Translate

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 37

37 * Oczami Harrego * Leżałem na łóżku wpatrzony w sufit. Nie myślałem o niczym. Przez ostatni czas, nie gadałem z chłopakami,ani z Amandą. Większość czasu spędzałem w swoim pokoju. W naszym zespole działo się coraz gorzej. Częściej się kłucimy, kariera zeszła na dalszy plan, w mediach aż huczało od plotek o rozpadzie 1D. Każdy z nas wiedział, że tak dalej być nie może, że trzeba z tym skończyć, ale nikt nie chciał zrobić tego pierwszego kroku. - Dość!- krzyknąłem i zbiegłem na dół, do vana. * Oczami Eleanor * Już przeszło trzy tygodnie Lou jest w szpitalu. Lekarze zaczęli tracić nadzieję, fani opłakiwali jeszcze żywego chłopaka, dostawałam mnóstwo listów z kondolencjami. Siedziałam przy Lou i trzymałam go za rękę. - Będzie dobrze...- powtarzałam sobie, bo lekarze już dawno przestali to robić. Wtem ktoś wpadł do sali. Szybkim ruchem przetarłam łzy z policzków. Odwróciłam się. To był Harry. - Co jest?- zapytałam zdziwiona - Eleanor! MUSIMY go uzdrowić! - CO?! Co ty pieprzysz?!- z moich oczu znowu popłynęły łzy. - Ella... nie wiem jak...- chłopak usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Położyłam głowę na jego ramieniu i płakałam... nie mogłam powstrzymać łez. - Będzie dobrze... zobaczysz...- szeptał - Nie Harry... nic już nie będzie dobrze... jeśli do soboty się nie wybudzi, to już nic się nie będzie dało zrobić. Gdyby wybudził się teraz, to byłby już cud... Naszą rozmowę przerwał długi, głośny pisk jednej z maszyn. Do sali wbiegło kilku lekarzy i pielęgniarek. Wyprosili nas z sali. Przystąpili do reanimacji. Popatrzyłam na chłopaka przez szklane drzwi. - Nie rób mi tego, Lou. Nie zostawiaj mnie...- szepnęłam i osunęłam się po zimnej ścianie. - Boże spraw, by Lou to przeżył...- powiedział Harry i chwycił mnie za rękę. ~~~ Hi! Podoba się wam rozdział? Komentarze proszę :*. By Angela123

1 komentarz:

  1. Piszesz świetnie!! Pod koniec aż się popłakałam... Cały blog jest super. Zastanawiam się nadal co to będzie z Niallem :) i czy Lou przeżyje. Byłoby dziwnie gdybyś go uśmierciła... Ale ja nie nalegam żeby przeżył. Wiem, że jak się ma poukładaną historię to trudno nawet choćby jeden wątek zmienić :)
    czekam z niecierpliwością na kolejny i zapraszam do mnie ;**
    http://mylifegotmuchbetterwhenyoucameinit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń