Translate
sobota, 8 czerwca 2013
Rozdział 62
62
* Oczami KTOŚA *
- Nie! Nic już nie mów. Po prostu mi się znudziłeś, poznałam kogoś nowego, innymi słowy, to koniec, rzucam cię!- krzyknęła i szybkim krokiem odeszła. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem w stronę torów kolejowych. Było już ciemno, szlabany zostały spuszczone przed przejazdem ostaatniego dziaiaj- wieczornego pociągu. Padał deszcz, więc czekając na przyjazd pociągu, oparłem się plecami o rozłożyste drzewo, tak, że nie byłem widoczny dla innych. Wtem z jednej kamienicy na Coronation Street wybiegła jakaś dziewczyna z czarnym kapturem i pelerynką. Stanęła na środku ulicy, stała tam chwilę, podbiegła do torów i rzuciuła się wprost pod nadjeżdżający pociąg.
- O Boże!- krzyknąłem i od razu zadzwoniłem po pogotowie. Już po chwili byłem przy niej. Co dziwne, wyglądała tak jakby nic się jej nie stało. Nie możliwe, żeby uniknęła pociągu, bo leżała dokładnie w poprzek torów. Nachyliłem się nad nią, a ona otworzyła oczy ukazując piękne, głębokie, lazurowe teńczówki.
- O cholera...- wychrypiała ledwo słyszalnym szeptem.
- A oto i pierwsze słowa samobójczyni.- uśmiechnąłem się.- Nic ci nie jest?
- Nie... na pewno nie...- mruknęła i otrzepując się, wstała jakby nigdy nic z torów i posyłając mi krzywy uśmiech ruszyła przed siebie, wzdłuż torów.
- Hej! Zaczekaj!- pobiegłem za nią.
- Czego odemnie chcesz!- warknęła.
- Słuchaj, przed chwilą wpadłaś pod pociąg, możesz mieć jakieś obrażenia wewnętrzne, chodź pójdziemy do szpitala...- mruknąłem przeczesując włosy z tyłu głowy. Ruda skrzywiła się i chwyciła mnię za ramiona.
- Nie potrzebuję twojej pomocy, OK?
-NIE!- krzyknąłem i jednym zwinnym ruchem podniosłem ją tak, że jedna moja ręka była pod jej kolanami, a druga za jej plecami.
- Puść mnie wariacie!- krzyknęła, ale ja nie zważając na nią ruszyłem przed siebie, do szpitala.
~~~
VAS HAPPENING? Proszę o komentarze :*
By Angela123
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz