Translate
wtorek, 14 maja 2013
Rozdział 54
54
* Oczami Nialla *
- Daleko jeszcze?- mruknąłem
- Hey! Jedziemy dopiero 5 minut!
- Głooooodny jestem...- fochnąłem się
- No już, Niall, nie marudź.
- Mmm... jak będziemy w centrum, musze wstąpić do chłopaków na chwilę, wyjaśnić im co i jak...- mruknąłem i popatrzyłem na Holly. Ona tylko skinęła głową i dalej jechaliśmy w milczeniu... okropnym milczeniu... Zapatrzyłem się w ciemny las za szybą. Holly mieszkała na małym wzgórzu pośrodku lasu- na odludziu. Miało to także swoje plusy jak... no na przykład było cicho(?) Nie... ja nie widzę plusów mieszkania tutaj samemu... TU BYŁO STRASZNIE!!!
- A vampiry?- zapytałem
- CO?!
-Yyy... no... vampiry... czy są tu vampiry?
- Niall co ty pieprzysz?- popatrzyła się na mnie jak na postrzelonego- Czego ty się nawdychałeś?!
- Noo... booo... - nie wiedziałem jak można to wytłumaczyć. Dziewczyna patrzyła na mnie jeszcze chwilę, wyczekująco, jednak po chwili znów skupiła się na drodze.
* Oczami Narratora *
Avril klęczała nad jeziorkiem. Pogoda idealnie oddawała stan jej ducha. Było pochmurno, padał deszcz. Po bladej twarzy dziewczyny spływały stróżki łez, które mieszały się z kroplami deszczu. Wiał silny i zimny wiatr, który muskając jej przemoknięte ciało przyprawiał ją o dreszcze. Powoli zapadał zmrok. Rudowłosa nachyliła się nad taflą wody i delikatnie zanurzyła w niej dłonie, jakby bała się, że zakłuci równowagę wszechświata. Jej gorzkie łzy kapały do jeziora. Avril niemo wypowiedziała ciąg słów, ale nie było to żadne zaklęcie. Żałowała tego co zrobiła, chciała cofnąć czas, chciałaby znowu być zwykłą osiemnastolatlą, mieszkającą w Londynie przy Coronation Street 2/35*, wolała by wtedy umrzeć niż stać się...no właśnie... kim ona tak właściwie była? Niestety nie było możliwe aby cofnąć czas, chociaż... w jej umyśle zrodził się pewien pomysł. Nie... to niedorzeczne... znowu ogarnął ją smutek. Chciała choć na chwilę, jeden ostatni raz uścisnąć ich wszystkich, powiedzieć co czuje, pocałować GO... ale to niemożliwe, jednak ona wolała zaryzykować, rzucić się pod prąd, zamiast uciekać, to stawić czoło problemowi, w końcu do tego była stworzona i to robiła całe życie... w tym momęcie liczyło się dla niej tylko jedno, miała tylko jeden cel: Londyn Coronation Street 2/35.
~~~
*Coronation Street 2/35 nie wiem czy jest taka ulica i czy istnieje taki adres
;P
YEP! Jest kolejny rozdział! Co myślicie? Komentować proooosze ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super! Coraz więcej zagadek... Czekam na rozwikłanie chociaż jednej... :) <3
OdpowiedzUsuń