Translate
wtorek, 21 maja 2013
Rozdział 57
57
* Oczami Holly *
- A więc?- zapytał Liam, gdy usiedliśmy na dywanie.
- Niall...- mruknęłam, patrząc się znacząco na chłopaka.
- Wszystko zaczęło się gdy miałem dziewięć lat…*- zaczął opowiadać irlandczyk. Liam słuchał z wielkim zainteresowaniem. Niall skończył opowiadać, a w pokoju zapanowała cisza. Przerwał ją Li.
- Chcesz powiedzieć, że zmiennokształtni istnieją?!
- Li, wiem, że to brzmi absurdalnie, ale... tak... ONI istnieją...- mruknął Nialler. Znowu zapanowała cisza. Po minie Liama było widać, że myśli o tym wszystkm, oraz, że zastanawia się czy nam wierzyć.
- Dobra!- powiedział wreszcie- A ty, Holly, co nam chciałaś opowiedzieć?
- Legendę i moją własną historię...- mruknęłam- Tak więc…Dawno temu, na świecie równolegle żyli ludzie i... wampiry, zmiennokształtni, wilkołaki, elfy, krasnoludy, czarodzieje...(itp) W dowód przymierza, stwożyli oni 5 Pierścieni: lodu, ognia, wody, ziemi i powietrza. Zostały one złożone w kryształowym pałacu. Niedługo potem, vampir sir Charles Cullen, który często spotykał się z elfką lady Meredrith, która zamieszkiwała ten pałac, wyczuł niezwykłą energię którą wytwarzały Pierścienie. Kusiły go i ciągnęły do siebie. Pewnej nocy, pokusa była zbyt silna. Charles zakradł się do pałacu. Pech chciał, że obudził Meredrith. Ta, myśląc, że kochanek przyszedł do niej, chciała go zaciągnąć do swojej sypialni. Zdenerwowany Charles pochwycił wiszący na ścianie sztylet i dźgnął nim prosto w serce pięknej Meredrith. Ugodzona diamentowym ostrzem dziewczyna, upadła nieżywa na kryształową posadzkę. Krew powili plamiła nieskazitelne lustrzane płyty. Charles nie przejął się tym, popychany rządzą władzy nad Pierścieniami. Zbiegł do skarbca i bez problemu pokonał wszystkie drzwi. Odnalazł szkatułkę z Pierścieniami i wybiegł z piwnic. Rządza powoli w nim gasła. Będąc na powierzchni zobaczył ciało młodej Meredrith. Dopiero wtedy zrozumiał co zrobił. Zaślepiła go rozpacz, podobnie jak wcześniej rządza władzy. Zdesperowany ubrał na palce wszystkie pięć pierścieni i próbował wskrzesić ukochaną.
Nie umiał się nimi posługiwać. Zaklęcia które rzucał padały na niego, co po chwili uczyniło go nieśmiertelnym. Zaczął pragnąć krwi. Pierścienie znowu przejęły nad nim kontrolę. Wbił swoje ostre kły w szyję Meredrith i wypił jej krew. Ten uczynek sprawił, że Charles przestał być dawnym sobą. Teraz rządziły nim Pierścienie. Vampir zgromadził wielką armię, która niszczyła wszystko co napotkała na swojej drodze. Szerzyło się spustoszenie, morderstwa, gwałty, rabunki, pożary... tamten świat pogrążał się w ruinie. Wszystko przerwało jedno wydarzenie. Charles'a otruto, ale ponieważ był nieśmiertelny, zapadł w swego rodzaju hibernację na 1000 lat. Jego cała majętność została zrabowana, a pierścienie wpadły w ręce przypadkowych zmiennokształtnych, vampirów, elfów i czarodzieji. Wszyscy przenieśli się ze swojego, do świata ludzi i zaczęli żyć wśród nich. Z czasem "magiczne istoty" zaczęły "krzyżować" się z ludźmi i między sobą. Po jakimś czasie powstał nowy gatunek istot. Byli oni mieszanką ludzi i czarodzieji z dalekimi przodkami elfów i zmiennokształtnych. Wyglądem przypominali zwykłych ludzi, lecz mieli zdolności zarówno czarodzieji, elfów, ludzi i zmiennokształtnych. Z początku nie mieli szczególnej nazwy. Po jakimś czasie zjednoczyli się. Ich głównym celem stało się odnalezienie Pierścieni i przywrócenie imperium dawnej potęgi. Posiadali tylko jeden Pierścień, Pierścień Ognia. Poprzysięgli go strzec za wszelką cene. Nazwali się Strażnikami, bądź Strażnikami Ognia. Jednak Pierścień kusił także ich. Strażnicy zaczęli walczyć między sobą. Mała grupka z nich, tych którzy mieli bezpośredni dostęp do Pierścienia, przewiozło go potajemnie w odległe, bezpieczne miejsce. Zjednoczeni Strażnicy Ognia, jak się nazwali, stali się jakby jedną rodziną. Z pokolenia na pokolenie pilnowali swojego Skarbu. Jednak po 1000 lat, Charles powrócił. Cały czas chciał pomścić śmierć Meredrith. Chciał zebrać wszystkie Pierścienie. Lata mijały, a on rósł w siłę. Co chwila, siłą próbował odebrać Pierścień, lecz nie udawało mu się to.
Charles był niezwykle chytry. Do tego cały czas był młody (19 lat) i piękny. Oczarowywał Strażniczki, a ona zakochiwały się w nim do szaleństwa i były w stanie zrobić dla niego wszystko. Dzięki temu Charles szybko zdobył szpiegów i… dowiedział się gdzie jest Pierścień…- przerwałam opowiadanie i popatrzyłam się na chłopców. Było widać, że nie mogą tego pojąć. Wzięłam głęboki oddech i kontynuowałam historię- W 2010 roku poznałam pewnego chłopaka. Był miły, słodki, przyatojny i czarujący. Zakochałam się w nim, ale na krótko, póki nie odkryłam jego sekretu. Był on synem Charles'a i Meredrith, który zrodził się dopiero w 1994r. Teoretycznie był młodszy od ojca o rok, ale Charles to vampir. Wracając do niego, (syna Charles'a) pomagał on ojcu w wykradaniu Pierścienia ( jaki ojciec taki syn)... Niestety gdy powiedziałam mu, że od niego odchodzę, było już zapóźno. Zeszłej nocy On powrócił.**- popatrzyłam przepraszająco na Nialla- W nocy nie mogłam zasnąć, więc poszłam do lasu się przejść. On mnie tam znalazł i ogłuszył, ale najgorsze jest to, że ukradł to, czego miałam strzec za wszelką cene i do końca życia- Pierścień Ognia... Tak, jestem Strażniczką...- zakończyłam. Chłopcy byli osłupieni.
- I co teraz?- zapytał Niall
- Musimy go doebrać...- szepnęłam
~~~
* Niall opowiada tę samą historię co w rozdziale 49.
**Holly nawiązuje do historii z rozdziału 50.
Hejo! Chciałam, żeby ten rozdział był najdłuższy w historii tego bloga, ale chyba mi nie wyszło. :P piszcie w komentarzach co myślicie.
PROSZĘ O 3 KOMY :*
By Angela123
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To jest mega zajebiste!! Ta cała legenda! Sama ją wymyśliłaś? ;0
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny <3
Haha dzięki :* a co do legendy, to tak, sama ją wymyśliłam w 100%. Jeszcze 2 komy i dodam nowy rozdział. ♥
UsuńBy Angela123