Translate

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 70

70 Los Angeles. Godzina 4:28.( druga doba po przelocie). Ciemną jeszcze o tej porze ulicą szła siódemka ludzi. W zasadzie sztuką było znalezienie ciemnej ulicy w L.A, z powodu ogromnej ilości świecących bilbordów, klubów i kasyn... Mimo to tym ludzią się to udało. Nagle grupa zatrzymała się i usiadła na krawężniku. Długowłosa brunetka właśnie skończyła opowiadać pewną historię. Część grupy siedziała teraz z otwartymi ze zdziwienia ustami i to byli ci co słyszeli to po raz pierwszy. Druga część osób tylko potakiwała głowami i dopowiadała co 10 zdanie i to byli ci co już znali tą historię. Blondynka odchyliła głowę do tyłu a z jej oczu popłynęły łzy. Ale tak ze szczegułami... Liam Payne, Louis Tomilson, Niall Horan, Zayn Malik, Isabella Moon, Holly McCartney i… a kim była ta siódma osoba dowiecie się w krótce. Mogę wam tylko powiedzieć, że to chłopak i póki co nazywajmy gi Strażnik. Nie byli oni alkoholikami, narkomanami... nic z tych rzeczy. Do stolicy "niezdrowej" zabawy i rozpusty przybyli w zupełnie innym celu... NO KONIEC TEJ NARRACJI!!! WRACAMY DO OPOWIADANIA :D. * Oczami Holly * Strażnikowi udało się przywrócić chłopakom i Belli ich młodość. Na szczęście. Siedziałam na krawężniku obok Strażnika i bawiłam się sznurkiem od kaptura przy jego bluzie. Z każdym moim ruchem czułam na sobie wzrok Nialla. Odsunęłam się od Strażnika i wstałam otrzepując spodnie. - Chodźmy.- mruknęłam, bo miałam już dość grobowej ciszy, która panowała między nimi od czasu spotkania pod "Pełnią Księżyca". Wszyscy leniwie podnieśli się ze swoich miejsc i podążyli za mną, a ja kierowałam się do hotelu Lotos. ~ DOBĘ WCZEŚNIEJ GODZINA 00:10, L.A~ * Oczami Amandy * Na chwiejących się nogach z zacieszem na twarzy wyszłam z porshe. Chłopak podniósł mnie i wniósł do swojej willi. Usiadł na szezlongu i posadził mnie na swoich kolanach. Uśmiechnęłam się zadziornie. On przejechał swoją dłonią po moim nagim udzie( ponieważ byłam w ubrana w mini spódniczkę). Facet zamruczał a ja dałam się ponieść... ( Hejo! Taka mała ankieta. Jak myślisz co działo się później między tym chłopakiem a Amandą? Proszę przynajmniej o jeden komentarz z odpowiedzią- to jest cena nowego rozdziału.) * Oczami Harry'ego * Usłyszałem dzwonek do drzwi i odrazu pobiegłem otworzyć. Oparta o framugę drzwi stała Ona! Wreszcie po tak długim czasie rozmawiania z nią tylko przez starą księgę mogłem zobaczyć ją na żywo, mogłem jej dotknąć. Popatrzyłem na jej długie krwisto ogniste długie włosy, bladą cerę i prześwitującą, kusą koronkową sukienkę. - Witaj.- powiedziałem i przyciągnąłem ją do siebie. Zanim zdąrzyła cokokwiek powiedzieć, złączyłem nasze usta w długim pocałunku. Nie odrywałąc się od siebie weszliśmy do salonu i położyliśmy się na kanapie... * Oczami Nialla * Mimo, że śpimy w najlepszych pokojach w hotelu, nie mogłem zasnąć. Po cichu, żeby nie obudzić Zayna wstałem z łóżka i zakładając Nike i kurtkę, wyszedłem na korytarz. Przechodziłem właśnie koło pokoju 112, gdy coś mnie tknęło. Chwyciłem za klamkę tego pokoju i wtargnąłem do niego- do pokoju Holly. Mieszkała w nim sama. W pokoju było cicho, dziewczyna była w łazience. Nożem otworzyłem drzwi. Holly była w wannie. - Aaa!- krzyknęła na mój widok. Zatrzymałem się nie wiedząc co mam zrobić, gdy nagle zrobiło mi się słabo. Coś przejęło nademną kontrolę. - Mam dość!- wrzasnąłem. Zrzuciłem z siebie buty i wskoczyłem do wanny. - Niall co ty wyprawiasz?!- krzyknęła przerażona Holly. - Dostaję to na co zasługuję!- warknąłem i wbiłem się w jej usta. - Co ci odwaliło!- Holly odepchnęła mnie od siebie i wyskoczyła z wanny. - Tylko jedno ci w głow... A co ja wogóle mówię! Wynoś się z tąd! - Tak?- warknąłem- Zobaczymy! Dostanę to co chcę!- nagle zrobiło mi się znowu czarno przed oczami. - Holly?- szepnąłem- Gdzie ja jestem?- zapytałem- Ostatnie co pamiętam, to jak wszedłem do twojego pokoju...- dziewczyna przewróciła oczami i uderzyła mnie pięścią prosto w twarz. Na podłogę popłynęła moja gorąca krew... - Co ci odpiep...- krzyknąłem próbując zatamować krwotok. W odpowiedzi brunetka uderzyła mnie pięścią w brzuch i kolanem w krocze. - A teraz wynoś się z mojego pokoju! - Ale... - Won!- wydarła się wypychając mnie kopniakiem w brzuch za drzwi... - Holly...- szepnąłem osuwając się po ścianie w korytarzu. Łzy zmieszały się na mojej twarzy z krwią. - Holly co ja zrobiłem?!?!? ~~~ Hejo! Przepraszam za opuźnienia i za pokręcony rozdział. Jeśli pytania lub opinie→ piszcie w komentarzach. :D By Angela123

1 komentarz:

  1. Hej, skomentowałabym wcześniej, ale nie miałam dostępu do internetu :)
    A więc tak rozdział trochę pokręcony to prawda, ale i tak super.
    Haha aż boję sobie wyobrazić co oni tam robili ^^
    Czekam na kolejny z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń