Translate
środa, 8 maja 2013
Rozdział 52
52
* Oczami Liama *
Otworzyłem drzwi i skamieniałem. Zobaczyłem… to było nie do opisania... to było straszne... Zayn a wokół niego Bella, Lou i Ama, leżeli na podłodze bladzi, przeraźliwie chudzi. Wyglądali jak więźniowie z jakiegoś obozu. Skóra ich była niemal naciągnięta na kości, nadodatek byli jakby starzy(?)! Widać było na ich wykrzywionych w grymasie twarzach zmarszczki, a włosy przecinały srebrne nitki siwizny. Podbiegłem do Amy, a następnie do wszystkich innych. Żyli, oddychali, najsłabszy i najbardziej wyniszczony był Zayn. Powróciłem do Amandy. Przyjżałem jej się uważnie i doznałem ponownego szoku. Teraz całe jej włosy były siwe, ciękie i rzadkie. Twarz pokrywały baaardzo liczne i głębokie zmarszczki. Ona była po prostu stara!
- Ama!- zawołałem i delikatnie nią potrząsnołem. Dziewczyna poruszyła się i powoli wstała. Aż odskoczyłem gdy się podniosła. Ona... ona była taka... taka martwa, ale żywa...
- Liam?- szepnęła- Liam, co się stało?- zapytała. Głośno przełknąłem śline i popatrzyłem na Zayna. Moją uwagę przykuła blizna na lewym ramieniu, była " świeża".
- Chodźmy stąd...- mruknąłem i wyprowadziłem po kolei całą czwórkę z domu do ogrodu, mimo, że dochodziła 00:00.
- Gdzie znaleźliście Zayna?- zapytałem raz jeszcze starego Louisa.
- Ja... Ja nie pamiętam!- warknął i pacnął mnię dłonią w czoło.
- Aoh! Ja nie wytrzymam!- warknąłem. Bella i Zayn byli cały czas nieprzytomni. Podeszłem do Amandy.
- To... to wszystko... to magia?- zapytałem w przestrzeń
- Liam... ja nie wiem, ale... poradzisz sobie, Harry za chwile wróci, co kolwiek to jest, poradzimy sobie.- szepnęłam mi na ucho i objęła ramieniem.
- Kocham cię...- mruknąłem i pocałowałem ją w usta. Nagle ni ztąd ni z owąt, pojawił się Harry. Trzymał coś w rękach. To było jakby drewniane, rzeźbione nieduże pudełko. Gdy nas spostrzegł, schował szkatułkę za plecami. Postanowiłem nie dociekać co to jest.
- Co się stało? - zapytał podchodząc do nas.
- Sam chciałbym wiedzieć…- mruknąłem i przypadkowo popatrzyłem mu prosto w oczy. Zobaczyłem w nich płomienie. Hazza wyciągnął rękę i odgarnął włosy z czoła Belli. Jego dłonie błyszczały, jakby miał pod skórą iskry. Popatrzyłem na niego zdziwiony, lecz on posłał mi tylko spojrzenie " to nie twoja sprawa" i doszedł do domu.
~~~
Hejo! Jak się wam podoba? Co myślicie o Harrym, czy jest w to wszystko zamieszany? Proszę o 3 lub 4 komentarze :)
By Angela123
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jak na razie nie mam żadnej teorii, ale tu mnie kompletnie zaskoczyłaś! Tym, że się zestarzeli i tym czymś (cokolwiek to jest) co się dzieje z Harrym :)
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwością na kolejny <3