Translate

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 55

55 WAŻNE! PRZECZYTAJ CAŁĄ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!! * Oczami Narratora * Londyn. Ciemne chmury całkowicie zasłoniły błękitne niebo i słońce, na rzecz deszczu, który strumieniami lał się z nieba. Wszyscy londyńczycy byli przyzwyczajeni do takiej paskudnej pogody, która mogła ciągnąć się tygodniami, jednak zapadał zmierzch i wszyscy pochowali się do swoich domów i mieszkań, by przy ciepłym kominku lub 500000 odcinku "Mody na Sukces" zjeść bardziej lub mniej wykwintną kolację, w większym lub mniejszym gronie rodzinnym. Niektórzy mieszkali sami, w małych kawalerkach na najwyższych piętrach starych kamienic. Oni kupowali ostatnią cruasante w pobliskiej piekarni lub frytki i kurczaka na wynos w nowo otwartej budce z fast food'ami, która nie cieszyła się zbyt dobrą sławą wśród tutejszych mieszkańców. To była ich cała kolacja. Słońce zaszło już całkiem za horyzontem, jednak nikt tego nie zauważył z powodu czarnych chmur. No właśnie, NIE ZAUWAŻYŁ. W Londynie wiele rzeczy mogło umknąć uwadze ludzi. Miesiąc temu, samotnie mieszkająca 18- latka, urodziła córkę. Nikt o tym nie wiedział, jak i o wielkiej tragedi tej dziewczyny. Nie miała za co żyć, a tym bardziej za co wychowywać dziecko. Trzy tygodnie temu, miejscowy " pijaczek" nie przyszedł do sklepu po piwo, jak to robił codziennie od 60 lat. Nikt jednak tego nie zauważył. Policja znalazła go martwego w rowie, nie miał rodziny, pieniędzy, nawet ubezpieczenia, dlatego pochowali go nocą, w skrzynce po jabłkach za śmietnikiem na cmentarzu, wbijając w mogiłę zbity z dwuch listewek krzyż, niby z szacunku, ale szybko zapomnieli i " pijaczek" stał się bezimienną mogiłą. Tydzień temu młody chłopak, mający zaledwie 17 lat, popełnił samobójstwo, jednak nikt nie wie dlaczego. Ktoś zachodzi w ciąże, kogoś pobiją lub prześladują, ktoś poroni lub popełni samobójstwo, ktośj zaczyna brać narkotyki, ktoś zostaje porwany lub zabity z zimną krwią, to normalne wśród ludności Londynu. Nikt niczego nie zauważa, tak samo jak nie zauważają smutnej osiemnastolatki snującej się ulicami miasta. Jej obdarte, stare buty, dawno już przemokły. Na cięką lnianą sukuenkę, ma zarzuconą czarną pelerynkę z dużym kapturem który zasłania jej twarz. Niby wyróżnia się swoim strojem, jednak jest niezauważona. Jej smutne, zapłakane, błękitne oczy zauważyły przemoczoną gazetę na ławce. Pewnie zostawił ją tutaj jakiś zamyślony londyńczyk. Dziewczyna usiadła na mokrej ławce i delikatnie, uważając, żeby jej nie rozerwać otworzyła gazetę i spróbowała przeczytać cokolwiek, chociaż większość była zamazana przez czarny druk. Szczególną uwagę dziewczyny przykuł ten artykuł. THE TIMES Dziś mija trzecia rocznica zaginięcia 18- latki zamieskałej przy Coronation Street 2/35. Trzy lata temu, Avril Johnson, wyszła z domu do koleżanki. Nie wróciła. Czy została porwana? Czy żyje? Niektórzy mówią, że widzieli jak wpada pod rozpędzony samochód, inni, że została rozszarpana przez kilka wściekłych psów, jednak nikt nie widział ciała. Gdy zapytaliśmy się jej rodziców jaką mają teorię odpowiedzieli: " Avril nigdy nas nie kochała. Nie sądzę, że zanami tęskni. Nigdy nie była naszą c~~~~~~~~~~~" Więcej dziewczyna nie mogła przeczytać, bo deszcz zmazał druk. " Nigdy nie była naszą córką..."- dokończyła w myślach, a po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Odgarnęła z czoła swoje rude włosy i spojżała daleko przed siebie... Tak, to ona była Avril Johnson, tylko ona znała całą tą historię, a co ważniejsze, tylko ona wiedziała co zdarzyło się naprawdę... ~~~ Hejo! Troche w innym stylu napisałam ten rozdział, ale mam nadzieję, że się wam podoba. Dodałam dziś też rozdział 54 wiec sprawdzicie, czy go nie pomineliście. Proszę o szczere komentarze ;) By Angela123

1 komentarz:

  1. Świetnie to wszystko opisałaś. Lubię takie opisy szczegółowe, ale nie za długie (bo długie nudzą).
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń