDA IM SIĘ ZA POMOCĄ PIERŚCIENI OŻYWIĆ NASZĄ MATKĘ. NAOMI, OHCIEC JUŻ NIC NIE ZROBI BO JEST VAMPIREM.
ONA ROBI TO DLA MNIE! MYŚLI, ŻE JEŚLI MAMA WRÓCI, TO SKOŃCZY SIĘ MÓJ KOSZMAR W DOMU!!!- wykrzyczałam i pobiegłam do mojego pokoju...
***
Hej, hej, hej po dłuuuuuugiej wakacyjnej przerwie, prawie jak w serialach w TV :* Tęskniłam a Wy? Zobaczmy czy wasze komentarze pomogą mi dobić do 100 rozdziału... :D
By Angela123
sobota, 14 września 2013
Miałam pewne problemy dlatego tak opóźnia się ten rozdział. Przykro mi to mówić, ale... nie mam już pomysłów na ten blog. Dodam jeszcze dwa lub trzy rozdziały i epilog... mimo wszystko jeśli lubicie moją " twórczość" to zaglądnijcie jeszcze na ten blog pare razy bo może zmienie zdanie lub podam link na mój nowy blog jeśli takowy powstanie. Proszę, żeby pod tym postem pojawiły się jakieś komentarze, może mnie zainspirujecie ;)
By Angela123
środa, 21 sierpnia 2013
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam... ostatnio w moim życiu zdażyło się wiele rzeczy, jedne były przyjemne ale większość zdecydowanie nie... nie mam pomysłu na kontynuację, dlatego proszę tylko o jedno... Dajcie mi czas... Przepraszam, ale rozdział 71, 71, 71 dodam dopiero we wrześniu. Jeszcze raz Was za to przepraszam i proszę o wyrozumiałość :*
Kocham Was wszystkie :D
By Angela123
sobota, 3 sierpnia 2013
czwartek, 25 lipca 2013
Rozdział 70
70
Los Angeles. Godzina 4:28.( druga doba po przelocie).
Ciemną jeszcze o tej porze ulicą szła siódemka ludzi. W zasadzie sztuką było znalezienie ciemnej ulicy w L.A, z powodu ogromnej ilości świecących bilbordów, klubów i kasyn... Mimo to tym ludzią się to udało. Nagle grupa zatrzymała się i usiadła na krawężniku. Długowłosa brunetka właśnie skończyła opowiadać pewną historię. Część grupy siedziała teraz z otwartymi ze zdziwienia ustami i to byli ci co słyszeli to po raz pierwszy. Druga część osób tylko potakiwała głowami i dopowiadała co 10 zdanie i to byli ci co już znali tą historię. Blondynka odchyliła głowę do tyłu a z jej oczu popłynęły łzy.
Ale tak ze szczegułami...
Liam Payne, Louis Tomilson, Niall Horan, Zayn Malik, Isabella Moon, Holly McCartney i… a kim była ta siódma osoba dowiecie się w krótce. Mogę wam tylko powiedzieć, że to chłopak i póki co nazywajmy gi Strażnik. Nie byli oni alkoholikami, narkomanami... nic z tych rzeczy. Do stolicy "niezdrowej" zabawy i rozpusty przybyli w zupełnie innym celu... NO KONIEC TEJ NARRACJI!!! WRACAMY DO OPOWIADANIA :D.
* Oczami Holly *
Strażnikowi udało się przywrócić chłopakom i Belli ich młodość. Na szczęście. Siedziałam na krawężniku obok Strażnika i bawiłam się sznurkiem od kaptura przy jego bluzie. Z każdym moim ruchem czułam na sobie wzrok Nialla. Odsunęłam się od Strażnika i wstałam otrzepując spodnie.
- Chodźmy.- mruknęłam, bo miałam już dość grobowej ciszy, która panowała między nimi od czasu spotkania pod "Pełnią Księżyca". Wszyscy leniwie podnieśli się ze swoich miejsc i podążyli za mną, a ja kierowałam się do hotelu Lotos.
~ DOBĘ WCZEŚNIEJ GODZINA 00:10, L.A~
* Oczami Amandy *
Na chwiejących się nogach z zacieszem na twarzy wyszłam z porshe. Chłopak podniósł mnie i wniósł do swojej willi. Usiadł na szezlongu i posadził mnie na swoich kolanach. Uśmiechnęłam się zadziornie. On przejechał swoją dłonią po moim nagim udzie( ponieważ byłam w ubrana w mini spódniczkę). Facet zamruczał a ja dałam się ponieść...
( Hejo! Taka mała ankieta. Jak myślisz co działo się później między tym chłopakiem a Amandą? Proszę przynajmniej o jeden komentarz z odpowiedzią- to jest cena nowego rozdziału.)
* Oczami Harry'ego *
Usłyszałem dzwonek do drzwi i odrazu pobiegłem otworzyć. Oparta o framugę drzwi stała Ona! Wreszcie po tak długim czasie rozmawiania z nią tylko przez starą księgę mogłem zobaczyć ją na żywo, mogłem jej dotknąć. Popatrzyłem na jej długie krwisto ogniste długie włosy, bladą cerę i prześwitującą, kusą koronkową sukienkę.
- Witaj.- powiedziałem i przyciągnąłem ją do siebie. Zanim zdąrzyła cokokwiek powiedzieć, złączyłem nasze usta w długim pocałunku. Nie odrywałąc się od siebie weszliśmy do salonu i położyliśmy się na kanapie...
* Oczami Nialla *
Mimo, że śpimy w najlepszych pokojach w hotelu, nie mogłem zasnąć. Po cichu, żeby nie obudzić Zayna wstałem z łóżka i zakładając Nike i kurtkę, wyszedłem na korytarz. Przechodziłem właśnie koło pokoju 112, gdy coś mnie tknęło. Chwyciłem za klamkę tego pokoju i wtargnąłem do niego- do pokoju Holly. Mieszkała w nim sama. W pokoju było cicho, dziewczyna była w łazience. Nożem otworzyłem drzwi. Holly była w wannie.
- Aaa!- krzyknęła na mój widok. Zatrzymałem się nie wiedząc co mam zrobić, gdy nagle zrobiło mi się słabo. Coś przejęło nademną kontrolę.
- Mam dość!- wrzasnąłem. Zrzuciłem z siebie buty i wskoczyłem do wanny.
- Niall co ty wyprawiasz?!- krzyknęła przerażona Holly.
- Dostaję to na co zasługuję!- warknąłem i wbiłem się w jej usta.
- Co ci odwaliło!- Holly odepchnęła mnie od siebie i wyskoczyła z wanny.
- Tylko jedno ci w głow... A co ja wogóle mówię! Wynoś się z tąd!
- Tak?- warknąłem- Zobaczymy! Dostanę to co chcę!- nagle zrobiło mi się znowu czarno przed oczami.
- Holly?- szepnąłem- Gdzie ja jestem?- zapytałem- Ostatnie co pamiętam, to jak wszedłem do twojego pokoju...- dziewczyna przewróciła oczami i uderzyła mnie pięścią prosto w twarz. Na podłogę popłynęła moja gorąca krew...
- Co ci odpiep...- krzyknąłem próbując zatamować krwotok.
W odpowiedzi brunetka uderzyła mnie pięścią w brzuch i kolanem w krocze.
- A teraz wynoś się z mojego pokoju!
- Ale...
- Won!- wydarła się wypychając mnie kopniakiem w brzuch za drzwi...
- Holly...- szepnąłem osuwając się po ścianie w korytarzu. Łzy zmieszały się na mojej twarzy z krwią.
- Holly co ja zrobiłem?!?!?
~~~
Hejo! Przepraszam za opuźnienia i za pokręcony rozdział. Jeśli pytania lub opinie→ piszcie w komentarzach.
:D
By Angela123
środa, 17 lipca 2013
Rozdział 69
69
* Oczami Zayna *
Zachowałem się jak palant, ale dlaczego to zrobiłem?! Jest tylko jeden powód- Amanda. Od naszego "pocałunku", cały czas mam nadzieję, że coś z tego będzie. Pokręciłem głową i zbiegłem po schodach nie patrząc przed siebie. Zaskakując z ostatniego schodka, wpadłem, jak się później zorientowałem na Amandę. Leżeliśmy w dość dziwnej pozycji, ona na plecach, a ja na niej, przodem.
- Zayn, ty idioto!- krzyknęła dziewczyna ale nie próbowała wstać.
- Mrau! Podoba ci się?- poruszyłem brwiami.
- Ty zbocz...- nie dokończyła. Zbliżyłem swoje usta do jej. Dziewczyna śledziła i analizowała każdy mój ruch. Z wzajemnością zatopiłem się w jej oczach. Nasze usta dzielił milimetr, pół, aż w końcu spotkały się w pocałunku, nie tylko moim, ale i jej odwzajemnionym. Uśmiechnąłem się, gdy nagle zobaczyłem, że z moich dłoni znikają zmarszczki. Oderwaliśmy się od siebie.
- Zayn, ty jesteś MŁODY!!!
* Oczami Liama *
Byłem na drodze do kuchni gdy w przedpokoju natknąłem się na coś dziwnego. Stanąłem za filarem, żeby parka mnie nie widziała, gdy nagle Zayn beszczelnie pocałował MOJĄ dziewczynę.
- I TO NIBY JA CIĘ ZDRADZAM NA PRAWO I LEWO?!- krzyknąłem wychodząc zza winkla. Zayn odkleił się od Amy.
- Zayn! Ty jesteś młody!- krzyknęła. Spojżałem na niego. Rzeczywiście wyglądał z powrotem na 19 lat.
- Li, ja przepraszam... ale… ty zdradziłeś Amę i nie pozwolę byś ją ranił.
- Dobra, dobra, dobra!!! Skąd wyście wzięli tą historię?! Ja NIGDY nie zdradziłem i nie zdradziłbym Amandy! Kocham ją i nie chcę, żeby cierpiała. Amanda, to twoje życie i rób z nim co chcesz, rzuć mnie, wywal mnie z mojego domu i bądź z moim najlepszym przyjacielem, ale proszę, uwierz, że zawsze byłem ci wierny...- po moim policzku spłynęły dwie łzy. Dziewczyna patrzyła się na mnie i zaczęła płakać. Wyszła spod Zayna i wstała.
- Tylko co ja mam teraz zrobić? Ty Liam, ty Zayn i jeszcze Niall do tego... Którego mam wybrać? Przepraszam was, ale na razie nie chcę być z żadnym. Liam, zróbmy sobie małą przerwę, wakacje. Zayn, nie jestem jeszcze gotowa na nowy
związek, stary zakończyłam dosłownie sekundę temu. Wybaczcie mi... Ach! Jeśli będzie mnie szukał Niall, to powiedzcie mu, że pojechałam do koleżanki i, że zostanę u niej na noc albo dwie. Ja... nie chce go na razie widzieć.- powiedziała.
- Wyjeżdżasz?- zapytał Zayn
- Tak. Jadę do Los Angeles. Do zobaczenia za kilka tygodni.- mruknęła dziewczyna i wzięła swoją walizkę, która od wczoraj stała w przedpokoju.
* Oczami Avril *
- Dobrze proszę pani. Wszystko z panią w porządku proszę wracać do domu.- powiedział lekarz, a ja co chwila patrzyłam się na mojego "Wybawiciela". Po kilku minutach stałam już przed budynkiem szpitala, a za mną, niczym cień stał Angelo.
- Fajnie, że mnie tu przyniosłeś i, że przez ciebie zmarnowałam całą dobe mojego życia, ale teraz pożegnajmy się i nie wchodźmy już sobie w drogę. - powiedziałam lekceważącym tonem i przewróciłam oczami. Ten koleś serio działał mi na nerwy.
- No daj spokój!- powiedział z tym swoim akcentem- Zapraszam cię na kawę. Machnęłam ręką i po chwili Angelo leżał na chodniku uśpiony przezemnie.
- No wreszcie spokój.- mruknęłam i pobiegłam... właściwie to nie wiem gdzie- przed siebie.
* Oczami Amandy *
- Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy.- oznajmiła mi stweeardessa.
- W Los Angeles jest
(dzień.miesiąc) godzina 23:36, brak opadów, temperatura wynosi 20°C. Dziękujemy za skorzystanie z naszych lini lotniczych.
Wstałam z fotela...........stałam przed lotniskiem i łapałam taxi.
- Dobry wieczór.- usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się gwałtownie. Przedemną stał wysoki, szczupły chłopak ok. 20 lat. Miał ciemne, zaczesane do tyłu lekko falowane włosy, lazurowe oczy i bladą cerę. Na jego ustach widniał zawadiacki uśmiech.
- O co chodzi?- zapytałam oschle.
- Widzę, że potrzebuje pani podwózki.
- Nie zwykłam jeździć przed północą z obcymi facetami.- burknęłam. Mężczyzna położył mi dłoń na ramieniu i przybliżył swoje usta do mojego ucha. Momentalnie zakręciło mi się w głowie i zrobiło czarno przed oczami. Trwało to kilka sekund, po czym obudziłam się jak ze snu.
- To gdzie jedziemy?- zapytał ponownie. Uśmiechnęłam się zadziornie.
- Do ciebie...- szepnęłam mu na ucho i weszłam do jego czarnego porsche.
* Oczami Narratora *
Ciemną ulicą szła Holly. Kierowała się chyba w najciemniejszy zaułek Londynu.
- Where R (are) U (you)?
(Gdzie jesteś?) - szepnęła.
Wtem ktoś wyskoczył zza rogu i złapał ją za rękę.
- Aaaa!- krzyknęła dziewczyna, zanim zorientowała się, że to właśnie jego szukała.
- Oh! Przestraszyłeś mnie!- warknęła.
- No już! Daj spokój! Masz do mnie sprawę, no nie?- zapytał.
- Tak. ON powrócił.
- CO?! Chcesz powiedzieć, że ON jest wśród nas?!
- Tak. HARRY STYLES jest wśród nas. Ale nie tylko on...
- Nie mów, że...
- Tak! Razem z synem ujawnił się i ojciec Charles. Znajduje się w Los Angeles.
- Czyli co? Wypad do L.A?
- No ba!!! Ale co z "resztą"?
- 1D i cała reszta nie jest nam potrzebna...
- Kiedy? Kiedy wyjazd?
- Jutro o 3:00 rano spod
"Pełni Księżyca".
* Oczami Nialla *
Szedłem ciemną uliczką, gdy nagle...
- Holly!- krzyknąłem i podbiegłem do dziewczyny.
- Niall?! Ale... jak to możliwe?! Harry mówił, że ty... że ty nie żyjesz!!!
- Harry jest w to wszystko zamieszany, zmienił się we mnie i skłócił z Amandą, po czym posłał ją do L.A. przynajmniej tak mówił Zayn i Liam.
- Pamiętasz tą historię którą opowiadałam o Charlesie i Meredrith? Harry jest synem Charlesa i tym uroczym chłopakiem którego spotkałam (rozdział 57).
- Czyli Pierścień...
- Tak. To on go ukradł...
- Co teraz?
- Charles jest w L.A. a to znaczy, że Harry też będzie tam zmierzał. Trzeba ostrzec Amandę. Biegnij do waszego domu i razem z 1D i resztą spotkamy się o 02:30 rano pod "Pełnią Księżyca". Macie być spakowani bo nie wiem kiedy i czy wrócimy do domu...
- A czy...
- Nie ma na co czekać! Biegnij!!!
I tak zaczęła się ich historia, przygoda, wyprawa... Kto z niej wróci cały? Kto pożegna się ze swoim życiem dla dobra reszty? Czego nowego się o nich dowiemy? Kto zdobędzie wszystkie Pierścienie? Kto komu wyzna miłość? Namiętność czy romantyzm? Wrogowie czy przyjaciele? Zdrada czy wierność? Tego wszystkiego dowiecie się w kolejnych rozdziałach ;).
Do zobaczenia(a raczej do przeczytania) jutro lub za kilka dni :*:*:*:*:*:*:*
By Angela123
sobota, 29 czerwca 2013
Przepraszam, ale na 99% nie dodam nowego rozdziału przed obozem. Musiałam kupić sobie jakieś ubrania na lato, poza tym, mam miałam ostatnio dość zawalony tydzień. Tak więc- zobaczymy się ok. 14 lipca, w najgorszym wypadku ok. 21. Podawajcie propozycje co chcecie mieć w 69 rozdziale. Jeszcze raz przepraszam.
By Angela123
wtorek, 25 czerwca 2013
Rozdział 68
68
*Oczami Zayna*
Siedziałem w swoim pokoju i czytałem książkę, gdy nagle ktoś zapukał do mojego pokoju.
- Proszę!- krzyknąłem. Drzwi powoli się uchyliły i zobaczyłem w nich Isabellę. Włosy związane miała w luźny warkocz, ubrana była w białą bokserkę ze Snoop'ym i w krótkie, czarne, materiałowe spodenki. Wygłądała ślicznie.
- Mmm... mogę wejść?- zapytała nieśmiało.
- Co za pytanie! Zawsze i o każdej porze, siadaj.- uśmiechnąłem się.
*Oczami Isabelli*
Powoli podeszłam w stronę Malika i usiadłam na jego zaścielonym łóżku. Poczułam cudowny zapach jego perfum, a moje serce zaczęło bić mocniej.
- Dzwonił mój ojciec...
- Czego on od ciebie chciał?!
- Żebym wróciła... Zayn ja się boję. Boję się wychodzić, boję się być w domu sama... co jeśli on mnie tutaj znajdzie?! Kilka dni temu mnie śledził...
- Zobaczysz wszystko będzie dobrze... obronię cię...
- Zayn... ja nie powiedziałam ci wszystkiego. Ja... ja miałam siostry... dwie siostry. On... no wiesz co z nami robił... nas wszystkie, tyle że gdy ja wyjechałam na obóz, Jenny była z nim sama. On tak często to robił... że ona zmarła. Gdy wróciłam do domu, ona leżała na stole, bez ubrania, pobita i zakrwawiona- martwa...- rozpłakałam się.
- Ciii...- przytulił mnie.
- Pochowałam ją w ogródku. Był tak na mnie zły, że zabrał mnie do ogrodu i zrobił to na mogile mojej siostry... to było okropne... Miałam jeszcze drugą siostrę, Naomi. Tyle, że ona nie przeżyła tego piekła. Wpadła do wąwozu z rzeką gdy miała sześć lat. Trzy dni później nasza matka popełniła samobójstwo. Wtedy rozpoczął się nasz cały koszmar... - spojżałam na niego. Chłopak mocno mnię przytulił. Czułam jego ciepły oddech na karku. Po kilku sekundach on oddalił się odemnie. Naszw twarze znajdowały się teraz w odległości kilkunastu centymetrów, ale ten dystans stale się zmniejszał...
-" No dalej Zayn, na co czekasz?"- mówiłam w myślach. Nasze usta dzieliły milimetry, gdy nagle chłopak gwałwownie się cofnął. Spuściłam wzrok.
- Ja... Przep... przepraszam... - jąkał się
- To ja już może pójdę...- mruknęłam.
Szybko wyszłam z pokoju, z trudem wstrzymując łzy. Gdy tylko zamknąłam je za sobą, rozpłakałam się na dobre. Myślałam, że on jest inny... myliłam się… głośno wypuściłam powietrze z ust i osunęłam się po ścianie. Ukryłam twarz w dłoniach. Chciałam wypłakać wszystkie emocje które były we mnie...
~~~
Hej! Mam brak weny, 30.06 wyjeżdżam na obóz, postaram się dodać jeszcze jakiś rozdział. CO CHCECIE MIEĆ W TYM SZCZEGÓLNYM 69 ROZDZIALE? CZEKAM NA PROPOZYCJE!!! Czekam na wasze opinie.
By Angela123
Rozdział 67
67
*Oczami Harry'ego*
- Ty... - wysyczała Holly.
- Kope lat!- uśmiechnąłem się.
- Co ty tu robisz?!
- No tak się składa, że mieszkam.
-Oddaj go!
- Phif! Jeszcze czego! Zmieniłaś się. Jesteś pyskata!
- Po co ci to? Jesteś takim samym nieudacznikiem jak Charles!
- Nie obrażaj mojego ojca!
- Oddaj pierścień!
- N I E! A poza tym nie mam go.
- CO?!
- Wynoś się!!!
- Przyszłam do Nialla!
- Ach! Co za pech. On już "nie żyje", a teraz sp*****aj!
- Co?! Zab...- zaczęła, lecz nie dokończyła, bo uderzyłem ją w twarz tak mocno, że upadła na podłogę, a z nosa i wargi zaczęła jej cieknąć krew.
- A teraz mnie słuchaj. Nie podskakuj bo źle na tym wyjdziesz. Jeszcze chwila a wy wszyscy- Lou, Zi, Ama, Li, Bella spotkacie się w jednym miejscu- w grobie! Haha!!! - warknąłem- A teraz mam ci pokazać drzwi, czy sama wyjdziesz?
Dziewczyna próbójąc zatamować krwotok z nosa powoli podniosła się z podłogi.
- Tfu!- splunęła mi w twarz.
- Ty... ty... WYNOŚ SIĘ!!!- popchnąłem ją. Dziewczyna dumnie podniosła głowę i spokojnym krokiem wyszła z domu trzaskając drzwiami.
- Cholera...- zaklnąłem- Mamy problem...- odwróciłem się w stronę jej rozmazanego obrazu twarzy na ścianie.
*Oczami Isabelli*
Ja, Harry, Zayn, Louis, Amanda i Liam siedzieliśmy przy stole i jedliśmy kolację.
- Ekhem... - odchrząknęłam- Czy ktoś wie gdzie jest Niall i Holly?
- Razem zniknęli, nawet nie chcę wiedzieć. - poruszył brwiami Harry.
- STYLES!- upomniała go Amanda.
- Ama, gdzie byłaś cały dzień?- zapytał Liaś.
- A co to k jakieś przesłuchanie?!- poderwała się dziewczyna- Lepiej ty mi powiedz z iloma pannami jeszcze się zadajesz?
- CO?! O czym ty mówisz?- zdziwił się Payne.
- Nie udawaj! Zdradzasz mnie na prawo i lewo! Myślisz, że jestem idiotką i że tego nie widzę?!
- Ama jestem tylko z tobą i nigdy cię nie zdradziłem!
- Spadaj!- warknęła i odeszła od stołu.
- Smith!- krzyknął za nią chłopak.
- A to się porobiło...- wychrypiał Louis- Je ktoś jeszcze tą sałatkę?
- LOU!- skarciłam go wzrokiem.
- Co?- oburzył się, a ja tylko wywróciłam oczami i pobiegłam na górę.
~~~
Hi! Przepraszam za opuźnienia ale zeszły tydzień byłam pochłonięta podciąganiem ocen. Dodam jeszcze dziś kolejny rozdział.
By Angela123
środa, 19 czerwca 2013
Rozdział 66
66
*Oczami Zayna*
- Zayn, czy mimo twojego wieku nadal lubisz szybką jazdę?- usłyszałem jej cichy głos w słuchawce i mimowolnie się uśmiechnąłem.
- Czyli wakacje odwołane? Zresztą opowiesz mi później. Szykuj się na ostrą jazdę mała.- rozłączyłem się i od razu ubrałem się w ciuchy na motor.
* Oczami Amandy *
(15 minut później)
Pod lotnisko podjechał piękny ścigacz, a na nim piękny Zayn.
- Wskakuj mała!- skinął ręką. Wzięłam od niego kask, usiadłam za nim i objęłam w pasie.
- No to gaz do dechy, kocie!- mruknęłam mu do ucha.
- Dwa razy nie trzeba mi tego powtarzać.- szepnął i z piskiem opon ruszyliśmy zprzed lotniska.
* Oczami Harry'ego *
- Ty idioto! Miałeś nie dopuścić, żeby Amanda i Niall spotkali się na lotnisku!- krzyczała Ona.
- Ja... Ja...- jąkałem się
-Grrr... nic już nie mów! Bez zmian, dalej realizuj swój plan.
- Of course, my Lady!- mrugnąłem i zamknąłem starą książkę.
* Oczami Holly *
Weszłam do domu 1D i usiadłam na kanapie. Musiałam powiedzieć coś Zayn'owi, ale nie było go w domu. Usłyszałam jakich huk na piętrze, a następnie skrzypiące schody. Po cichu poszłam w tamtym kierunku. To kogo tam zobaczyłam, bardzo mnie przeraziło...
~~~
Heja! Wróciłam i od razu przepraszam za opuźnienie. W Pieninach było super :) BTW Gdzie byliście na swoich wycieczkach szkolnych? Proszę o Komy :*
By Angela123
środa, 12 czerwca 2013
Rozdział 65
65
* Oczami Amandy *
Pełna ubrań walizka podskakiwała za każdym razem gdy zjeżdżała i wjeżdżała na płytki na lotnisku.
" Pasażerowie lotu nr.7 do Nowego Yorku, proszeni są o udanie się na pokład samolotu... Lot nr. 15 do Berlina został przeniesiony na godzinę 6:30. Za utrudnienia przepraszamy... Lot na Angielskie Wyspy Dziewicze, został przeniesiony z 1:30 na 3:30. Za utrudnienia przepraszamy..." mówiła ciepłym głosem informatorka na lotnisku.
Świetnie, dwie godziny więcej czekania...- mruknęłam i usiadłam na ławce już za odprawą. Przyglądałam się ludzią siedzących na ławkach, aż tu nagle zobaczyłam… NIALLA?! Co on tu do cholery robi?! Już miałam do niego podejść, lecz przypomniałam sobie naszą rozmowę i tylko głośno prychnęłam. Chłopak chyba też mnię zauważył i ku mojemu zdziwieniu podszedł i usiadł koło mnie.
- Amanda? Co ty tu robisz?- zapytał
Nie odpowiedziałam.
- Aha. Chodzi ci o tą kłótnię? Słuchaj, to nie byłem ja, to Harry zmienił się we mnie, on chciał nas skłócić...- tłumaczył się, jednak nie chciałam go słuchać. Chłopak wyciągnął coś z kieszeni.
- Pamiętasz?- zapytał i złączył połówki serduszek z mojej i jego bransoletki.
- Obiecaliśmy... BBF... Forever, na zawsze... - szeptał. Po moim policzku spłynęła łza. Nie rozumiałam jego zachowania. Podniosłam mój bagaż( na potrzeby bloga zmieniłam procedury lotniskowe i Ama ma cały swój bagaż przy sobie.) I pobiegłam w stronę bramek. Nie zważałam na policjantów, pasażerów i wyjące bramki. Płakałam i chciałam jak najszybciej odejść z tego miejsca. W biegu wyciągnęłam telegon.
- Zayn? Czy mimo twojego wieku nadal lubisz szybką jazdę?- zapytałam i czułam, że chłopak się uśmiechnął.
~~~
Hej! Jak się wam podoba? Myślicie, że Niall i Amanda się pogodzą? Proszę o komentarze.
By Angela123
wtorek, 11 czerwca 2013
Hahaha Przeczytajcie ;)
Wczoraj na Polsacie był film "Bank". A oto opis:
LOUIS Salinger (Clive Owen) z Interpolu wraz z asystentką prokuratora generalnego ELEANOR Whitman (Naomi Watts) szukają dowodów przestępczej działalności władz jednego z najpotężniejszych banków świata…
Reżyseria: Tom Tykwer.
Ogarniacie?
Louis i Eleanor. Zbieg okoliczności czy może Tom Tykwer to DIRECTIONER???
By Angela123
Rozdział 64
64
* Oczami Amandy *
Wściekła wrzucałam do walizki kolejne ubrania. Nie mogłam uwierzyć, jak on mógł mi to zrobić. Harry miał racje, wakacje dobrze mi zrobią. Zostaje tylko jeden problem, jestem stara. Skończyłam się pakować i wykończona zasnęłam na łóżku.
* Oczami Harry'ego *
- Musisz mi pomóc.- mruknąłem do niej.
- Oh! No dobrze! Masz.- wręczyła mi fiolkę z jakimś płynem.- Wlej jej to do herbaty czy czegoś innego, a odrazu stanie się z powrotem młoda.
- Dziękuję...- uśmiechnąłem się w stronę książki na której ją widziałem i która była moim jedynym tymczasowym komunikatorem z nią...
* Oczami Amandy *
- Pobódka!- usłyszałam głos Harry'ego, który położył obok mnie kawę ta tacy.
- Oh! Jesteś cudowny!- krzyknęłam uściskując przyjaciela. Sięgnęłam po filiżankę i wypiłam łyk napoju.
- Mmm... pyyyychaaaa...
- Hm... cieszę się, że ci smakuje.- mruknął chłopak i wyszedł. Wtem poczułam coś dziwnego. Nie przejęłam się. Poszłam do łazienki wyczesać włosy. Spojżałam w lustro i…
- AAAAAAAAAAAAAAA!!!!! HAAAAAAAAAARYYYYYY!!!!!- krzyknęłam na całe gardło.
- Co je...Ty jesteś młoda!!!- krzyknął Hazza.
- Jak to możliwe?!
- No nie wiem!- chłopak mówił dość dziwnie, jakby spodziewał się tego, a teraz udawał zaskoczenie.
- Ok, ok, spokojnie... Harry co ty dałeś do tej kawy? Zrób ją dokładnie tak samo dla innych "old". YEAH! Jak fajnie powiedzieć tak nie o sobie
- roześmiałam się
- Okej okej...
* Oczami Nialla *
- Uhuuu!- usłyszałem głos na którego dźwięk mnie mdliło.
- Harry...- wysyczałem przez zęby.
- Ja ci załatwiam wakacje All Inclusive, a ty tak się mi odwdzięczasz?!
- Daruj sobie.- machnąłem ręką- Amanda i Liam i cała reszta, na pewno mnie szukają!- krzyknąłem mu prosto w twarz.
- Och... nie byłbym tego taki pewien...- mruknął i pstryknął palcami, momentalnie zamieniając się w... MNIE?!!!
-S********* daj mi się zakochać szczęśliwie w kimś wolnym!!! NIE MA NAS!- powiedział i szyderczo się uśmiechnął.
- O tak, tak Niall... zmieniłem się w ciebie i sprawiłem, że teraz Amanda CIĘ NIENAWIDZI!
- Ty S********e!!!- rzuciłem się na
niego z pięściami.
- Spokojnie Nialluś, spokojnie...
- Ty fałszywa, wredna żmijo! Zabije cię! Słyszysz? Zabiję!
- Ah! No właśnie!- Harry podskoczył jak mała dziewczynka, która dostała wymarzoną lalkę.
- Amanda dała to " tobie" po "waszej" kłótni.- powiedział i upuścił pod moje nogi bransoletkę Amy z napisem " Best Friend Forever"(rozdział 35). Podniosłem ją z ziemi, a z moich oczu popłynęły łzy.
- Jak mogłeś...- szepnąłem, lecz on tylko wzruszył ramionami i wyszedł.
~~~
Hejo! Dziś dłuższy troche niż wczoraj :* proszę o komentarze ;)
By Angela123
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Rozdział 63
63
* Oczami Amandy *
- Nie chcę owijać w bawełnę... Ama, musisz wyjechać... Zaraz i daleko z tąd...
- CO TY PIEPRZYSZ HARRY!- wrzasnęłam- Jak to wyjechać?
- No musisz wyjechać, no na wakacje gdzieś do Hiszpani, Włoch, gdzie chcesz, ja funduje wszystko.
- NIE! Nie chcę nigdzie wyjeżdżać.
- Musisz, musisz bo... bo... Och no dobrze powiem ci prawdę... No nie chciałem, żebyś się tego tak dowiedziała, ale... Liam cię zdradza!!!
- CO?!!!!!! LIAM MNIE ZDRADZA?! JAK JA MU WYGARNĘ...
-Nie... po co robić afere... wyjedź od razu, tak bez pożegnania ... to go najbardziej zrani...- mruknął chłopak i przeczesał ręką włosy.
- Ok, załatw mi najlepszy hotel na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych.
* Oczami Nialla *
Nerwowym krokiem chodziłem wzdłuż ciemnego pokoju. Próbowałem ogarnąć o co w tym wszystkim chodzi. Nagle ktoś otworzył ciężkie drzwi.
- Wyjeżdżasz do najdroższego hotelu na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Cieszysz się?- zapytał męski głos, który niestety dobrze znałem.
- Wypuść mnię, do cholery, wypuść mnię!- krzyknąłem, jednak on tylko machnął dłonią i wyszedł.
- Harry!- krzyknąłem za chłopakiem.
* Oczami Harry'ego *
Skierowałem się do mojego pokoju. Wyjąłem z szafki starą książkę i otworzyłem ją w samym środku. Przejechałem dłonią po szaro- beżowej stronie. Zamajaczyły na niej kontury Jej twarzy.
- Zadanie wykonane...- mruknąłem. Ona się uśmiechnęła, a w pokoju rozległ się złowieszczy śmiech.
- Amanda i Niall wyeliminowani kotku, teraz czas na resztę, a wszystkie pierścienie będą nasze...- mruknąłem.
~~~
Awww:*** jesteście cudowne, dziękuję za te komentarze pod postem "UWAGA!!!" no i chyba dobra wiadomość, będę pisać bloga dalej!!! Sorry, że dziś tak krótko ;) Wiele z was wyjeżdża, ja też, ale to 17-18 czerwca i 30.06- 14.07. Będę starała się pisać rozdziały, ale to obóz z daleka od internetu, więc dodam je po powrocie. Tymczasem do 30.06 rozdziały będą dodawane normalnie. Aha no i 30.06-14.07 możecie pare razy zobaczyć czy nie dodalam rozdzialu, ale szczerze wątpie. ;)
Kocham was,
Adminka Angela123
sobota, 8 czerwca 2013
UWAGA!!!
Ten blog czytają tylko dwie osoby. Anonimowy -A, którego znam tożsamość i Zuzka S.
Dziękuje wam dziewczyny, że byłyście ze mną. Kiedyś tego bloga czytała też Marchewa, Jessie Black i Krejziboom, jednak chyba przestały. Rozumiem, nie jestem taka świetna jak inne blogerki. To już 62 rozdział a więc całkiem sporo. Całkiem serio zastanawiam się nad ... zakończenie tej opowieści. Mam jeszcze wiele pomysłów, ale nie wiem czy jest dla kogo pisać. Nie zawieszę bloga, ale może... napiszę ze 2 rozdziały i epilog? Powiedzcie co myślicie. TYLKO OD WAS ZALEŻE LOS TEGO BLOGA. Jeśli w KOMENTARZACH napiszecie, żebym kończyła tą opowieść, to ją skończę, ale jeśli napiszecie, żebym pisała dalej jeszcze przez długi czas, to będę pisać, bo mam jeszcze dużo pomysłów na to opowiadanie. Proszę, żeby KAŻDY KTO TO CZYTA TERAZ, W KOMENTARZU NAPISAŁ SWOJE ZDANIE. JEŚLI BĘDZIE WIĘCEJ NIŻ 2 KOMENTARZE, TO... STRASZNIE DZIĘKUJĘ... Osobiście nie chcę tego już kończyć, bo ten blog jest... jest częścią mojego życia...
Wasza blogerka Angela123
Rozdział 62
62
* Oczami KTOŚA *
- Nie! Nic już nie mów. Po prostu mi się znudziłeś, poznałam kogoś nowego, innymi słowy, to koniec, rzucam cię!- krzyknęła i szybkim krokiem odeszła. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem w stronę torów kolejowych. Było już ciemno, szlabany zostały spuszczone przed przejazdem ostaatniego dziaiaj- wieczornego pociągu. Padał deszcz, więc czekając na przyjazd pociągu, oparłem się plecami o rozłożyste drzewo, tak, że nie byłem widoczny dla innych. Wtem z jednej kamienicy na Coronation Street wybiegła jakaś dziewczyna z czarnym kapturem i pelerynką. Stanęła na środku ulicy, stała tam chwilę, podbiegła do torów i rzuciuła się wprost pod nadjeżdżający pociąg.
- O Boże!- krzyknąłem i od razu zadzwoniłem po pogotowie. Już po chwili byłem przy niej. Co dziwne, wyglądała tak jakby nic się jej nie stało. Nie możliwe, żeby uniknęła pociągu, bo leżała dokładnie w poprzek torów. Nachyliłem się nad nią, a ona otworzyła oczy ukazując piękne, głębokie, lazurowe teńczówki.
- O cholera...- wychrypiała ledwo słyszalnym szeptem.
- A oto i pierwsze słowa samobójczyni.- uśmiechnąłem się.- Nic ci nie jest?
- Nie... na pewno nie...- mruknęła i otrzepując się, wstała jakby nigdy nic z torów i posyłając mi krzywy uśmiech ruszyła przed siebie, wzdłuż torów.
- Hej! Zaczekaj!- pobiegłem za nią.
- Czego odemnie chcesz!- warknęła.
- Słuchaj, przed chwilą wpadłaś pod pociąg, możesz mieć jakieś obrażenia wewnętrzne, chodź pójdziemy do szpitala...- mruknąłem przeczesując włosy z tyłu głowy. Ruda skrzywiła się i chwyciła mnię za ramiona.
- Nie potrzebuję twojej pomocy, OK?
-NIE!- krzyknąłem i jednym zwinnym ruchem podniosłem ją tak, że jedna moja ręka była pod jej kolanami, a druga za jej plecami.
- Puść mnie wariacie!- krzyknęła, ale ja nie zważając na nią ruszyłem przed siebie, do szpitala.
~~~
VAS HAPPENING? Proszę o komentarze :*
By Angela123
środa, 5 czerwca 2013
UWAGA!!! KRÓTKIE SPROSTOWANIE.
Avril, Ayana i Naomi to vampiry. Holly to strażniczka. Naomi to siostra Isabelli. Isabella aktualnie mieszka u 1D bo ojciec się nad nią znęcał. Holly to przyjaciółka Nialla od przedszkola. Ayany dawno nie było w opowiadaniu. To ona dzwoniła do Zayna i prosiła o spotkanie. Na miejsce spotkania Ayana wysłała Avril, która ugryzła i uprowadziła Zayna. To dlaczego chłopak się zestarzał i dlaczego one go uwolniły jest na razie nie znane. ZAYN, LOUIS, BELLA I AMANDA nadal są starzy. Avril z lasu znajdującego się poza londynem wróciła do miasta by z niewiadomych przyczyn pożegnać się z rodziną. Jednak ztchóżyła. Nie mogła tak dalej żyć więc rzuciła się pod pociąg... U Holly została skradziona cenna szkatułka z Pierścieniem Ognia przez jej " Byłego" lecz na razie nie wiemy kto to jest. Dziewczyna postanowiła pomóc 1D by być bliżej Nialla. Wie, że obie te sprawy mają ze sobą związek i pomagając 1D odzyska pierścień. Przypominam, że Holly NIE WIDZIAŁA Harrego. Gdy przyszła do ich domu, lokaty był u " Rodziny", a w nandos się rozmineli, bo dziewczyna musiała " coś załatwić".
By Angela123
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział 61
61
* Oczami Amandy *
- Niall, musimy pogadać.- mruknęłam. Chłopak popatrzył się na mnie zdziwiony.
- O czym?- zapytał
- O… o nas...- spóściłam wzrok.
- Nie ma nas...
- Nie... Niall... ja... ja wtedy byłam po prostu w szoku... ja... ja nie zdawałam sobie sprawy, że ... że ja cię kocham...
- A Liam? Jego też kochasz, ON CIEBIE TEŻ!!!
- Ale...
- Chcesz z nim zerwać?! OSZALAŁAŚ?! ON CIĘ KOCHA!!! KURDE CHCESZ GO ZRANIĆ? CHCESZ ŻEBY SIĘ ZAŁAMAŁ?!- krzyczał chłopak. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- K**** ja też cię kocham, ale to mój przyjaciel, nie będę chodził z jego dziewczyną!!! S********* daj mi się zakochać szczęśliwie w kimś wolnym!!!- wrzasnął, a ja wybiegłam na polę, a później do Nandos...
* Oczami Nialla *
Dziewczyna wybiegła z domu. Skierowałem się do mojego pokoju. Wyjąłem z szafki starą książkę i otworzyłem ją w samym środku. Przejechałem dłonią po szaro- beżowej stronie. Zamajaczyły na niej kontury Jej twarzy.
- Zadanie wykonane...- mruknąłem. Ona się uśmiechnęła, a w pokoju rozległ się złowieszczy śmiech.
* Oczami Zayna *
Kelnerka właśnie przyniosła nam zamówienie, gdy do restauracji wbiegła Ama.
- Co jest?!- poderwałem się z kanapy. Dziewczyna wpadła mi w ramiona i zaczęła płakać.
- Harry? Co tu robi Harry?- wydukała przez łzy.
- Przyszedł do nas przed chwilą.- wyjaśniłem- Usiądź, już lepiej?
- Tak.-mruknęła
- Co tak właściwie się stało?- dociekałem a z jej oczu znowu popłynęły łzy.
- Przepraszam...- mruknąłem. Otarła pięścią łzy.
- Nie mówmy już o tym...
- Ama, możemy pogadać?- zaczął Harry.
- No jasne.- odpowiedziała
- Nie tu. Na osobności.- mruknął lokaty i wyszli przed restaurację.
* Oczami Amandy *
- O co chodzi?- zapytałam gdy wyszliśmy. Harry stanął twarzą do mnie i chwycił mnię za dłonie.
- Nie chcę owijać w bawełnę... Ama, musisz wyjechać... Zaraz i daleko z tąd...
- CO TY PIEPRZYSZ HARRY!- wrzasnęłam
~~~
Hejo! Myślę że wyszło całkiem fajnie. Wprowadziłam kolejne tajemnice. Zgadujcie o co w tym wszystkim chodzi ;)Koment prosze.
By Angela123
niedziela, 2 czerwca 2013
Rozdział 60
60
* Oczami Narratora *
Kamienica przy Coronation Street 2, nie wyróżnia się specjalnie. Szare ściany, portal ozdobiony zdobieniami z XVIII w figury jakiś twrzy- innymi słowy zwykła stara zabytkowa kamienica, jakich na Coronation Street było dużo. Avril podeszła do frontowych drzwi budynku. Już miała nacisnąć guzik na domifonie przy nazwisku Johnson, ale coś ją powstrzymało. Oparła się plecami o zimny tynk i głośno wypuściła powietrze z ust. Nagle ktoś podszedł do tych samych drzwi i otworzył je kluczem.
-Przepraszam,- zapytała dziewczyna- czy mogę wejść? Idę do rodziny i…
- Oczywiście, proszę!- uśmiechnął się mężczyzna i przepuścił Avril w drzwiach. Dziewczyna wymusiła uśmiech i powoli zaczęła wchodzić po schodach na drugie piętro. Już po chwili stała przed mieszkaniem nr.36. Odgarnęła z czoła rude włosy i zapukała. Przed jej oczami zobaczyła wszystkie swoje wspomnienia.
- Nie. Nie dam rady...- pomyślała i zbiegła szybko ze schodów, wypadając z powrotem na ciemne i mokre ulice Lodynu. Zaczęła płakać. Wiedziała, że to była jej jedyna szansa aby pożegnać się z rodzicami.
- Dlaczego cię zostawiłam…- szepnęła i rzuciła się pod rozpędzony pociąg.
* Oczami Isabelli *
- Zayn?- poderwałam się gdy chłopak wszedł do pokoju.
- Już ok...- mruknął i usiadł na sofie.
- Lou, Bella, Zayn, Holly, Ama, Niall i Harry. Idziemy do Nandos!- krzyknął podekscytowany Liaś.
- Harry? Gdzie on jest?- zapytała Ama
- Mówił, że jedzie do rodziny i wyjechał jakieś 3h temu.- mruknął Louis
- Ja zostaję...- mruknął Niall.
- Ja chyba też... kiepsko się czuję...- powiedziała Ruda i podciągnęła kolana pod brodę.
- Mrrrr... No to zostańcie kociaki, my idziemy się rozerwać!- zaśmiał się Lou.
- Nandos to restauracja, nie oczekuj szału!- uśmiechnął się Niall.
- Wrrr… Idziemy!- usłyszała i już po chwili ich nie było.
- Niall, musimy pogadać...- powiedziała Ama
~~~
Hi! O czym Ama chce gadać z Niallem? KOMENT PLEASE :***
By Angela123
środa, 29 maja 2013
Rozdział 59
59
* Oczami Amandy *
Delikatnie zapukałam do pokoju Malika. Odpowiedziała mi cisza. Bez krępacji weszłam do środka. Zi siedział na łóżku z podciągniętymi pod brodę nogami. Ramionami oplatał kolana, na których opierał głowę. Gdy weszłam podniósł głowę. Oczy miał szkliste i czerwone od płaczu, na policzkach widać było zaschnięte strużki łez. Jego wiśniowe usta drżały. Na jego widok do moich oczu także napłynęły łzy.
- Co się stało, Kocie?- zapytałam siadając obok niego i obejmując go ramieniem.
- Ta dziewczyna… - zaczął a z jego oczu znowu popłynęły łzy.
- Ciii... - głaskałam go po głowie.
- Przed tym wszystkim co się stało, ktoś do mnie zadzwonił... Nie przedstawiła się, tylko poprosiła o spotkanie pod Pełnią Księżyca. Zgodziłem się. Tam przyszła po mnie jakaś dziewczyna, mówiła, że to na nią czekam, zaprowadziła mnie do parku i... ja po prostu przestałem mieć władzę nad sobą, ona zaczęła mnie całować, aż w końcu… ugyzła... jej twarz była cała w mojej krwi... później straciłem przytomność... To była Avril, ta dziewczyna którą pokazywali...- przerwał. Znieruchomiałam. Nie mogłam w to uwierzyć. Ktoś chciał go zabić ktoś chciał nas zabić.
- Wywiozła mie gdzieś do lasu, byłem związany, ona coś mi zrobiła, nie wiem co, a później mnie wypuściła... ja nie wiem co one z tego miały. Słyszałem jak rozmawiały o kimś...
- One?
- Tak, było ich kilka, wszystkie miały rude włosy, chociaż nie. Jedna miała brązowe... Nao... Natali... O już wiem! Nazywała się Naomi!!! Ona była jakaś inna... Mówiły coś o jakiejś Meredrith i Charles'ie. Ale nie wiem o co chodziło...- wziął głęboki oddech- Ama, ja się boję…
- Spokojnie, przecierz nic ci się nie stanie, jesteśmy przy tobie...
- Ale ja się nie boję o siebie, tylko o... o ciebie…- spuścił głowę, a po jego policzkach zaczęły płynąć łzy.
- Nie martw się o mnie...- przytuliłam się do niego- A teraz chodź na dół, wszyscy tam na nas czekają.- uśmiechnęłam się i pociągnęłam Malika za rękaw.
~~~
Uff... kilka dni pisałam ten rozdział, więc sorry ;) troche to wypociny, ale mimo wszystko proszę
O 3 komentarze (tylko raz zdarzyło się tak dużo komów )
piątek, 24 maja 2013
Rozdział 58
58
* Oczami Amandy *
- Aaaamaaaandaaaa!!!- usłyszałam krzyk Liama, który po chwili wpadł do pokoju, potknął się o dywan i wpadł mi w "ramiona".
- Co się stało?- zapytałam odsuwając się od chłopaka.
- Holly...
-KTO?!
- Ah! No ta dziewczyna, znajoma Nialla, zjednoczona strażniczka, vampir Charles, zaklęcie, Zayn...- krzyczał jak oszalały Li, machając przy tym rękami.
- Ja nic nie rozumiem!- warknęłam.
- Muszę wam coś opowiedzieć.*- powiedział i wszyscy zebraliśmy się wokół niego. Gdy skończył opowiadać zapadła cisza.
- Zayn, na prawdę nie pamiętasz kto cie porwał?- zapytał Li
- Mówiłem już, ostatnie co pamiętam to jak Louis odzyskał przytomność...- mruknął chłopak i przeczesał ręką swoje siwe włosy.
- Ok. Jest dość smętny nastrój. Co powiecie na dobrą komedię?- zaproponowałam i włączyłam TV. Zanim zdążyłam przełączyć na DVD, zobaczyłam, że na Polsacie są Wydarzenia. Usiuadłam na kanapie na którą pochwili zwaliła się reszta, łącznie z Niallem, popcornem i Holly.
- Włącz film...- marudził blondyn, jednak ja chciałam oglądnąć wiadomości. Przycisnęłam pilot do siebie i wsłuchiwałam się w głos speakera.
"Dziś mija trzecia rocznica zaginięcia 18- latki zamieskałej przy Coronation Street 2/35. Trzy lata temu, Avril Johnson, wyszła z domu do koleżanki. Nie wróciła. Czy została porwana? Czy żyje? Niektórzy mówią, że widzieli jak wpada pod rozpędzony samochód, inni, że została rozszarpana przez kilka wściekłych psów, jednak nikt nie widział ciała. " Pokazali zdjęcie dziewczyny. Koronkowa sukienka, czarne koronkowe rękawiczki, czarne conversy, rude włosy, czerwone usta, lazurowe oczy i blada cera. " Całkiem ładna."- pomyślałam. I wtedy mój wzrok wpadł na Zayna. Blada twarz, wytrzeszczone oczy wpatrzone w ekran telewizora, trzęsące się ręce z których wypadła szklanka, rozbijając się na podłodze. Jego oczy zaszkliły się, popłynęły z nich łzy. Poderwał się z kanapy i pobiegł do swojego pokoju trzaskając drzwiami.
- Zayn!- krzyknęłam za nim. - Zayn!
- Co mu się stało?- zdziwił się Niall
- Ja z nim pogadam.- zaproponowała Bella
.
- Nie... zostań... ja pójdę...- powiedziałam i pobiegłam na górę.
~~~
YEAH! Vas Happening?! Hahaha :*** Proszę o 3 kommy ;)
By Angela123
środa, 22 maja 2013
Hahahaha To nie jest nowy rozdział, ale przeczytajcie ;)
PRZECZYTAJ
Mam dla was poradę. Jeśli macie doła, to wyobraźcie sobie coś takiego: " Louis mówi: Zayn jest dla mnie nie miły. Kiedyś w hotelu wpadłem na szklane drzwi i Zayn się ze mnie śmiał. Następnego dnia, on wpadł na te same drzwi."
Wyobraziłyście to sobie? Ja zawsze się śmieje :P
Do przeczytania jutro lub dziś : Angela123
wtorek, 21 maja 2013
Rozdział 57
57
* Oczami Holly *
- A więc?- zapytał Liam, gdy usiedliśmy na dywanie.
- Niall...- mruknęłam, patrząc się znacząco na chłopaka.
- Wszystko zaczęło się gdy miałem dziewięć lat…*- zaczął opowiadać irlandczyk. Liam słuchał z wielkim zainteresowaniem. Niall skończył opowiadać, a w pokoju zapanowała cisza. Przerwał ją Li.
- Chcesz powiedzieć, że zmiennokształtni istnieją?!
- Li, wiem, że to brzmi absurdalnie, ale... tak... ONI istnieją...- mruknął Nialler. Znowu zapanowała cisza. Po minie Liama było widać, że myśli o tym wszystkm, oraz, że zastanawia się czy nam wierzyć.
- Dobra!- powiedział wreszcie- A ty, Holly, co nam chciałaś opowiedzieć?
- Legendę i moją własną historię...- mruknęłam- Tak więc…Dawno temu, na świecie równolegle żyli ludzie i... wampiry, zmiennokształtni, wilkołaki, elfy, krasnoludy, czarodzieje...(itp) W dowód przymierza, stwożyli oni 5 Pierścieni: lodu, ognia, wody, ziemi i powietrza. Zostały one złożone w kryształowym pałacu. Niedługo potem, vampir sir Charles Cullen, który często spotykał się z elfką lady Meredrith, która zamieszkiwała ten pałac, wyczuł niezwykłą energię którą wytwarzały Pierścienie. Kusiły go i ciągnęły do siebie. Pewnej nocy, pokusa była zbyt silna. Charles zakradł się do pałacu. Pech chciał, że obudził Meredrith. Ta, myśląc, że kochanek przyszedł do niej, chciała go zaciągnąć do swojej sypialni. Zdenerwowany Charles pochwycił wiszący na ścianie sztylet i dźgnął nim prosto w serce pięknej Meredrith. Ugodzona diamentowym ostrzem dziewczyna, upadła nieżywa na kryształową posadzkę. Krew powili plamiła nieskazitelne lustrzane płyty. Charles nie przejął się tym, popychany rządzą władzy nad Pierścieniami. Zbiegł do skarbca i bez problemu pokonał wszystkie drzwi. Odnalazł szkatułkę z Pierścieniami i wybiegł z piwnic. Rządza powoli w nim gasła. Będąc na powierzchni zobaczył ciało młodej Meredrith. Dopiero wtedy zrozumiał co zrobił. Zaślepiła go rozpacz, podobnie jak wcześniej rządza władzy. Zdesperowany ubrał na palce wszystkie pięć pierścieni i próbował wskrzesić ukochaną.
Nie umiał się nimi posługiwać. Zaklęcia które rzucał padały na niego, co po chwili uczyniło go nieśmiertelnym. Zaczął pragnąć krwi. Pierścienie znowu przejęły nad nim kontrolę. Wbił swoje ostre kły w szyję Meredrith i wypił jej krew. Ten uczynek sprawił, że Charles przestał być dawnym sobą. Teraz rządziły nim Pierścienie. Vampir zgromadził wielką armię, która niszczyła wszystko co napotkała na swojej drodze. Szerzyło się spustoszenie, morderstwa, gwałty, rabunki, pożary... tamten świat pogrążał się w ruinie. Wszystko przerwało jedno wydarzenie. Charles'a otruto, ale ponieważ był nieśmiertelny, zapadł w swego rodzaju hibernację na 1000 lat. Jego cała majętność została zrabowana, a pierścienie wpadły w ręce przypadkowych zmiennokształtnych, vampirów, elfów i czarodzieji. Wszyscy przenieśli się ze swojego, do świata ludzi i zaczęli żyć wśród nich. Z czasem "magiczne istoty" zaczęły "krzyżować" się z ludźmi i między sobą. Po jakimś czasie powstał nowy gatunek istot. Byli oni mieszanką ludzi i czarodzieji z dalekimi przodkami elfów i zmiennokształtnych. Wyglądem przypominali zwykłych ludzi, lecz mieli zdolności zarówno czarodzieji, elfów, ludzi i zmiennokształtnych. Z początku nie mieli szczególnej nazwy. Po jakimś czasie zjednoczyli się. Ich głównym celem stało się odnalezienie Pierścieni i przywrócenie imperium dawnej potęgi. Posiadali tylko jeden Pierścień, Pierścień Ognia. Poprzysięgli go strzec za wszelką cene. Nazwali się Strażnikami, bądź Strażnikami Ognia. Jednak Pierścień kusił także ich. Strażnicy zaczęli walczyć między sobą. Mała grupka z nich, tych którzy mieli bezpośredni dostęp do Pierścienia, przewiozło go potajemnie w odległe, bezpieczne miejsce. Zjednoczeni Strażnicy Ognia, jak się nazwali, stali się jakby jedną rodziną. Z pokolenia na pokolenie pilnowali swojego Skarbu. Jednak po 1000 lat, Charles powrócił. Cały czas chciał pomścić śmierć Meredrith. Chciał zebrać wszystkie Pierścienie. Lata mijały, a on rósł w siłę. Co chwila, siłą próbował odebrać Pierścień, lecz nie udawało mu się to.
Charles był niezwykle chytry. Do tego cały czas był młody (19 lat) i piękny. Oczarowywał Strażniczki, a ona zakochiwały się w nim do szaleństwa i były w stanie zrobić dla niego wszystko. Dzięki temu Charles szybko zdobył szpiegów i… dowiedział się gdzie jest Pierścień…- przerwałam opowiadanie i popatrzyłam się na chłopców. Było widać, że nie mogą tego pojąć. Wzięłam głęboki oddech i kontynuowałam historię- W 2010 roku poznałam pewnego chłopaka. Był miły, słodki, przyatojny i czarujący. Zakochałam się w nim, ale na krótko, póki nie odkryłam jego sekretu. Był on synem Charles'a i Meredrith, który zrodził się dopiero w 1994r. Teoretycznie był młodszy od ojca o rok, ale Charles to vampir. Wracając do niego, (syna Charles'a) pomagał on ojcu w wykradaniu Pierścienia ( jaki ojciec taki syn)... Niestety gdy powiedziałam mu, że od niego odchodzę, było już zapóźno. Zeszłej nocy On powrócił.**- popatrzyłam przepraszająco na Nialla- W nocy nie mogłam zasnąć, więc poszłam do lasu się przejść. On mnie tam znalazł i ogłuszył, ale najgorsze jest to, że ukradł to, czego miałam strzec za wszelką cene i do końca życia- Pierścień Ognia... Tak, jestem Strażniczką...- zakończyłam. Chłopcy byli osłupieni.
- I co teraz?- zapytał Niall
- Musimy go doebrać...- szepnęłam
~~~
* Niall opowiada tę samą historię co w rozdziale 49.
**Holly nawiązuje do historii z rozdziału 50.
Hejo! Chciałam, żeby ten rozdział był najdłuższy w historii tego bloga, ale chyba mi nie wyszło. :P piszcie w komentarzach co myślicie.
PROSZĘ O 3 KOMY :*
By Angela123
środa, 15 maja 2013
Rozdział 56
56
* Oczami Narratora *
Za oknem zaczął padać deszcz. Dziewczyna powoli mieszała swoje cappucino długą łyżeczką. Zastanawiała się nad tym co powiedział jej przyjaciel. Podniosła wzrok. Obok niej stał On.
- Siadaj...- mruknęła. Po chwili podeszła do nich kelnerka i przyjęła zamówienie chłopaka.
- O co chodzi?- zapytała dziewczyna, zatrzymując swój wzrok na bliźnie przecinającej twarz chłopaka.
- Zawiodłaś... ON ci je zabrał. Wiesz co teraz będzie?- szeptał. Dziewczyna poderwała się z kanapy.
- CO?! Myślisz, że po tym co zrobiłam, po tym co dla tego poświęciłam, ty i ta twoja zgraja przywództwów po prostu się mnie pozbędziecie?!- dziewczyna krzyczała nie zwracając uwagi na zdziwione miny innych gości kawiarni. Zdenerwowana wyjęła z kieszeni 10£ i rzuciła je na bar w stronę kelnerki, po czym wybiegła z kawiarni. W drzwiach wpadła na kogoś.
- Uważaj jak leziesz idioto!- burknęła nie podnosząc wzroku.
- Holly?- powiedział ów "idiota", a ona rozpoznała głos swojego przyjaciela.
- Przepraszam Niall. Po prostu jestem zła. Nie zauważyłam, że to ty.
- Już dobrze... co się tak właściwie stało?
- Nie chcę o tym gadać... a co powiedzieli chłopcy?
- Mmm... jak by to ująć... Czy jesteś bardzo przywiązana do tego gdzie mieszkasz?- zapytał tajemniczo. Dziewczyna zrobiła zdziwioną minę.
- Co?
- Chodźmy do samochodu to ci wytłumaczę.- mruknął i otworzył drzwi. Gdy już siedzieli w aucie, chłopak zaczął wszystko jej tłumaczyć.
- U nas w domu dzieje się coś bardzo dziwnego... nie wiem jak to nazwać... nie będziemy tam teraz mieszkać... o Boże... to wszystko jest jakieś chore…- po policzku chłopaka zaczęły spływać łzy.
- Hej... pojedźmy tam do nich... zobaczymy...- szepnęła brunetka i przytuliła przyjaciela. Droga do domu Direction zajęła im kilka minut. Gdy tylko wjechali na posesję, Holly wiedziała, że coś jest nie tak. Szybko wybiegła z samochodu, zostawiając tam zdezorientowanego Nialla i wbiegła do domu wpadając na Liama. Ten popatrzył na nią pytająco.
- Holly McCartney.przedstawiła się- Niall jest gdzieś w samochodzie. Powiedz mi co się tutaj stało?
- Aaaa... yyy...- jąkał się Liam gdy nagle w drzwiach pojawił się irlandczyk.
- Holly chodź!- powiedział blondyn i pociągnął ją do pokoju w którym byli wszyscy "old", czyli Zayn, Louis, Amanda i Bella. Ich stan się poprawił, nabrali sił, ale cały czas mieli około 80 lat. Holly stała pośrodku pokoju. Wiedziała co się stało. Odwróciła się w stronę drzwi w których stali Niall i Liam. Popatrzyła na nich oczami pełnymi smutku.
- Myślę, że muszę wam coś opowiedzieć, a tobie Niall, radzę zrobić to samo. Historia twojej matki i moja ma wiele wspólnego. Myślę, że to co działo się u was przez ostatni czas, też ma z tym związek. Chodźcie... czas wreszcie być szczerym.- zakończyła i zaprowadziła chłopców do salonu. Usiedli na podłodze. Właśnie mieli poznać całą prawdę, a ich życie i pogląd na świat miały się diametralnie zmienić.
~~~
No to 56 rozdział za nami… ale ten czas szybko leci... Piszcie swoje opinie w komentarzach. PROSZĘ O 2 KOMY :*
By Angela123
wtorek, 14 maja 2013
Rozdział 55
55
WAŻNE! PRZECZYTAJ CAŁĄ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!
* Oczami Narratora *
Londyn. Ciemne chmury całkowicie zasłoniły błękitne niebo i słońce, na rzecz deszczu, który strumieniami lał się z nieba. Wszyscy londyńczycy byli przyzwyczajeni do takiej paskudnej pogody, która mogła ciągnąć się tygodniami, jednak zapadał zmierzch i wszyscy pochowali się do swoich domów i mieszkań, by przy ciepłym kominku lub 500000 odcinku "Mody na Sukces" zjeść bardziej lub mniej wykwintną kolację, w większym lub mniejszym gronie rodzinnym. Niektórzy mieszkali sami, w małych kawalerkach na najwyższych piętrach starych kamienic. Oni kupowali ostatnią cruasante w pobliskiej piekarni lub frytki i kurczaka na wynos w nowo otwartej budce z fast food'ami, która nie cieszyła się zbyt dobrą sławą wśród tutejszych mieszkańców. To była ich cała kolacja. Słońce zaszło już całkiem za horyzontem, jednak nikt tego nie zauważył z powodu czarnych chmur. No właśnie, NIE ZAUWAŻYŁ. W Londynie wiele rzeczy mogło umknąć uwadze ludzi. Miesiąc temu, samotnie mieszkająca 18- latka, urodziła córkę. Nikt o tym nie wiedział, jak i o wielkiej tragedi tej dziewczyny. Nie miała za co żyć, a tym bardziej za co wychowywać dziecko. Trzy tygodnie temu, miejscowy " pijaczek" nie przyszedł do sklepu po piwo, jak to robił codziennie od 60 lat. Nikt jednak tego nie zauważył. Policja znalazła go martwego w rowie, nie miał rodziny, pieniędzy, nawet ubezpieczenia, dlatego pochowali go nocą, w skrzynce po jabłkach za śmietnikiem na cmentarzu, wbijając w mogiłę zbity z dwuch listewek krzyż, niby z szacunku, ale szybko zapomnieli i " pijaczek" stał się bezimienną mogiłą. Tydzień temu młody chłopak, mający zaledwie 17 lat, popełnił samobójstwo, jednak nikt nie wie dlaczego. Ktoś zachodzi w ciąże, kogoś pobiją lub prześladują, ktoś poroni lub popełni samobójstwo, ktośj zaczyna brać narkotyki, ktoś zostaje porwany lub zabity z zimną krwią, to normalne wśród ludności Londynu. Nikt niczego nie zauważa, tak samo jak nie zauważają smutnej osiemnastolatki snującej się ulicami miasta. Jej obdarte, stare buty, dawno już przemokły.
Na cięką lnianą sukuenkę, ma zarzuconą czarną pelerynkę z dużym kapturem który zasłania jej twarz. Niby wyróżnia się swoim strojem, jednak jest niezauważona. Jej smutne, zapłakane, błękitne oczy zauważyły przemoczoną gazetę na ławce. Pewnie zostawił ją tutaj jakiś zamyślony londyńczyk. Dziewczyna usiadła na mokrej ławce i delikatnie, uważając, żeby jej nie rozerwać otworzyła gazetę i spróbowała przeczytać cokolwiek, chociaż większość była zamazana przez czarny druk. Szczególną uwagę dziewczyny przykuł ten artykuł.
THE TIMES
Dziś mija trzecia rocznica zaginięcia 18- latki zamieskałej przy Coronation Street 2/35. Trzy lata temu, Avril Johnson, wyszła z domu do koleżanki. Nie wróciła. Czy została porwana? Czy żyje? Niektórzy mówią, że widzieli jak wpada pod rozpędzony samochód, inni, że została rozszarpana przez kilka wściekłych psów, jednak nikt nie widział ciała. Gdy zapytaliśmy się jej rodziców jaką mają teorię odpowiedzieli: " Avril nigdy nas nie kochała. Nie sądzę, że zanami tęskni. Nigdy nie była naszą c~~~~~~~~~~~"
Więcej dziewczyna nie mogła przeczytać, bo deszcz zmazał druk. " Nigdy nie była naszą córką..."- dokończyła w myślach, a po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Odgarnęła z czoła swoje rude włosy i spojżała daleko przed siebie... Tak, to ona była Avril Johnson, tylko ona znała całą tą historię, a co ważniejsze, tylko ona wiedziała co zdarzyło się naprawdę...
~~~
Hejo! Troche w innym stylu napisałam ten rozdział, ale mam nadzieję, że się wam podoba. Dodałam dziś też rozdział 54 wiec sprawdzicie, czy go nie pomineliście. Proszę o szczere komentarze ;)
By Angela123
Rozdział 54
54
* Oczami Nialla *
- Daleko jeszcze?- mruknąłem
- Hey! Jedziemy dopiero 5 minut!
- Głooooodny jestem...- fochnąłem się
- No już, Niall, nie marudź.
- Mmm... jak będziemy w centrum, musze wstąpić do chłopaków na chwilę, wyjaśnić im co i jak...- mruknąłem i popatrzyłem na Holly. Ona tylko skinęła głową i dalej jechaliśmy w milczeniu... okropnym milczeniu... Zapatrzyłem się w ciemny las za szybą. Holly mieszkała na małym wzgórzu pośrodku lasu- na odludziu. Miało to także swoje plusy jak... no na przykład było cicho(?) Nie... ja nie widzę plusów mieszkania tutaj samemu... TU BYŁO STRASZNIE!!!
- A vampiry?- zapytałem
- CO?!
-Yyy... no... vampiry... czy są tu vampiry?
- Niall co ty pieprzysz?- popatrzyła się na mnie jak na postrzelonego- Czego ty się nawdychałeś?!
- Noo... booo... - nie wiedziałem jak można to wytłumaczyć. Dziewczyna patrzyła na mnie jeszcze chwilę, wyczekująco, jednak po chwili znów skupiła się na drodze.
* Oczami Narratora *
Avril klęczała nad jeziorkiem. Pogoda idealnie oddawała stan jej ducha. Było pochmurno, padał deszcz. Po bladej twarzy dziewczyny spływały stróżki łez, które mieszały się z kroplami deszczu. Wiał silny i zimny wiatr, który muskając jej przemoknięte ciało przyprawiał ją o dreszcze. Powoli zapadał zmrok. Rudowłosa nachyliła się nad taflą wody i delikatnie zanurzyła w niej dłonie, jakby bała się, że zakłuci równowagę wszechświata. Jej gorzkie łzy kapały do jeziora. Avril niemo wypowiedziała ciąg słów, ale nie było to żadne zaklęcie. Żałowała tego co zrobiła, chciała cofnąć czas, chciałaby znowu być zwykłą osiemnastolatlą, mieszkającą w Londynie przy Coronation Street 2/35*, wolała by wtedy umrzeć niż stać się...no właśnie... kim ona tak właściwie była? Niestety nie było możliwe aby cofnąć czas, chociaż... w jej umyśle zrodził się pewien pomysł. Nie... to niedorzeczne... znowu ogarnął ją smutek. Chciała choć na chwilę, jeden ostatni raz uścisnąć ich wszystkich, powiedzieć co czuje, pocałować GO... ale to niemożliwe, jednak ona wolała zaryzykować, rzucić się pod prąd, zamiast uciekać, to stawić czoło problemowi, w końcu do tego była stworzona i to robiła całe życie... w tym momęcie liczyło się dla niej tylko jedno, miała tylko jeden cel: Londyn Coronation Street 2/35.
~~~
*Coronation Street 2/35 nie wiem czy jest taka ulica i czy istnieje taki adres
;P
YEP! Jest kolejny rozdział! Co myślicie? Komentować proooosze ;)
sobota, 11 maja 2013
Rozdział 53
53
* Oczami Holly *
Obudził mnię przeraźliwy chłód. Zarwałam się na równe nogi i... przypomniałam sobie wszystkie zdarzenia z dzisiejszej nocy. Wzdrygnęłam się na myśl o jego lodowatych ustach. Tfu! Splunęłam i powoli zeszłam na dół. Chwile to trwało zanim przyzwyczaiłam się do jasności na polu. Szybkim krokiem ruszyłam do mojego domu. Otworzyłam drzwi.
- Gdzie ty się podziewałaś do chole... co ci się stało?!- krzyknął Niall na mój widok. Po moim policzku spłynęła łza. Tej nocy straciłam coś, czego miałam za wszelką cenę strzec.
- Przepraszam... - mruknęłam i pobiegłam na górę się przebrać.
- Holly!- usłyszałam za sobą krzyk Nialla, ale nie zważałam na niego.
Wbiegłam do łazienki trzaskając drzwiami. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Puściłam na siebie strumień z gorącą wodą. Pzrzyła, ale nie przejmowałam się tym. Chciałam, a raczej myślałam, że woda zmyje ze mnie Jego dotyk. Nie pomagała... Owinęłam się w ręcznik i mokra wyszłam z łazienki do pokoju. Ubrałam się w czyste ubrania, po czym zbiegłam na dół.
- Najpierw sukienki, a teraz to. WOW! Wyglądasz świetnie, ale prawie cię nie poznaje.- powiedział wręczając mi talerz z naleśnikami i Nutellą. Mruknęłam "dziękuję" i usiadłam do stołu. Niall usiadł naprzeciwko mnie.
- Gdzie byłaś?- spytał z troską w głosie patrząc mi prosto w oczy. Nie odpowiedziałam.
- Holly, ja wiem, że coś się stało... Dlaczego wyszłaś z domu w środku nocy, dlaczego wróciłaś dopiero o 11 w dzień, dlaczego byłaś taka blada i dlaczego masz podbite oko i sine usta?
- Niall... To nie twoja...
- Nie! A właśnie, że to moja sprawa! Ufałaś mi... Pamiętasz?- wyciągnął rękę w której trzymał jakieś zdjęcie. Popatrzyłam na nie. Doskonale je znałam. To było moje zdjęcie, które miałam w witrynie w salonie. Ja i Niall siedzieliśmy w parku przy jeziorku, dawałam mu buzi w policzek. Mieliśmy może 4 lata. Uśmiechnęłam się do siebie. Odwróciłam forografię "Niall& Holly BBF" tak tam było napisane. Odłożyłam zdjęcie.
- Ufam ci...- szepnęłam- Ufam ci, ale to zbyt trudne... to... to w zasadzie niemożliwe... ja... ja jestem...- przełknęłam głośno śline i popatrzyłam w oczy chłopaka. To był błąd. Zaczęłam tonąć w jego lazurowych tęczówkach, wszystko wokół przestało istnieć, liczyłam się tylko ja i on, a tak właściwie, to tylko ja, bo on nie wiedział, że ja go koch... kocham...
- Co?- usłyszałam jego głos
- Co co?
- Powiedziałaś "go kocham"... O co chodzi?- powiedział zdziwiony. To co myślałam, dokończyłam na głos. ON to słyszał.
- N... Nie ważne... Niall, ja poprostu nie jestem gotowa, żeby powiedzieć ci, to znaczy... nie zrozumiesz o co mi chodzi... Ja... Ja miałam cię dziś zawieść do domu, chodź...
- Ale...
- Niall, chciałabym, żebyś został, żebyśmy znowu byli razem, byli przyjaciółmi, ale ty masz przyjaciół, zespół, fanki...
- Ale i wolną wole i mogę robić co zechcę...
- Zotałbyś?!- ucieszyłam się
- Jeśli chcesz...
- Oh!!!- rzuciłam się chłopakowi na szyję, ale szybko go póściłam i speszona cofnęłam się o kilka kroków.
- Chodź- uśmiechnął się- daleko stąd do centrum Londynu?
- 10 minut drogi samochodem.
- Znam świetną kawiarnię. Zapraszam cię tam!
- Wogóle się nie zmieniłeś głodomorze.- mruknęłam śmiejąc się i skazałam ręką na drzwi, po czym wsiedliśmy do samochodu.
~~~
Yeah! Jak się wam podoba?
Co myślicie? Będzie coś z tego??? Piszcie w komentarzach.
3 komentarze=Nowy rozdział
By Angela 123
środa, 8 maja 2013
Rozdział 52
52
* Oczami Liama *
Otworzyłem drzwi i skamieniałem. Zobaczyłem… to było nie do opisania... to było straszne... Zayn a wokół niego Bella, Lou i Ama, leżeli na podłodze bladzi, przeraźliwie chudzi. Wyglądali jak więźniowie z jakiegoś obozu. Skóra ich była niemal naciągnięta na kości, nadodatek byli jakby starzy(?)! Widać było na ich wykrzywionych w grymasie twarzach zmarszczki, a włosy przecinały srebrne nitki siwizny. Podbiegłem do Amy, a następnie do wszystkich innych. Żyli, oddychali, najsłabszy i najbardziej wyniszczony był Zayn. Powróciłem do Amandy. Przyjżałem jej się uważnie i doznałem ponownego szoku. Teraz całe jej włosy były siwe, ciękie i rzadkie. Twarz pokrywały baaardzo liczne i głębokie zmarszczki. Ona była po prostu stara!
- Ama!- zawołałem i delikatnie nią potrząsnołem. Dziewczyna poruszyła się i powoli wstała. Aż odskoczyłem gdy się podniosła. Ona... ona była taka... taka martwa, ale żywa...
- Liam?- szepnęła- Liam, co się stało?- zapytała. Głośno przełknąłem śline i popatrzyłem na Zayna. Moją uwagę przykuła blizna na lewym ramieniu, była " świeża".
- Chodźmy stąd...- mruknąłem i wyprowadziłem po kolei całą czwórkę z domu do ogrodu, mimo, że dochodziła 00:00.
- Gdzie znaleźliście Zayna?- zapytałem raz jeszcze starego Louisa.
- Ja... Ja nie pamiętam!- warknął i pacnął mnię dłonią w czoło.
- Aoh! Ja nie wytrzymam!- warknąłem. Bella i Zayn byli cały czas nieprzytomni. Podeszłem do Amandy.
- To... to wszystko... to magia?- zapytałem w przestrzeń
- Liam... ja nie wiem, ale... poradzisz sobie, Harry za chwile wróci, co kolwiek to jest, poradzimy sobie.- szepnęłam mi na ucho i objęła ramieniem.
- Kocham cię...- mruknąłem i pocałowałem ją w usta. Nagle ni ztąd ni z owąt, pojawił się Harry. Trzymał coś w rękach. To było jakby drewniane, rzeźbione nieduże pudełko. Gdy nas spostrzegł, schował szkatułkę za plecami. Postanowiłem nie dociekać co to jest.
- Co się stało? - zapytał podchodząc do nas.
- Sam chciałbym wiedzieć…- mruknąłem i przypadkowo popatrzyłem mu prosto w oczy. Zobaczyłem w nich płomienie. Hazza wyciągnął rękę i odgarnął włosy z czoła Belli. Jego dłonie błyszczały, jakby miał pod skórą iskry. Popatrzyłem na niego zdziwiony, lecz on posłał mi tylko spojrzenie " to nie twoja sprawa" i doszedł do domu.
~~~
Hejo! Jak się wam podoba? Co myślicie o Harrym, czy jest w to wszystko zamieszany? Proszę o 3 lub 4 komentarze :)
By Angela123
poniedziałek, 6 maja 2013
Rozdział 51
51
UWAGA! Są skargi, że jest za dużo postaci. Ja czytałam blogi gdzie było ich jeszcze więcej, ale ok. Polecam spisanie sobie bohaterów na kartce xd. W razie JAKICHKOLWIEK kłopotów piszcie w komentarzach ;) .
* Oczami Amandy *
Siedziałam na kanapie przykryta puszystym kocem i oglądałam jakiś film. Koło południa dzwonił Niall i mówił, że jutro wróci do domu i wszystko nam opowie. Hazza wybył gdzieś dwie godziny temu. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojżałam na zegarek, była 23:15. " Kto może przyjść o tej porze?"- pomyślałam i powoli podeszłam w stronę drzwi.
- Ama, to my, otwórz!- usłyszałam głos Louisa. Szybko przekręciłam klucz w zamku i wpóściłam ich do środka.
- Zayn?- spytałam, lecz doskonale znałam odpowiedź, wnioskując po ich smutnych minach.
- Znalazł się!- wykrzyknął nagle rozpromieniony Lou i wszyscy w trójkę( Louis, Bella i Zayn) weszli do domu.
- Zayn!- rzuciłam się chłopakowi na szyję.- Gdzie byłeś?- zapytałam, lecz on nie odpowiedział, tylko tempo patrzył się na mnie.
- Zayn?- zapytałam ponownie odsuwając się od niego o kilka kroków. Spojżałam na jego oczy.
- Przepraszam...- wyszeptał i z głuchym łoskotem upadł na podłogę.
- Dzwońcie na pogotowie!!!- usłyszałam jakby z oddali głos Belli, wszystko zaczęło wirować wokół mnie, sekunda ciągnęła się jak minuta... osunęłam się po ścianie, nie mogłam się ruszyć, byłam jak sparaliżowana… czerwono- niebieskie błyski za oknem... lecz nikt nie przychodził. Ja, Bella, Louis i Zayn w przedpokoju, ale nikogo innego... czas mijał, a życie ulatniało się z każdego z nas w innym tempie, ale zdecydowanie najszybciej z Zayna... Jeden... dwa...trzy...cztery...pięć...
* Oczami Liama *
( 1 godzinę wcześnniej )
" Muszę być odważny... zachowałem się jak skończony idiota i teraz muszę to odkręcić..."- powtarzałem sobie w myślach. Siedziałem na ławce w parku i czekałem na Amandę. Odpisała, że przyjdzie. Mijały kolejne minuty, dochodziła
23:20. Zadzwoniłem do Amy, żeby już nie przychodziła, bo o tej porze kręcą się tu różne typy z pod ciemnej gwiazdy, lecz ona nie odbierała.Martwiłem się o nią, to oczywiste. Szybko skierowałem się w stronę domu. Moja ręka powoli, jakby niepewnie zadzwoniła, bałem się, nie wiem czemu i czego... otworzyłem drzwi i skamieniałem. Zobaczyłem…
~~~
Hi! Jestem BAAAAAARDZO zadowolona z tych dwóch komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Dzięki. NO TO CO DZIEWCZYNY, POBIJAMY REKORD? LICZĘ NA 3 KOMENTARZE!!! PROSSSSZE :*
By Angela123
piątek, 3 maja 2013
C.D rozdziału 50
On skrywa więcej tajemnic niż ci się wydaje... nie odpadniesz z gry która się skończyła... porażka jest wystarczającą karą... a teraz żegnaj...- mruknął i złożył na moich ustach lodowaty pocałunek, a ja nie mogłam NIC zrobić. On zniknął, a ja bezwładnie opadłam na wilgotne deski...
~~~
Hej! PROOOOSZE KOMENTUJCIE!!!! Brak komentarzy naprawdę mnie martwi... :'(
By Angela123
Rozdział 50
50
* Oczami Holly *
" Kurde..." pomyślałam i odgoniłam ręką natrętnego komara.Przewróciłam się na drugi bok i chwyciłam telefon. Podświetliłam ekran i natychmiast przymknęłam oczy, bo " oślepiła" mnię jasność ekranu. Po chwili spojżałam na iPhona. Wyświetlacz wskazywał 2:34. Jednym, szybkim ruchem ręki odrzuciłam z siebie kołudrę i wstałam. Po omacku zapaliłam światło. Nie mogłam zasnąć. Wyjęłam z szafy szarą bluzę i naciągnęłam ją na siebie. Do kieszeni włożyłam telefon, a na stopy założyłam tranjmpki. Uchyliłam drzwi i stałam w nich chwilę, nasłuchując, czy czasem nie obudziłam Nialla. Powoli zaszłam na dół, ostrożnie stawiając każdy krok. Tuż przy drzwiach wyjściowych zaskrzypiały panele. " Cholera"- pomyślałam. Uchyliłam drzwi i wyszłam przed dom. Odwróciłam się i spojżałam na okno od pokoju Nialla. Teraz już znacznie pewniej i szybciej kierowałam się w stronę lasu. Po pięciu, może dziesięciu minutach stałam przed starą szopą, tą w której znalazłam Nialla. Weszłam do środka. Spod siana wyjęłam drewnianą drabinę i przystawiłam ją do czegoś w rodzaju antresoli w stodole, czyli jakby drugiemu poziomu z desek, które służyło do składowania słomy. Szybko wspięłam się po drabinie. Przejechałam dłonią po górze belki pod sufitem. Moja dłoń natrafiła na rzeźbione pudełko. " Jest!"- pomyślałam i odetchnęłam z ulgą. Zdjęłam je i otworzyłam. Przejechałam delikatnie opuszkami palców po... przedmiotach znajdujących się wewnątrz szkatułki. Nagle ktoś przyłożył mi zimną klingę noża do gardła.
- Witaj, Holly... Tęskniłaś?- usłyszałam doskonale mi znany, niski lekko zachrypnięty głos.
- Daj mi to...- mruknął i wyrwał mi z rąk szkatułkę.- Ta "gra", już trwa za długo. Trzeba ją skończyć, niestety, a może stety, tym razem to ja ją wygrałem, a ty przegrałaś… ale, to twoja wina... mogłaś być ze mną w drużynie… ale nie… ty wybrałaś złudną wolność, która powoli spalała cię od środka i wykończyła... teraz to już koniec, nie ma odwrotu. A co do twojego przyjaciela, to daj sobie z nim spokój... i... nie oceniaj ludzi po pozorach…
wtorek, 30 kwietnia 2013
Rozdział 49
49
* Oczami Louisa *
- Ja już nie mam pomysłów.- podniosłem ręce.
- Nie nie! Nie można nie mieć pomysłów! Nie można się poddawać!- Bella nie mogła spokojnie usiedzieć na miejscu, co wyglądało tak śmiesznie, że wybuchnąłem głośnym śmiechem.
- Nie śmiej się!- warknęła, po czym sama się uśmiechnęła.
- Atlantyda!!!- podskoczyłem
- Co to jest?- zapytała
- Atlantyda to ulubiona kawiarnia Zayna! Chodź! Musimy tam sprawdzić!- krzyknąłem podekscytowany i pociągnąłem dziewczynę za rękę.
* Oczami Holly *
- Nie rozumiem...- mruknęłam i pociągnęłam kolejny łyk gorącej herbaty- Dlaczego oni cię porwali?- zapytałam. Niall przeczesał dłonią włosy i głośno wypuścił powietrze z ust.
- Dziesięć lat temu, moja mama zachorowała. NIKT nie wiedział co jej dolega. Długo szukaliśmy pomocy, jakiegoś lekarstwa, czegokolwiek. Maura
(mama Nialla) z każdym dniem słabła. Byłem bezradny, zdesperowany. Po okolicy krążyły plotki o jakimś zmiennokształtnym który znał się na magii. Zacząłem go szukać i odnalazłem go. Obiecał uleczyć moją mamę wzamian za przysługę. Zgodziłem się. Maura wyzdrowiała, ale rok temu... zmarła w tajemniczych okolicznościach... Może miesiąc temu wracałem do domu przez park. Ktoś mnie złapał. Okazało się, że to ten wilkołak który uleczył Maurę. Chciał zapłaty.
* Oczami Nialla *
- Chciał zapłaty. Powiedział, że mam mu przynieść pięć pierścieni żywiołów. LODU, OGNIA, WODY, ZIEMI i POWIETRZA. - gdy to powiedziałem Holly aż podskoczyła na sofie. Przestraszyła się? Nie... nie było czego... kontynuowałem -Słyszałem o nich, ale to tylko legendy. Nie dostarczyłem ich mu, więc mnie porwał, nie wiem po co...- zakończyłem. Holly popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Chodź... dzisiaj pościelę ci w gościnnym, a jutro się zobaczy.- mruknęła
~~~
Hi! Proooosze o komentarze. TO BARDZO ZACHĘCA DO PISANIA.
By Angela123
niedziela, 28 kwietnia 2013
Rozdział 48
48
* Oczami Zayna *
Otworzyłem oczy. Leżałem związany gdzieś w lesie. Nagle zauważyłem jakąś rudowłosą dziewczynę siedzącą pod drzewem. " O co tu chodzi?!"- pomyślałem. Przypomniałem sobie wszystkie zdarzenia które pamiętałem, to co zdarzyło się przed tym jak straciłem przytomność. Tajemniczy telefon, ładną dziewczynę, pocałunki, jej twarz i moją krew... Bleee... Rudowłosa dziewczyna podbiegła do mnie.
- To ty...- szepnąłem i spojżałem na dziewczynę z obrzydzeniem.
- Oh Zayn... Przestań... A tak wogóle jestem Avril.
- Czego odemnie chcesz!?
- Już wkrótce się dowiesz…- uśmiechnęła się chytrze.
- Reszta wkrótce się zorientuje, zresztą pewnie już się zorientowała, że mnie nie ma, znajdą mnie...
- Zayn, Zayn, Zayn...- przejechała paznokciem po moim policzku- Jeszcze o tylu rzeczach nie masz pojęcia...
- Kim ty tak właściwie jesteś?!- warknąłem
- Za dużo chcesz wiedzieć. To niedobrze.- szepnęła i położyła mi dłoń na czole mamrocząc jakieś słowa.
Zasnąłem.
* Oczami Avril *
Uśpiłam chłopaka i pobiegłam w stronę jeziora. Zauważyłam siedzącą przy nim Naomi.
- Idź GO pilnować!- warknęłam w stronę dziewczyny. Przestraszona odwróciła głowę i już miała coś powiedzieć, ale zrezygnowała i poszła pilnować chłopaka.
- Ayana!- zawołałam. Coś zaszeleściło w krzakach.
- Hm?- usłyszałam za moimi plecami.
- Co robimy z Bellą?- zapytałam
- Teraz raczej zajmij się NIM. Sama poradzę sobie z Bellą.
- Przestań się tak rządzić!- warknęłam. Ayana obnażyła swoje lśniące kły. Cofnęłam się.
- Zamknij się! Ja tu rząde!
- Nie wcale nie... po prostu po JEGO śmierci przypisałaś sobie przywództwo!
- Aoh!- przewróciła oczami- Zapominasz się, Avril... Pamiętaj, że to odemnie zależy jego los. Wiesz o kogo mi chodzi.
- Ja... Sorry... - mruknęłam i pobiegłam wgłąb lasu.
~~~
Hej! Ostatnio oszalałam na punkcie "Stole my heart" hahaha ;). Proszę komentujcie. BTW jaką piosenkę 1D lubicie najbardziej?
By Angela123
piątek, 26 kwietnia 2013
Rozdział 47
47
* Oczami Nialla *
Nagle usłyszałem zgrzyt w zamku. Drzwi się uchyliły. Zobaczyłem wysoką, szczupłą brązowo włosą dziewczynę z niebieskimi oczami.
- Mój Boże!? Co ty tu robisz?- krzyknęła gdy mnie zobaczyła
- Ja... To dość dziwne... Zostałem porwany, siedzę tu od czterech dni…- mruknąłem
- CO? O matko, Niall... Chodź do mnie, dam ci coś do jedzenia i picia, a później odwiozę do domu…
- Skąd znasz moje imie?!- zdziwiłem się. Dziewczyna zarumieniła się i spóściła wzrok.
- Jestem Holly McCartney.- uśmiechnęła się
- Mmm... Coś kojaże nazwisko, ale nie moge sobie przypomnieć skąd.
- My... my chodziliśmy razem do przedszkola... przyjaźniliśmy się, ale ja wyjechałam z Irlandii do Londynu...
- TA Holly?! Ale, ty miałaś takie... rudo- brązowe włosy, okulary... WOW! Ale się zmieniłaś! Ja szukałem z tobą kontaktu na FB i Twitterze, ale nie znalazłem cię... Jak mnie poznałaś i co tutaj robisz?
- Jak założyliście zespół, to było o was dość głośno w mediach, zresztą nadal jest, patrzę się, Niall Horan, wszystkie dane się zgadzały, poza tym, wcale się tak nie zmieniłeś.- powiedziała Holly. Podniosłem jedną brew.
- Serio? Nie zmieniłem się?
- Ani troche. Nadal jesteś taki słodki i uroczy. No... może troche urosłeś. Chodźmy!- uśmiechnęła się, a na jej policzkach pokazały się słodkie dołeczki podobne do tych które ma Hazza. Skinąłem głową i powlekłem się za Holly.
- Nadal mi nie odpowiedziałaś po co przyszłaś do tej szopy.
- Ja... To jest takie moje miejsce... przychodzę tu jak chcę być sama lub chcę pomyśleć. O! Widzisz tam wzgórze, na nim jest mój dom. Chodź szybciej!- krzyknęła podekscytowana i pociągnęła mnię za rękę.
~~~
Hi! Piszcie komentarze proszę, nawet nie wiecie jaką przyjemność to sprawia.
NOWA POSTAĆ:
Holly McCartney 19 lat
By Angela123
Holly McCartney 19 lat
By Angela123
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział 46
* Oczami Nialla *
Siedziałem oparty o wilgotne, gnijące ściany stodoły. Od kiedy tu jestem, NIKT nie przyszedł. Próbowałem wszystkiego, żeby się ztąd wydostać. Byłem coraz słabszy i szczerze to nie liczyłem, że kiedykolwiek ztąd wyjdę. Nie wiedziałem czy jest dzień czy noc i ile dni tu już jestem. Nagle usłyszałem zgrzyt w zamku. Drzwi się uchyliły. Zobaczyłem...
* Oczami Harry'ego *
- Ok, czyli wszyscy znają i pamiętają- mówiła Amanda, a przy ostatnim słowie popatrzyła się na mnie, na co wystawiłem jej język- nasz plan?
- Tak.- odpowiedzieliśmy chórem w składzie ja, Lou i Bella.
Ja i Amanda mieliśmy szukać Nialla, natomiast Bella i Lou Zayna. Chwyciłem dziewczynę za rękę i pobiegliśmy do vana. Lou i Isabella mieli pojechać naszym czarnym samochodem*.(* mają ich kilka przyp.autora.)
- To gdzie jedziemy?- zapytałem gdy tylko weszliśmy do samochodu. Ama przeczesała włosy palcami i głośno wypuściła powietrze z ust.
- Harry... ja... ja nie wiem…- szepnęła a po jej policzkach spłynęły łzy. Przytuliłem ją.
- Wszystko będzie dobrze Ama... zobaczysz...- podniosłem jej podbrudek tak, że nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.
- Ama...- zacząłem- Czy ty… czy ty go kochasz?
- Co?- zdziwiła się
- Czy ty kochasz Nialla?- powiedziałem na jednym wdechu.
- Ale... ja... ja przecież jestem z Liamem...
- Nie... przestań... przecież wiem o tym całym zdarzeniu na
M.O.S.T.- cie.
- Ale skąd?
- Niall... Niall mi się zwierzył, że planuje coś takiego... Ama, to widać, że czujesz coś do niego...- szepnąłem, a dziewczyna się rozpłakała.
- Ja nie zrobie tego Liamowi!!!! Harry, co ja mam zrobić?!- krzyczała przez łzy
- Powiedz mu prawdę. Powiedz Niallowi, że nie jest ci obojętny.
- A Liam?
- Kochasz go... nie zostawiaj tego wszystkiego... niech twoje serce samo wybierze... zobaczysz, wszystko się ułoży...
- Wspaniale, Harry, mieć takego przyjaciela...- szepnęła i pocałowała mnie w policzek.
- Poszukajmy w parku...- uśmiechnąłem się i odpaliłem silnik.
~
Hi! Myślę, że rozdział lepszy niż poprzedni, ale sami to oceńcie. ROZDZIAŁ 47= 2 komy
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Rozdział 45
45
Na początku przepraszam, że tak dawno nie było rozdziału. Miłej lektury.
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
* Oczami Louisa *
Pakowałem swoje rzeczy. Przed chwilą dostałem wypis. Usiadłem na łóżku i wybrałem numer do Zayna. Pierwszy sygnał… drugi… trzeci… czwarty… piąty… szósty… sekretarka. Miał po mnie przyjechać już pół godziny temu. Do domu wróciłem taksówką. Wszyscy siedzieli w salonie. Liam i Amanda na jego kolanach, Harry na fotelu wpatrzony w sufit i Isabella na krześle przy stole. Panowała tam grobowa cisza.
- Hej! - krzyknął Harry gdy tylko pokazałem się w drzwiach.- Jest z tobą Zayn?
- N… nie... a co się stało?- zapytałem lekko zdziwiony zachowaniem Loczka
- Zayn wyszedł gdzieś wczoraj wieczorem i nie wrócił na noc.- wyjaśniła Amanda.- A Niall zaginął... nie wiemy gdzie jest nie ma go już trzy dni.
Opadłem na sofę i schowałem twarz w dłoniach.
- Co się dzieje? Tyle nieszczęść w tak krótkim czasie... Amanda, Zayn, Amanda, my wszyscy, Liam i jego serce, ja i mój stan, Niall, Eleanor, Zayn…- mówiłem- Nasz zespół się rozpada... my wszyscy... tu się dzieje coś złego...- zakończyłem.
- Coś musiało się stać...- mruknął Harry
- Ja... To znaczy u mnie w szpitalu była jakaś rudowłosa dziewczyna pytała czy znam Zayna i prosiła o jego numer. Przedstawiła się jako jego BYŁA DZIEWCZYNA...
- Ale chyba nie dałeś jej tego numeru!?- Liam aż podskoczył zrzucając Amandę na podłogę.
- Auuu!- krzyknęła dziewczyna
- Sorry...- uśmiechnął się Liam i podał jej rękę- No więc?
Spóściłem wzrok.
- A co miałem zrobić?!- krzyknąłem
- Zayn nie miał rudowłosej dziewczyny...- mruknął Harry
- Stop!- wrzasnęła Amanda i poderwała się z kanapy- Najpierw znajdźmy Nialla! Wydaje mi się, że już o nim zapomnieliście!
- A mnie- zaczął Liam- że stawiasz go wyżej niż nas.- mruknął i wyszedł z salonu trzaskając wyjściowymi drzwiami.
~~~
Hej! Jeszcze raz sorry. Jeśli macie jakieś pomysly na dalsze rozdziały piszcie w komach.
By Angela123
czwartek, 18 kwietnia 2013
Rozdział 44
44
* Oczami Ayany *
Dostojnie podeszłam do łóżka chłopaka. Usiadłam na krawędzi. Przejechałam długim, czerwonym paznokciem po jego rozgrzanym policzku. Jego krew tak smacznie pachniała. Miał bardzo rzadką grupę krwi.
- KIM JESTEŚ I CZEGO CHCESZ!?- krzyknął
- Już powiedziałam. Szukam Zayna Malika. Wiesz gdzie mogę go spotkać?- mówiłam spokojnie, lecz chłopak nie odpowiadał. Zaczęłam wbijać moje paznokcie w jego skórę.
- Auuuuua!- syknął
- Oh! Przepraszam...- skłamałam
- Dlaczego chcesz go spotkać?
- Ja... ja...- wtem coś mnię olśniło- Ja jestem jego dziewczyną...- mruknęłam, ale widząc zdziwienie na twarzy chłopaka szybko się poprawiłam- Jego BYŁĄ dziewczyną.
Lou patrzył na mnie nieufnie, ale po chwili rozpromienił się.
- Proszę! Oto jego numer.- uśmiechnął się podając mi jakiś kawałek papieru. Uśmiechnęłam się do niego kwaśno i głośno stukając obcasami o podłogę wyszłam ze szpitala. Wyciągnęłam z kieszeni telefon, zapisałam numer, po czym go wybrałam.
Pierwszy sygnał… drugi…trzeci…czwarty… piąty… Odebrał!
- Hallo?- usłyszałam ciepły głos
- Witaj... mam ważną sprawę...
- A kto mówi?
- Spotkajmy się za godzinę przed kawiarnią "Pełnia Księżyca". Przyjdź sam, bo to osobista rozmowa...
- Dobrze, ale...
PIIIIIIIIIII… rozłączyłam się i szybkim krokiem skierowałam się w stronę lasu.
* Oczami Zayna *
Zbiegłem po schodach na dół i założyłem kurtkę. Ubrałem buty i wyszedłem z domu. Po chwili stałem pod
" Pełnią Księżyca". Mało osób tu chodziło, bo kawiarnia była obskórna i często zamknięta.
Ja nigdy tam nie byłem. Po chwili zobaczyłem wysoką, szczupłą rudowłosą dziewczynę z bladą skórą i czerwonymi ustami. Miała ubrane czarne conversy, białą, koronkową sukienkę i czarne koronkowe rękawiczki. Przeszła obojętnie koło mnie, jednak po chwili zatrzymała się, obróciła na pięcie i zaczęła iść w moim kierunku.
- Ty jesteś Zayn Malik?- spytała
- Tak, a o co chodzi?
- To na mnie czekasz. Chodźmy.- powiedziała słodkim głosem i chwyciła mnię za rękę. Nie puściła jej, szła minimalnie za mną, lekko pochylając głowę do mojej szyji.
- To tutaj.- mruknęła i jednym zwinnym ruchem, tak mnię obróciła, że staliśmy przodem do siebie w odległości kilku centymetrów. Położyła mi dłonie na ramionach. Byłem trochę zdziwiony jej zachowaniem. Zbliżyła swoją twarz do mojej i delikatnie musnęła moje usta. Objąłem ją w pasie, a ona wplątała swoje dłonie w moje włosy. Pocałowaliśmy się jeszcze raz, ale teraz bardziej namiętnie. Usiedliśmy na ławce cały czas się całując. Czułem jej język na moim podniebieniu, po moim ciele przechodziły przyjemne dreszcze, to było wspaniałe. Nagle poczułem ukłucie na policzku. Po mojej twarzy ciekła krew, podobnie jak w ustach, czułem jej słoność. Odsunąłem się od dziewczyny, której imienia nawet nie znałem. Dotknąłem opuszkami palców policzka, był cały zakrwawiony. Popatrzyłem na dziewczynę. Jej kły były nienaturalnie długie i ostre. Całą twarz i kły miała ubrudzone moją krwią, którą zlizywała teraz ze smakiem. Byłem zszokowany. Później już nic nie pamiętam. Zemdlałem.
~~~
Hi! Jak się wam podoba ten rozdział? Piszcie w komentarzach uwagi i pochwały. ;)
NOWA POSTAĆ:
Avril Johnson 18 lat
By Angela123
Avril Johnson 18 lat
By Angela123
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 43
43
* Oczami Naomi *
- Jesteś jeszcze mała i... phahaha! GŁUPIA! Nie mów blondynce po co wróciłaś. Przestraszy się i ucieknie!
- Ale...- zaczęłam
- Ja tu jestem królową... nie to źle brzmi... raczej wampirem alfa... nie to też nie to... PRZYWÓDCĄ! Ja tu jestem przywódcą i to mnie masz się słuchać.- krzyczała co chwilę odgarniając swoje ognistorude włosy- Wszystkie jesteśmy już słabe... tylko JEGO krew przywróci nam siły. A teraz idź! Idź i wymyśl jak go porwiemy. Aoh! Albo nie sama mam lepszy pomysł.- pstryknęła palcami. Wtem jej ubrania przemieniły się na czarną skórkową kurtkę, czarne rurki, czarne szpilki, na nadgarstku miała bransoletkę z ćwiekami i rzemyki, na szyji długi naszyjnik, makijaż był też ciemny, usta czerwone, ale mimo dużej ilości czerni, dzięki dłuuugim rudym włosom wyglądała… prześlicznie i przepięknie. Mrugnęła do mnie i pobiegła w stronę miasta.
* Oczami Louisa *
- Weźcie mnie stąd wynieźcie i odrazu do trumny włóżcie bo ja już tego nie zniosę! Amanda, a ty się ogarnij! Wszyscy płaczecie a JA PRZECIEŻ ŻYJĘ!!!- krzyczałem- Jutro dostanę wypis, a teraz wracajcie do domu się wyspać i kupcie jakieś marchewki po drodze.- powiedziałem. Wszyscy mnie przytulali i całowali w policzek. Cieszyłem się, że ich widzę. No może nie wszystkich. ELEANOR. Siedziała obok i uśmiechała się do mnie. Tuż przed wypadkiem byłem u niej, widziałem jak całowała się z jakimś innym facetem. Chciałem z nią zerwać wcześniej, ale ten wypadek... W końcu wszyscy wyszli.
- Eleanor, mam dość!- krzyknąłem gdy zostaliśmy sami- Widziałem cię z innym, więc to KONIEC.
- Przepraszam...- mruknęła i wyszła. Wiedziała, że tak będzie, nie zaprzeczyła. Czyli znów jestem singlem...- pomyślałem i już miałem położyć się spać, gdy nagle ktoś wszedł do sali. Podniosłem głowę. Zobaczyłem wysoką rudowłosą dziewczynę.
- Znasz Zayna Malika?- zatytała prosto z mostu.
~~~
Hi! Jak się wam podoba?
Mała ankieta:
A) Liam+ Ama
B) Niall+ Ama
C) Zayn + Ama
Piszcie w komentach
NOWA POSTAĆ:
Ayana Sherwood 19 lat
By Angela123
Ayana Sherwood 19 lat
By Angela123
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Rozdział 42
42
* Oczami Liama *
- Co z nim?!- krzyknąłem i potrząsnąłem za ramiona Zayna który z kawą w ręku szedł w stronę sali Lou. On tylko spojżał na mnie.
- Chodźcie!- mruknął i chwycił Amę za rękę. Biegł przed siebie, zapominając, że kawa wylewała się na niego przy każdym kroku. Zayn wpadł do sali Lou, a ja z Amą zatrzymaliśmy się przed nią.
- Jesteś gotowa?- zapytałem
- Tak...- powiedziała niepewnie i nacisnęła klamkę. Obojgu nam w oczach stanęły łzy na widok tego, co było wewnątrz sali...
* Oczami Isabelli *
- Naomi?- cały czas nie mogłam uwierzyć w to, że odzyskałam swoją siostrę.
- Skończ już z tym!- krzyknęła- Nie wróciłam tu dla ciebie...
- Ale jak stałaś się wampirem?
- Aoh!- przewróciła oczami- Gdy spadłam do wąwozu... to inne wampiry... wypiły ze mnie krew... zamieniły mnie w wampira...
- Ale... powinnaś mieć teraz 6 lat na wieczność…
- Gdy stajesz się wampiren w tak młodym wieku, możesz wybrać sobie wiek na zawsze...
- Będziesz wiecznie niepełnoletnia?
- Nie... Przez to, że mam siostrę o rok starszą, do momentu ukończenia przez nią 18 lat, starzeję się normalnie. Tak więc, jak skończysz we wrześniu 18 lat, ja stanę się w pełni nieśmiertelna.
- Och! Nawet nie wiesz jak się cieszę!- chciałam się przytulić, ale Naomi odepchnęła mnię ręką i pokazała kły.
- Nie zbliżaj się!- wysyczała- A teraz idź i wróć jutro o tej samej porze.- krzyknęła i z prędkością światła pobiegła wgłąb lasu. Ja natomiast skierowałam się w stronę domu... One Direction.
* Oczami Amandy *
Siedziałam na krześle i płakałam. Trzymałam dłoń Lou, która była mokra od moich łez. Nie dopuszczałam do moich myśli i głowy niczego ani nikogo. Chciałam być sama.
~~~
Hi! ZGADUJCIE: Lou umarł/ żyje? Piszcie w komentarzach ;)
By Angela123
Liebster Award
LIEBSTER AWARD
Bardzo dziękuję z moją pierwszą nominację od Zuzka S.
REGULAMIN
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
A oto odpowiedzi na pytania od Zuzka S. :
1. Eragon, atramentowe serce, ulysses moore
2.nie mam chyba xd
3.plastyka, muzyka, biologia
4. Pisać: bloga, książkę, wiersze, piosenki, rysować, śpiewać, grać na gitarze, słuchać muzyki, czytać książki, patrzyć się za okno ;)
5.One Direction :*
6.Londyn, Brytyjskie Wyspy Dziewiczwe, Włochy lub Lazurowe Wybrzeże
7. Sama nie wiem. To co pisze na blogu to w 90% moje marzenia i idealny świat, to ja idealna moje wyobrażenia.
8. Myśl o tym żeby założyć bloga pojawiła się gdy przeczytalam jednego bloga z opowiadaniem a pisać zaczęłam po oglądnięciu filmu o blogu itd.
9. Nie wiem uwielbiam wszystkie słodycze. Kocham milkshake.
10. W- F a w szczegulności basen i matma
11. KOTY :*
A to blogi które ja nominuje:
1. http://damska-wersja-1d.blogspot.com/?m=1
2. http://blog1dlovestory.blogspot.com/?m=1
3. http://1d-anything-could-happen.blogspot.com/?m=1
4. http://anotherworldilove.blogspot.com/?m=1
5. http://i-need-a-somebody.blogspot.com/?m=1
6. http://1d-takemehome.blogspot.com/?m=1
7. http://takeyoutoanotherworld-1d.blogspot.com/?m=1
8. http://opowiadankoz1d.blogspot.com/?m=1
To tyle, chociaż wiem,że nie ma 11 ;)
A to moje pytania:
1. Ile masz/ macie lat?
2. Ulubiony zespół muzyczny/ wokalista?
3. Ulubione zwierze?
4. Dlaczego zdecydowałaś się pisać bloga?
5. Co czujesz pisząc blog?
6. Od kiedy piszesz bloga?
7. Co robisz w wolnym czasie?
8. Ulubiona książka?
9. Ulubiony film i serial?
10. Masz w domu zwierze/ rodzeństwo?
11. W 3 zdaniach o sobie ;)?
By Angela123
niedziela, 14 kwietnia 2013
Rozdział 41
41
* Oczami Isabelli *
- Naomi?- szepnęłam- Czy to ty? Ale... ale jak to możliwe?
RETROSPEKCJA
" Szczupła, siedmioletnia blondynka z dwoma warkoczykami trzyma swoją małą rączką sześcioletnią siostrę. Blondynka, starsza zaledwie o rok, ale znacznie odpowiedzialniejsza i doroślejsza od brunetki. Właśnie szły do swego tajemnego miejsca w lesie za rzeką.
- To już tutaj.- powiedziała blondynka wskazując wąwóz z wartką rzeką na dole i grubą liną zawieszoną na gałęzi drzewa nad wąwozem. Brunetka dzisiaj ma swoje szóste urodziny. A to taka ich rodzinna tradycja, że to miejsce poznaje się właśnie w szóste urodziny.
- Tu nie jest ładnie...- mruknęła młodsza i chciała odejść, ale starsza ją zatrzymała.
- Trzeba przejść przez rzekę.- powiedziała blondynka- Trzeba przeskoczyć trzymając się tej liny. Przeskoczę pierwsza. Pokażę ci jak.
- NIE! Poradzę sobie!- tupnęła nogą młoda brunetka i już trzymała się liny… wzięła rozbieg… odbiła się stopami od ziemi… leciała w powietrzu… nagle trzask… lina się zerwała… Blondynka pochyliła się nad przepaścią. Zobaczyła blade ciało siostry, zakrwawioną wodę, nie żyła, roztrzaskała się o skały. Jej ciało spłynęło z prądem rzeki. Blondynka pobiegła do domu. Gdy rodzice dowiedzieli się o tym, załamali się. Kilka dni później matka dziweczynek powiesiła się. Nie mogła znieść tego wszystkiego. Ojciec po stracie żony i córki znalazł ukojenie w alkocholu, narkotykach i hazardzie. Szybko przegrał cały majątek i pieniądze. Życie dziewczyny legło w gruzach."
- Wróciłam...- mruknęła Naomi- Tyle, że nie jestem już do końca sobą…- dokończyła obnażając wampirze kły.
~~~
Hi! Jak się wam podoba? Teraz będzie trochę magiczniej. Koment please. :*
NOWA POSTAĆ:
Naomi Moon 17 lat
Naomi Moon 17 lat
sobota, 13 kwietnia 2013
Ważbe, przeczytaj koniecznie i skomentujnt
WAŻNE! PRZECZYTAJ I SKOMENTUJ!!!
Myślę, że jestem wam winna wytłumaczenie ;) .
Właśnie pojawił się rozdział nr 40. Wszystkie moje rozdziały są tak któtkie, bo z braku czasu ( np: kończe lekcje 13:25 a w domu jestem najwcześniej o 15:10. Hurra autobusy) piszę rozdziały w notatniku... na telefonie. Jest ograniczona liczba znaków w jednej "notatce". Do tego LICZBA WEJŚĆ NA BLOGA BARDZO SPADA, NIE MÓWIĄC JUŻ O KOMENTARZACH. Kiedyś zastanawiałam się nad zawieszeniem bloga, ale wtedy wsparliście mnie. Teraz te myśli powróciły, a do tego BRAK WENY. Mam dwie prośby:
* Jeśli blog wam się podoba poledźcie go innym Directioners.
* Jeżeli serio się wam podoba, proszę komentujcie posty.
TO OD WAS ZALEŻY DŁUGOŚĆ ISTNIENIA TEGO BLOGA.
Chcę też podziękować Ani, za to, że jest ze mną od początku.
I ♥ U
By Angela123
Rozdział 40
40
* Oczami Amandy *
- Dobrze... Mhym... Co! Jak to? Jak to, po 48h!? Procedury? A wiecie gdzie ja mam te wasze procedury?! Ja! Ja niewychowany?! Nic? Po 2 dobach, to on już może nie żyć! Nazwisko? Liam Payne! - krzyczał rozmawiając z policjantem przez telefon. Wkońcu rozłączył się i rzucił telefonem o podłogę.
- Kurde!- mruknął pod nosem i opadł na sofę.
- Już spokojnie... wszystko będzie dobrze...- mruknęłam i przytuliłam chłopaka.
- Dzwonił Zayn?- szepnął
- Spokojnie... zadzwoni... pewnie jeszcze nie dojechał do szpitala...- nagle przerwał mi dzwonek telefonu. Przestraszona tym, co mogę usłyszeć za chwilę, spojżałam na Liama. Chłopak zrozumiał o co mi chodzi. Wstał z kanapy i nacisnął zieloną słuchawkę, po czym przełączył na tryb głośnomówiący.
- Liam, przyjedźcie do szpitala.
- Ale co się...
- Nie mam czasu. Po prostu przyjeżdżajcie!- krzyknął Zayn i się rozłączył.
- Chodź- powiedział i pociągnął mnie za rękę.
* Oczami Isabelli *
-Chodź- usłyszałam głos Liama. Przykucnęłam na półpiętrze, tak, że nie mogli mnie zobaczyć. Po chwili usłyszałam pisk opon i warkot silnika, co oznaczało, że pojechali. Zbiegłam do przedpokoju, na stopy założyłam zwykłe, niemarkowe trampki, chwyciłam swoją torbę i wybiegłam z domu. Na wycieraczce położyłam wcześniej napisaną karteczkę do Zayna i reszty 1D. Biegłam przed siebie nie zastanawiając się gdzie zmierzam. Gdy zaczęło się zciemniać, przystanęłam. Byłam już poza Londynem, przed lasem. Usłyszałam wycie wilków, nie bałam się. Pewnym krokiem przedarłam się przez ciemną ścianę z gałęzi drzew. Usiadłam ja omszałym kamieniu u spojżałam w lustro wody w jeziorze.
- Chodźcie do mnie bracia i siostry!- krzyknęłam na cały głos. Znów spojżałam w wodę. Odbicie które się w niej ukazało, przeraziło mnie. Zobaczyłam...
~~~
HEJ! Czy jesteście za, żeby moje opwiadanie stało się bardzej
'magiczne' piszcie w komentarzach.Dziś krótko:
KOMENT PROSZE :*
By Angela123
czwartek, 11 kwietnia 2013
Rozdział 39
39
* Oczami Liama *
- Amanda! Powtórz jeszcze raz, ale spokojniej.- poprosiłem
- Dz...dzwonn...dzwonił Harry... on...on jest... on jest w szpitalu... u Louisa... mamy przyjechać... bo... coś się stało...- mówiła, a przy ostatnim słowie się rozpłakała.
- Chodźcie...- mruknąłem i chwyciłem kluczyki od samochodu.
- Gdzie jest Niall?- zapytałem
- Ja... Ja go nie widziałam od wczorajszego popołudnia.
- Niall?- zawołał Zayn
- W pokoju też go nie ma!- krzyknęła z góry Ama.
- Zadzwonię do niego.- powiedziałem i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, wybrałem numer do Irlandczyka.
Pierwszy sygnał… drugi… trzeci… czwarty… piąty… sekretarka.
- Nie odbiera...- mruknąłem i przerwałem monolog sekretarki naciskając czerwoną słuchawkę.
- Chodźmy... - mruknął Zayn i wziął idemnie kluczyki. Powlekliśmy się za nim.
* Oczami Nialla *
Byłem już całkowicie związany. Ręce, nogi, tułów przywiązany do jakiejś belki, usta zaklejone taśmą klejącą. Byłem zamknięty w jakiejś starej stodole. W kącie zauważyłem zardzewiałą puszkę z wodą i kawałek suchego, spleśniałego chleba. Spróbowałem sięgnąć ręką do kieszeni. Miałem w niej scyzoryk. Po wielu próbach udało mi się go otworzyć. Przeciąłem sznur, którym miałem związane ręce. Później było już łatwiej. Wyswobodziłem nogi, zdjąłem taśmę klejącą, odwiązałem się od słupa. Schowałem scyzoryk i sięgnąłem do kieszeni po telefon.
- Kurde! Zabrał mi komórkę!- syknąłem. Spróbowałem otworzyć/ wywarzyć drzwi. Nie udało mi się. Widać, to wcale nie będzie takie proste, żeby się ztąd wydostać.
~~~
Dzisiaj znowu krótko, ale mam krótkotrwały zanik weny :'( Jedynyn lekarstwem są komentarze. Proszę, pomóżcie mi się wyleczyć.
By Angela123
środa, 10 kwietnia 2013
Rozdział 38
38
* Oczami Amandy *
Leżałam na łóżku i myślałam. Myślałam o tych codziennych nieodebranych połączeniach i SMS'ach od mojej rodzicielki. Nagle zadzwonił telefon. Już chciałam odruchowo odrzucić połączenie, ale spojżałam na wyświetlacz. Dzwonił Harry.
- Co?- burknęłam
- Szybko, przyjeżdżajcie do szpitala, bo Louis...- nie dokończył, ale mówił bardzo smutnym i przygnębionym głosem.
- Hallo! Harry? Jesteś tam?- nie odpowiadał. Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i wybiegłam z pokoju.
* Oczami Nialla *
Powoli zacząłem odzyskiwać przytomność. Widziałem zamazane kontury, później zacząłem słyszeć przytłumione głosy. Leżałem w jakiejś ciężarówce, byłem związany i zakneblowany. Ciężarówka gwałtownie zachamowała, a ja przesunęłem się do przodu i uderzyłem głową w jakąś skrzynię. Ktoś szarpnął za drzwi. Na jasnym tle, odznaczała się czarna, wysportowana sylwetka jakiegoś faceta.
- Wyłaź!- wrzasnął.[ Hi! Jeśli to czytasz to napisz w komentarzu " Ciężarówka"] Posłusznie wykonałem jego polecenie, bo w moim położeniu, było to najrozsądniejsze posunięcie.
- Daj mi jeszcze kilka dni!- warknąłem.
-Buuhahaha!!!- chrapliwie się zaśmiał- Kilka dni, to ty sobie posiedzisz w tym domku!- krzyknął wskazując na jakąś starą rudere. Zanim się zpostrzegłem, przyłożył mi do ust szmatkę nasączoną czymś usypiającym. Odpłynąłem.
~~~
Hej! Bardzo przepraszam,że dawno nie było rozdziału, a ten jest baaaaardzo krótki i czyta się go dwie minuty, ale mieliśmy dziś wycieczkę klasową do Krakowa.
Mimo wszystko proszę o komentarze.
By Angela123
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Rozdział 37
37
* Oczami Harrego *
Leżałem na łóżku wpatrzony w sufit. Nie myślałem o niczym. Przez ostatni czas, nie gadałem z chłopakami,ani z Amandą. Większość czasu spędzałem w swoim pokoju. W naszym zespole działo się coraz gorzej. Częściej się kłucimy, kariera zeszła na dalszy plan, w mediach aż huczało od plotek o rozpadzie 1D. Każdy z nas wiedział, że tak dalej być nie może, że trzeba z tym skończyć, ale nikt nie chciał zrobić tego pierwszego kroku.
- Dość!- krzyknąłem i zbiegłem na dół, do vana.
* Oczami Eleanor *
Już przeszło trzy tygodnie Lou jest w szpitalu. Lekarze zaczęli tracić nadzieję, fani opłakiwali jeszcze żywego chłopaka, dostawałam mnóstwo listów z kondolencjami. Siedziałam przy Lou i trzymałam go za rękę.
- Będzie dobrze...- powtarzałam sobie, bo lekarze już dawno przestali to robić. Wtem ktoś wpadł do sali. Szybkim ruchem przetarłam łzy z policzków. Odwróciłam się. To był Harry.
- Co jest?- zapytałam zdziwiona
- Eleanor! MUSIMY go uzdrowić!
- CO?! Co ty pieprzysz?!- z moich oczu znowu popłynęły łzy.
- Ella... nie wiem jak...- chłopak usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Położyłam głowę na jego ramieniu i płakałam... nie mogłam powstrzymać łez.
- Będzie dobrze... zobaczysz...- szeptał
- Nie Harry... nic już nie będzie dobrze... jeśli do soboty się nie wybudzi, to już nic się nie będzie dało zrobić. Gdyby wybudził się teraz, to byłby już cud...
Naszą rozmowę przerwał długi, głośny pisk jednej z maszyn. Do sali wbiegło kilku lekarzy i pielęgniarek. Wyprosili nas z sali. Przystąpili do reanimacji. Popatrzyłam na chłopaka przez szklane drzwi.
- Nie rób mi tego, Lou. Nie zostawiaj mnie...- szepnęłam i osunęłam się po zimnej ścianie.
- Boże spraw, by Lou to przeżył...- powiedział Harry i chwycił mnie za rękę.
~~~
Hi! Podoba się wam rozdział? Komentarze proszę :*.
By Angela123
niedziela, 7 kwietnia 2013
Rozdział 36
36
* Oczami Amandy *
- Gdzie ty byłaś?!- krzyknął Liam, gdy tylko ukazałam się w drzwiach.
- Ale... to ty nie wiedziałeś?- jąkałam się.
- Ale co nie wiedziałem. Obudziłem cię i...
- Ja byłam na M.O.S.T- cie z Niallem.- Liam zrobił zdziwioną minę, po czym objął mnie ramieniem i wprowadził do domu. Położyłam mi dłonie na ramionach i lekko przechyliłam głowę patrząc mu prosto w oczy.
- Nie mususz się o mnie aż tak martwić. Jestem już duża.- powiedziałam, a on spojżał na mój nadgarstek.
-Co to? - zapytał wskazując na bransoletkę z serduszkiem BFF.
- A nic...- mruknęłam i szybko pobiegłam do mojego pokoju. Czułam, że chłopak odprowadzał mnie wzrokiem. Martwił się. Wiedziałam o tym. Prawdziwy Daddy zespołu.
* Oczami Nialla *
- Masz to?- burknął napakowany facet w kapturze.
- Daj mi jeszcze kilka dni.- powiedziałem.
- Nie ma kilku dni!- dotkliwie uderzył mnie w brzuch, tak, że aż się zwinąłem z bólu
-Przedłużałem ci już termin kilka razy. DAJ MI TO!
- Byłem w szpitalu! Jak miałem to zdobyć?!
- Oh! Pech! Czas abyś spłacił swój dług!- warknął i uderzył mnie czymś w głowę. Zamdlałem.
* Oczami Isabelli *
- Zayn?- nieśmiało nacisnęłam klamkę od drzwi pokoju chłopaka. W środku panował kompletny bałagan. Po podłodze walały się ubrania, puszki, książki... Z łazienki wyszedł chłopak i wskazał, abym usiadła na łóżku. Wyciągnął z szafki apteczkę i zmienił mi opatrunek.
- Zayn... Ja tak dłużej nie mogę... Całymi dniami siedzę w pokoju... Ja zadzwonie do koleżanki... u niej przenocuję przez kilka nocy, a później znajdę coś sobie.
- Nie! Możesz zostać tu jak długo chcesz! Zabiore cię do kina, chcesz?
-Z tym?- wskazałam na twarz.
- Och, już dobrze, tylko się nie złoźć. Oglądniemy film na DVD.- powiedział i objął mnie ramieniem. Przy nim czułam się bezpieczna.
~~~
Hej! Ania, przez ciebie nie śpię! Hahaha żart. Konentować proszę.
By Angela123
Subskrybuj:
Posty (Atom)